9:0 w meczu Polek. Dzień później miał być awans, szok na koniec mistrzostw świata
Reprezentacja Polski kobiet w hokeju na lodzie potrzebowała dziś w Bytomiu przynajmniej remisu, by zapewnić sobie powrót do Dywizji IB mistrzostw świata. "Biało-Czerwone" do starcia z Hiszpankami przystępowały jako wielkie faworytki, z kompletem zwycięstw na koncie, z własnymi kibicami na trybunach. Skazywane na pożarcie rywalki sprawiły jednak niespodziankę. Wygrały i to one zagrają za rok o poziom wyżej.

Przed meczem z Hiszpankami żaden z polskich kibiców nie zakładał negatywnego scenariusza. "Biało-Czerwone" w Bytomiu w poprzednich czterech spotkaniach grały niczym z nut. Efekt? Przepustkę do wyższej dywizji gwarantował im już sam remis z przedstawicielkami z Półwyspu Iberyjskiego. Gospodynie do starcia przystąpiły dodatkowo podbudowane okazałym triumfem nad Koreą Południową. Niewiele brakowało, a Azjatki przegrałyby dwucyfrową różnicą bramek. Podopieczne Arkadiusza Sobeckiego triumfowały aż 9:0.
"Tak jak mówiono przed turniejem, faktycznie to może być mecz o awans. Ale my nie patrzymy na inne drużyny. Robimy swoje, chcemy wygrać wszystkie spotkania na tym turnieju i z kompletem punktów wejść do wyższej dywizji. Chcemy z nimi wygrać i iść wyżej" - zapowiadała starcie z Hiszpankami Karolina Poźniewska w rozmowie z "polskihokej.eu". Legenda kadry w sobotę zdobyła bramkę numer sto w narodowych barwach.
Pierwszym dobrym prognostykiem był sparing między dwiema drużynami... rozegrany tuż przed startem globalnego czempionatu Dywizji II A. Wygrały go Polki. "To jest całkiem inny mecz niż starcie na mistrzostwach świata. Każda daje z siebie wszystko. To będzie ostatnie 60 minut na tym turnieju. Hiszpanki na pewno się nie podłożą i punktów za darmo nie dadzą" - dodawała jedna z gwiazd "Biało-Czerwonych".
To nie tak miało wyglądać. Jedyna przegrana Polek w Bytomiu, od razu bardzo kosztowna
I niestety się nie pomyliła. To nasze rywalki jako pierwsze objęły prowadzenie już po niecałych trzech minutach gry. Szybko odpowiedziała Julia Łapińska, lecz co z tego, skoro przeciwniczki niemal od razu zadały dwa kolejne ciosy. Zaczęło robić się nerwowo, ponieważ pierwsza tercja zakończyła się triumfem Hiszpanii 3:1. W drugiej padło zaledwie jedno trafienie, niestety autorstwa zawodniczek z Półwyspu Iberyjskiego, które były coraz bliżej przepustki na kolejny szczebel globalnego czempionatu.
"Biało-Czerwone" potrzebowały w ostatniej części starcia cudownego powrotu. Ten niestety nie nadszedł i bolesna porażka stała się faktem. Nic nie dała bramka Joanny Strzeleckiej. Hiszpania wyprzedziła gospodynie w tabeli o zaledwie jedno "oczko" i to ona w przyszłym roku zagra w Dywizji IB. Podopiecznym Arkadiusza Sobeckiego niestety nie pomogły własne ściany oraz doping liczących na sukces fanów.
Szkoda też wspomnianej wcześniej Karoliny Poźniewskiej. Województwo śląskie opuści ona ze słodko-gorzkimi wspomnieniami. Z jednej strony osiągnęła magiczną barierę stu bramek dla reprezentacji. Z drugiej jednak długo będzie bolał brak awansu.
Polska – Hiszpania 2:4 (1:3, 0:1, 1:0)











