ME siatkarzy. Fabian Drzyzga: Nigdy nie było takiej grupy zawodników
Fabian Drzyzga przyznał, że na wyniki polskich siatkarzy w mistrzostwach Europy, w których bez większego trudu awansowali do półfinału, wpływ ma świetna atmosfera w drużynie. - Nigdy wcześniej nie było takiej grupy zawodników - ocenił rozgrywający "Biało-Czerwonych".

Polacy w dotychczasowych siedmiu meczach stracili łącznie zaledwie jednego seta. W meczu otwarcia oddali go Estończykom. Później zaś popisali się serią 17 setów z rzędu, w których nie pozwolili rywalom zdobyć więcej niż 19 punktów. Passa zakończyła się w poniedziałkowy wieczór drugą partią ćwierćfinałowego pojedynku z Niemcami, który zespół Vitala Heynena również wygrał 3:0.
- Gdzie jest kres naszych możliwości? Jak odpadniemy, to odpowiem na to pytanie. Albo jak przegramy 0:3 jakiś mecz, to powiecie, że w końcu znaleźliśmy jakiegoś godnego rywala. Każdego przeciwnika trzeba szanować. Niemcy to nie są zawodnicy młodzi, tylko bardzo doświadczeni i ograni. Gdyby nie jakieś kontuzje lub ich forma byłaby trochę wyższa, to ten mecz wyglądałby inaczej. Ale też trzeba patrzeć na to jak my gramy w siatkówkę, a nie tylko na to, co się działo po drugiej stronie siatki - zaznaczył Drzyzga.
Jeden z dziennikarzy zapytał go, czy te ME to najłatwiejszy turniej rangi mistrzowskiej, w którym brał udział.
- Uważam, że nigdy wcześniej nie było takiej grupy zawodników, którzy się ze sobą dogadują, lubią razem spędzać czas - szczególnie na boisku. To, czy turniej jest łatwy czy nie.... Dla nas jest on fajną przygodą, fajnym przeżyciem i fajnie, że gramy do samego końca - podkreślił 29-letni siatkarz.
Niemcy zgodnie z przewidywaniami postawili na bardzo mocną zagrywkę. Popełniali jednak w polu serwisowym bardzo dużo błędów.
- Spodziewaliśmy się, że będą ryzykować w tym elemencie i to robili. Dwa, trzy razy trafili, ale większej krzywdy nam nie zrobili. Przyjmujący odbierali piłkę - nie powiem, że perfekcyjnie - ale utrzymywali ją w boisku, a to wystarczyło, żeby skończyć nasze ataki - zastrzegł rozgrywający mistrzów świata.
Przeanalizował też grę własnej drużyny w pozostałych elementach. - Myślę, że graliśmy nieźle blokiem, w obronie mogliśmy trochę lepiej. Zagrywka nie była tym razem naszym najmocniejszym punktem. Atak - jak na moje oko, bez zaglądania w statystyki - nieźle. Nie żadne wariackie papiery, ale ważne, że było skutecznie - wyliczał.
Podopieczni Andrei Gianiego, srebrni medaliści poprzedniej edycji ME, często zagrywali na Wilfredo Leona. Wiele piłek Drzyzga kierował potem właśnie do pochodzącego z Kuby przyjmującego, który przeważnie nie zawodził.
- Wszystkie drużyny próbują zagrywać na Leona. Ale niech robią tak dalej, nam to nie przeszkadza. To mocny zawodnik, nie jest więc chyba sztuką wykorzystywać go w ataku. Jest prawie... jest może nawet najlepszym zawodnikiem na świecie. Ale w tym meczu Michał Kubiak w ataku robił swoje, Maciek Muzaj też. Z Wilfredo gra się jak z każdym innym zawodnikiem. Po prostu on atakuje trochę wyżej - skwitował zawodnik Lokomotiwu Nowosybirsk.
W "czwórce" ME Polacy poprzednio byli osiem lat temu, kiedy zdobyli brąz. Drzyzga przestrzega przed podchodzeniem ze zbyt dużą pewnością siebie do rywali, z którymi "Biało-Czerwonym" przyjdzie się zmierzyć w dwóch pozostałych meczach tego turnieju. O awans do finału powalczą w czwartek o godz. 20.30 w Lublanie ze Słoweńcami, którzy pokonali w ćwierćfinale broniących tytułu Rosjan 3:1.
- Wszystkie drużyny w tym gronie są w formie. Słoweńcom będą pomagali dodatkowo kibice. To już jest najwyższy poziom. Nie ma zespołów, przy których wyjdziemy i z palcem w nosie możemy łatwo wygrać. Mam nadzieję, że będziemy wygrywać dalej i 3:0, ale tak samo możemy przegrać. Bo drużyny są na bardzo zbliżonym poziomie. Koncentrujmy się teraz na tym, by nie tracić za dużo sił - zaznaczył rozgrywający polskiej reprezentacji.
Z Apeldoorn - Agnieszka Niedziałek


![Real Madryt - Atletico. Superpuchar Hiszpanii. Gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000M5VQKT6FNYWPS-C401.webp)





