Reklama

Reklama

W Katowicach wrze. Kibice Gieksy mają dosyć

Bardzo nerwowa sytuacja w GKS-ie Katowice. Po remisowym derbowym meczu z Rozwojem 2-2 grupa około 300 fanów zgromadziła się pod budynkiem klubowym. Szalikowcy Gieksy głośno wyrażali swoje niezadowolenie i frustrację. Żeby zażegnać nerwową sytuację do kibiców wyszedł prezes GKS-u Wojciech Cygan.

Bardzo nerwowa sytuacja w GKS-ie Katowice. Po remisowym derbowym meczu z Rozwojem 2-2 grupa około 300 fanów zgromadziła się pod budynkiem klubowym. Szalikowcy Gieksy głośno wyrażali swoje niezadowolenie i frustrację. Żeby zażegnać nerwową sytuację do kibiców wyszedł prezes GKS-u Wojciech Cygan.

Przed sezonem w klubie z Katowic, jak zwykle, głośno mówiło się o wywalczeniu awansu do ekstraklasy, na który w stolicy Górnego Śląska czeka się od 2005 roku. Tymczasem po 10 kolejkach GKS zajmuje ledwie 15. lokatę z dziesięcioma punktami na koncie. W tej sytuacji trudno się dziwić niezadowoleniu fanów Gieksy, tych najwierniejszych, zasiadających na popularnym "Blaszoku", ale też innych. 

Po meczu kibice oklaskami pożegnali zawodników Rozwoju, a pod adresem piłkarzy GKS-u poleciały obelżywe epitety. W końcu kilkusetosobowa grupa udała się pod szatnię piłkarzy. Niechybnie doszłoby do "wizyty" tam, gdyby nie interwencja służb porządkowych. Ostatecznie z fanami spotkał się prezes Cygan. 

Reklama

"Spotkanie początkowo miało intensywny przebieg, ale potem przerodziło się to w dyskusję, padły pewne pytania, choć ciężko było odpowiadać, bo ciężko się dyskutuje z tłumem. Nie byliśmy zaopatrzeni w sprzęty mogące pomóc, mowa o nagłośnieniu. Nie doszło do żadnych zniszczeń, zakłóceń porządku, ani naruszenia porządku. Pojawiła się policja, ale szybko była poproszona o przesunięcie na bok. Spotkanie trwało jakieś 20 minut. Ustaliliśmy, że dojdzie do jeszcze jednego, ale w warunkach bardziej wskazujących na możliwości rozmowy, a nie przekrzykiwania się" - cytuje prezesa Cygana portal gieksa.pl

W poprzednich latach ci najzagorzalsi fani Gieksy nie raz dawali się zawodnikom we znaki. We wrześniu 2003 roku, po przegranym meczu na wyjeździe 1-4 z Górnikiem Łęczna, wracających do domu piłkarzy GKS zaatakowali klubowi chuligani. Jacek Kowalczyk dostał pięścią w twarz, a Tomasz Owczarek stracił ząb. Do legendy przeszło potem stwierdzenie Antoniego Piechniczka, że był to "ojcowski klaps wymierzony niesfornym dzieciom". 

Z kolei w 2011 roku, przed startem rozgrywek, fani GKS wywiesili transparent o treści: "Ekstraklasa, albo śmierć". 

Dodajmy, że przed wczorajszym meczem swoje niezadowolenie zamanifestowali też gracze Rozwoju. Na murawę wyszli z transparentem: "Prezydencie Krupa, dlaczego nie chce nam pan pomóc?", a na sobie mieli koszulki z napisem: "My też jesteśmy z Katowic". Rozwój prosi miasto o wsparcie w wysokości miliona złotych. 

Michał Zichlarz

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę 1. ligi

Reklama

Reklama

Reklama