Siostry Radwańskie w 1/8 finału debla
Siostry Agnieszka i Urszula Radwańskie pokonały Amerykankę Irinę Falconi i tenisistkę z RPA - Chanelle Scheepers 7:5, 6:1 w drugiej rundzie i awansowały do 1/8 finału debla w wielkoszlemowym turnieju na trawie w Wimbledonie (pula nagród 16,1 mln funtów).

- Dobrze się złożyło, że nie gram tu dwóch meczów dziennie. Wczoraj był singiel, dzisiaj debel, no a jutro jeszcze dzień wolny, więc jest to dość komfortowa sytuacja. W sumie to był idealny trening - powiedziała Agnieszka Radwańska.
- Jedynie przy tym wietrze chwilami dziwnie się grało, no i na włosy trzeba było uważać. Potrzebny wtedy mocniejszy lakier - dodała z uśmiechem Urszula.
W pierwszym secie krakowskie tenisistki prowadziły już 5:3, z przewagą jednego przełamania serwisu, ale rywalki zdołały wyrównać. Jednak w dwóch kolejnych gemach lepsze były Polki. One też całkowicie przejęły inicjatywę w grze w drugiej partii, w której straciły tylko jednego gema. W niej najwięcej emocji wzbudziła kilkuminutowa przerwa, przy stanie 2:1, spowodowana nieoczekiwanym omdleniem kobiety na trybunach.
- Trudno na razie oceniać nasz wspólny występ, choć jesteśmy w trzeciej rundzie. Długo nie grałyśmy ze sobą, bo po operacji kręgosłupa straciłam ranking i nie kwalifikowałyśmy się razem do turniejów. Ale gra nam się tutaj dobrze, ja jestem zadowolona, możemy się trochę przygotować w ten sposób do startu w igrzyskach olimpijskich - uważa Urszula Radwańska.
Ostatni raz siostrzany debel zagrał w sierpniu 2009 roku w wielkoszlemowym US Open. Poniósł wtedy porażkę w pierwszej rundzie z Turczynką Ipek Senoglu i Jarosławą Szwedową z Kazachstanu 6:3, 6:7 (3-7), 1:6. Po przegranym meczbolu krakowianki miały do siebie pretensje za niezbyt dobrą postawę na korcie, a także pokłóciły z ojcem Robertem Piotrem Radwańskim, który próbował je uspokoić.
Obie wywalczyły imienne kwalifikacje w singlu, a w Londynie wystartują również w grze podwójnej. W Wimbledonie postanowiły zgrać się razem, podobnie jak wiele innych par przygotowujących się do rywalizacji o olimpijskie medale.
W 1/8 finału na drodze krakowskich sióstr staną rozstawione z numerem drugim Włoszki Sara Errani i Roberta Vinci, które na początku czerwca triumfowały w wielkoszlemowym Roland Garros.
- Znam je dobrze, spotkałam się z nimi już kilka razy. O ile się nie mylę, to dwa lata temu przegrałam tu z nimi w drugiej rundzie, kiedy walczyłam z Marią Kirilenko. Ale też rok temu pokonałyśmy je z Danielą Hantuchovą w ćwierćfinale US Open. To bardzo dobra para, chyba jedna z najlepszych obecnie w Tourze - powiedziała Agnieszka Radwańska. - Długo już grają ze sobą, w przeciwieństwie do wielu narodowych debli, które powstały tylko z myślą o najbliższych igrzyskach. W drabince jest dużo par złożonych z typowych singlistek - dodała Urszula.
- Wimbledon jest ostatnią szansą do gry na trawie przed igrzyskami, więc wszyscy starają się to wykorzystać jak najlepiej. Nie mamy czasu, żeby podglądać tutaj inne olimpijskie deble, ale jeśli chodzi o te najlepsze zawodniczki to ogólnie je znamy i wiemy czego można się spodziewać po nich - zaznaczyła Agnieszka.
W poniedziałek starsza z krakowskich sióstr, rozstawiona z numerem trzecim, zmierzy się z mało znaną Włoszką Camilą Giorgi. - Widziałam z tarasu restauracji trochę piłek z jej ostatniego meczu z Nadią Pietrową. Wcześniej w dwóch setach wygrała z Flavią Pennettą. Szczerze mówiąc, to solidny tenis. Ma dobry serwis, właściwie pierwszy i drugi uderza prawie tak samo, tylko trochę lżej. Gra dobrze i nie będzie miała nic do stracenia, więc na pewno nie można jej bagatelizować. Do tego jest ograna na trawie, bo weszła do turnieju z eliminacji. Być może rozgrywa tutaj turniej życia, więc zapowiada się ciężki mecz - powiedziała Agnieszka Radwańska.
Z Londynu Tomasz Dobiecki
Wynik spotkania drugiej rundy gry podwójnej kobiet:
Agnieszka Radwańska, Urszula Radwańska (Polska) - Irina Falconi, Chanelle Scheepers (USA, RPA) 7:5, 6:1
Więcej na ten temat
Zobacz także
- Polecane
- Dziś w Interii
- Rekomendacje