Reklama

Reklama

Mariusz Czerkawski: Kanadyjczycy zdominowali mistrzostwa świata

Hokeiści Kanady po ośmiu latach odzyskali tytuł mistrzów świata. W finale rozegranym w Pradze Kanada pokonała Rosję 6-1. Brązowy medal wywalczyła reprezentacja USA, która w decydującym meczu wygrała z gospodarzami turnieju Czechami 3-0. - W finale Kanadyjczycy zagrali fenomenalnie - skomentował Mariusz Czerkawski.

Kanada wróciła na tron po ośmiu latach. Można powiedzieć - hokej wrócił do domu. Ale w stylu niespotykanym...

Mariusz Czerkawski: Tak, Kanadyjczycy zupełnie zdominowali te mistrzostwa świata. A na początku wydawało się, że aż tak łatwo nie będzie. W fazie grupowej przegrywali kilkoma bramkami ze Szwedami. Wydawało się, że nie da się tego odrobić. Ale pokazali jaką klasę prezentują, jak świetnie grają, jaką drużynę stworzyli. I to udowodnili w finale, gdzie naprawdę zagrali fenomenalnie.

To był mecz godny finału?

- Uważam, że tak. Oczywiście wynik nie jest jakoś bardzo "ciasny", 6-1 to jest jednak spora różnica, ale Rosja zasłużenie znalazła się w finale. Mecz był naprawdę na wysokim poziomie. Świetne tempo, świetne akcje...

Atrakcyjny dla kibiców?

- Dla mnie tak. Wydaje mi się, że dla kibiców też. Oczywiście pytanie czy mecz na 3-3, dogrywka i karne, nie byłby bardziej emocjonujący i atrakcyjniejszy. Trudno powiedzieć. Wydaje mi się, że dla kanadyjskich kibiców taki wynik był najbardziej atrakcyjny.

Reklama

Czy pana zdaniem ktoś jeszcze oprócz Kanadyjczyków zasługuje na wyróżnienie w tym turnieju?

- Amerykanie zagrali niezły turniej. Czesi też doszli do dziesiątego meczu, może w nie najlepszym stylu, ale sprawili swoim kibicom radość i dali emocje, bo jednak tam cały czas trwała walka. Rosjanie dotarli do finału, czym też spełnili swój plan minimum. Większych zaskoczeń nie było.

A był jakiś zespół, który zaskoczył pana negatywnie? Bo mówi pan, że Czesi dobrze zagrali. To kto zawiódł?

- Szwedzi mieli większe plany, niestety im nie wyszło. Finowie też grając w ćwierćfinale spodziewali się lepszych rezultatów. Ale ogólnie te mistrzostwa wygrała najlepsza drużyna.

Była jakaś gwiazda, jakiś zawodnik, który przyćmił innych w tym turnieju?

- MVP (najbardziej wartościowym zawodnikiem) został Jaromir Jagr ale to chyba trochę po znajomości, dlatego, że turniej był akurat w Czechach, że ma 43 lata i jest legendą. Ale to co pokazał, i jak poprowadził drużynę Kanady do zwycięstwa Sidney Crosby... Nikt nie może zabrać mu tego, że wielkich turniejach potrafi pokazać jak znakomitym jest hokeistą.

Polacy byli w tym roku blisko awansu do elity, za rok kolejna próba. Jak nasi hokeiści wypadliby na tych mistrzostwach?

- Szczerze mówiąc podejrzewam, że w miejscu Austriaków i Słoweńców (te drużyny spadły z elity - przyp. red.), chociaż nigdy nie wiadomo. W sporcie może się zdarzyć wiele ciekawych rzeczy. Ale na pewno pokazaliśmy (w MŚ Dywizji 1A), że potrafimy walczyć z Kazachstanem, który przecież awansował. Z Węgrami też mogliśmy wygrać. Trochę zabrakło, ale czasami to trochę to jest dużo pracy jaką trzeba włoży,ć żeby coś zmienić i poprawić detale.

Wygralibyśmy tu kilka meczów?

- Jak wejdziemy do elity to się przekonamy. Pewnie przegralibyśmy wszystkie niż wygrali. Ale czy mamy jakiś procent szans na to żeby wygrać na mistrzostwach świata jakiś mecz? Czemu nie. Może z Norwegami, może z Duńczykami, może ze Słowenią, kto wie. Na pewno nie wygralibyśmy z Kanadyjczykami, ze Szwedami czy Finami. To mogę zagwarantować.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL