Reklama

Reklama

Ważą się losy Stilica w Lechu

W Lechu Poznań wielkich zmian w tym okienku transferowym nie będzie, ale drobnych korekt kadrowych można się jednak spodziewać. Podstawowe pytanie brzmi - czy rundę wiosenną w "Kolejorzu" spędzi Semir Stilić.

Stilić rozpoczął w środę treningi z Lechem, ale też nie ma innego wyjścia. Teoretycznie mógłby już podpisać umowę z nowym klubem, ale do czerwca wciąż pozostaje zawodnikiem Lecha. Dyrektor sportowy Lecha Andrzej Dawidziuk zapowiedział, że chciałby, aby sytuacja z Bośniakiem wyjaśniła się przed wylotem Lecha na zgrupowanie w Hiszpanii, czyli w ciągu najbliższych dwóch tygodni. - Chyba tak będzie, zobaczymy - odpowiada Stilić. Pytany o sprawy kontraktowe pomocnik Lecha najczęściej używa właśnie słowa "zobaczymy". Nie chce też mówić o ewentualnych innych propozycjach: - To nie czas by o tym rozmawiać. Mam jeszcze przez sześć miesięcy ważną umowę tutaj. Sytuacja jest trochę dziwna, ale nie jestem temu winny - twierdzi Stilić. Lech złożył mu propozycję nowej umowy, ale nieoficjalnie wiadomo, że oferta daleka jest od oczekiwań piłkarza.

Reklama

Umowy kończą się także kilku innym zawodnikom Lecha - raczej przesądzone jest, że w Poznaniu pozostanie Dimitrije Injac, niewiadomą jest za to przyszłość Marcina Kikuta i Grzegorza Wojtkowiaka. Ten ostatni to reprezentant Polski, który prawdopodobnie znajdzie się w kadrze na Euro 2012. - Rozmowy toczą się, poczekajmy jeszcze. Nie wyznaczam żadnych barier czasowych, do kiedy mają się skończyć. Jakieś oferty pojawiają się z innych klubów, ale Lech ma pierwszeństwo w rozmowach - twierdzi Wojtkowiak. Obrońca "Kolejorza" nie ma za bardzo ochoty ruszać się z Poznania - tu ma dom, małe dziecko, a gdy do klubu przyszła jakiś czas temu oferta z Herthy Berlin, piłkarz nie był nią zainteresowany.

Być może zawodnikiem Lecha zostanie ponownie Tomasz Bandrowski - wszystko zależy od jego stanu zdrowia. Po ciężkiej kontuzji stawu biodrowego były kadrowicz stracił cały poprzedni rok, ale zdaniem lekarzy, może już normalnie trenować. Jeśli podpisze umowę z Lechem, klub z Poznania być może wypożyczy któregoś z defensywnych pomocników młodego pokolenia, np. Kamila Drygasa.

Lech chciałby też wypożyczyć Vojo Ubiparipa, bo na dobre pieniądze ze sprzedaży tego gracza nie ma na razie szans. Serb mógłby grać wiosną w ŁKS-ie, taką opcją zainteresowany jest trener Ryszard Tarasiewicz. Problemem jest to, że Ubiparip w Lechu zarabia więcej niż Artjom Rudniew i klubu z Łodzi na taki wydatek nie stać. Możliwe, że ŁKS będzie tylko częściowo partycypować w kosztach utrzymania gracza, w zamian zapewniając mu grę w każdej kolejce. Jeśli Lechowi uda się pozbyć napastnika z Serbii, zwolnione miejsce może zająć Ilijan Micanski, który odszedł z FC Kaiserslautern. Tu też jest jednak mały haczyk - Bułgar, który zresztą grał już w Lechu, musiałby zmniejszyć oczekiwania dotyczące zarobków, bo Lech nie będzie płacił mu tyle, ile zarabiał w Niemczech.

Pewne jest, że kadrę Lecha zasili kilku młodych graczy, a Aleksander Wandzel będzie oficjalnie trzecim bramkarzem. Trener Jose Mari Bakero nie zmartwiłby się kilkoma zmianami w składzie. - Każdy trener chciałby mieć jakikolwiek oddech świeżego powietrza w szatni - przyznaje Bask. Na razie Bakero cieszy się z tego, że w Polsce nie ma srogiej zimy, takiej jak rok temu. - Jestem tu od 27 grudnia i mamy fantastyczną pogodę. Jest właściwie tak samo jak w Barcelonie - dodaje.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje