Reklama

Reklama

Trener hokejowej kadry kobiet: Widać postęp

- Zrobiliśmy krok do przodu. Widać postęp w grze i chęć wzajemnej współpracy - podsumował trener polskich hokeistek Grzegorz Klich dwa towarzyskie mecze swojej drużyny z Węgierkami w Katowicach. Biało-czerwone przegrały 5-6 po dogrywce i 3-5.

Kadra przygotowuje się do kwietniowych mistrzostw świata Dywizji II A.

Reklama

W pierwszym spotkaniu, przegranym 5-6, Węgierki wyrównały 15 sekund przed końcem trzeciej tercji i trafiły w dogrywce. Bramki dla Polski uzyskały Magdalena Czaplik trzy oraz Karolina Późniewska i Paulina Kulas.

- Szkoda bardzo, że nie utrzymaliśmy korzystnego wyniku. Wydawało się, że mamy rywala "na widelcu" - ocenił selekcjoner.

W niedzielę było 3-5, a gole dla "Biało-czerwonych" zdobyły: Aleksandra Berecka, Kamila Wieczorek i Agnieszka Pióro.

- Zadecydowała pierwsza tercja. Straciliśmy dwa gole po indywidualnych błędach. Potem byłą gonitwa. Trzecia tercja tego spotkania była w naszym wykonaniu najlepsza z sześciu w dwumeczu z Węgierkami - zauważył.

Zaznaczył, że drużyna cały czas jest w budowie przed MŚ.

- Drużyna ciągle się zmienia. Kilka zawodniczek zrobiło duży postęp, doszło kilka młodych, które dodają świeżości. Rotacja trwa. W Spodku nie zagraliśmy najsilniejszym składem i na pewno nie był to też zespół, który pojedzie na MŚ. Dziewczyny to czują i stąd rywalizacja o miejsce w drużynie - powiedział Klich.

MŚ rozegrane zostaną we włoskiej miejscowości Asiago w dniach 6-12 kwietnia. Rywalami Polek będą reprezentacje gospodarzy, Australii, Korei Płd., Nowej Zelandii i Wielkiej Brytanii.

Rok temu Polki zajęły w Nowej Zelandii piąte miejsce, co dało im utrzymanie w Dywizji II A. Awans do wyższej wywalczyły Węgierki, a zmieniły ich Brytyjki.

- Nie ma co porównywać obu turniejów. Grają inne zespoły. Nie możemy mówić, że zagramy tylko o utrzymanie. Niech celem będą miejsca 1-3. Faworytem będą pewnie grające u siebie Włoszki. Nie wiem, jak wypadnie zespół brytyjski po spadku - prognozował szkoleniowiec biało-czerwonych.

Przed wyjazdem do Włoch polski zespół rozegra na pewno jeszcze kolejne mecze kontrolne.

- Przyszło do nas zaproszenie od federacji słowackiej. To rywal z górnej półki, bardzo trudny, wymagający. Cieszy mnie, że Słowacy są zainteresowani grą z nami. To znaczy, że robimy postępy. Nie wiadomo, czy wyjazd dojdzie do skutku, to kwestia funduszy. Ale warto byłoby z tej propozycji skorzystać - podkreślił Klich.

Dowiedz się więcej na temat: hokej | reprezentacja Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje