Partner merytoryczny: Eleven Sports

Cesare Prandelli: Tego wieczoru cierpiałem najbardziej

Lubię to
Lubię to
0
Super
0
Hahaha
0
Szok
0
Smutny
0
Zły
0
Udostępnij

Cesare Prandelli powiedział, że jeszcze nigdy w karierze trenerskiej tak bardzo nie przeżywał meczu. Szkoleniowiec reprezentacji Włoch był zadowolony, że prowadzony przez niego zespół poradził sobie z ogromną presją i ciśnieniem.

Cesare Prandelli mocno przeżywał mecz z Irlandczykami.
Cesare Prandelli mocno przeżywał mecz z Irlandczykami././AFP

- Graliśmy pod ogromnym ciśnieniem przeciwko dobrze zorganizowanej drużynie i agresywnej w grę powietrznej. Fakt, że poradziliśmy sobie z takim zespołem, świadczy o nas bardzo dobrze. Jestem zadowolony z gry naszej pomocy. Odzyskaliśmy zaufanie i równowagę, którą zapewniała nam druga linia. To najważniejszy element taktyki - dodał.

- Ten mecz dał nam impuls, po tym jak byliśmy krytykowani za rozgrywanie górnych piłek. Odpowiednio rozłożyliśmy siły i udało nam się uzyskać dobry rezultat. W tym meczu nie mieliśmy załamania fizycznego. Mogliśmy jednak go rozwiązać szybciej, gdybyśmy wykorzystali wcześniejsze okazje - zaznaczył selekcjoner włoskiego zespołu, który w trzecim meczu fazy grupowej zmierzył się z drużyną prowadzoną przez innego Włocha - Giovanni Trapattoniego. Prandelli przed meczem poniedziałkowym spotkaniem przyznał, że darzy doświadczonego szkoleniowca ogromnym szacunkiem.

- Szkoda, że nie miałem zbyt wiele czasu, aby porozmawiać z Giovannim Trapattonim. Musieliśmy zająć się własnymi obowiązkami. Zespół, który prowadzi jest bardzo dobry, a do tego wspierają ich niesamowici kibice. Chyba nigdy w życiu nie widziałem lepszego dopingu - podkreślił Prandelii.

W znacznie gorszym nastroju był selekcjoner reprezentacji Irlandii. Doświadczony szkoleniowiec pochwalił jednak swój zespół za postęp.

- Sądzę, że widać było, że graliśmy dużo lepiej w porównaniu do meczu z Hiszpanią i Chorwacji. Włożyliśmy w naszą grę więcej osobowości, cech poszczególnych indywidualności. Szkoda, że obie pomyłki popełniliśmy po dwóch rzutach rożnych. Jestem jednak dumny, że pożegnaliśmy się z turniejem honorowo. Nawet trener Prandelli przyznał, że byliśmy dla nich trudnych rywalem, choć oczywiście osobą, która ponosi odpowiedzialność za wynik jest trener - zaznaczył Trapattoni, który po meczu nie pochwalił niesportowego zachowania Keitha Andrewsa.



PAP

Lubię to
Lubię to
0
Super
0
Hahaha
0
Szok
0
Smutny
0
Zły
0
Udostępnij
Masz sugestie, uwagi albo widzisz na stronie błąd?Napisz do nas
Dołącz do nas na:
instagram
  • Polecane
  • Dziś w Interii
  • Rekomendacje