Reklama

Reklama

Samochwała Bakero a przyszłość Lecha

Lech w poprzednim sezonie miał średnią frekwencję sięgającą w lidze 20 tysięcy widzów. W obecnym nie przekroczyła 14 tysięcy, a już ostatni mecz z Zagłębiem Lubin stał się wotum nieufności dla polityki klubu, który wkracza w rok obchodów 90-lecia. Na trybunach było niespełna 10 tysięcy ludzi. Nie przyszło nawet kilka tysięcy posiadaczy karnetów!

T-Mobile Ekstraklasa - sprawdź szczegóły!

W sobotę w Auli Uniwersyteckiej w Poznaniu odbędzie się uroczysty koncert z okazji 90-lecia KKS Lech Poznań. Władze klubu w zaproszeniu zapowiadają, że uhonorują "dziewięćdziesiąt najbardziej zasłużonych osób w historii klubu". Warto przyklasnąć temu pomysłowi. Klub to coś więcej niż teraźniejszość. To dziewięćdziesiąt lat pasji wielu pokoleń. Na dorobek Lecha pracowało kilka tysięcy ludzi i - jak rozumiem - przez tych dziewięćdziesięciu pokazanych zostanie niezwykła historia "Kolejorza".

Reklama

Na pewno nie zabraknie jednak pytań o przyszłość, a ta... nie rysuje się w różowych kolorach. Klub, aby na nowo przyciągnąć kibiców, właśnie podał ceny nowych karnetów na wiosnę 2012 roku. Senior może liczyć na karnet nawet już od 75 złotych, podobnie jak kobiety, a także dzieci do lat trzynastu. Studenci będą mogli nabyć karnety za 104 złote. Same ceny to jednak za mało. Widziałbym aktywną politykę klubu - również marketingową - w oparciu o takich piłkarzy, jak: Jarosław Araszkiewicz, Bartosz Bosacki, Andrzej Juskowiak, Piotr Reiss, czy Paweł Wojtala. Słyszę jednak, że krytyka "Arasia" nie przypadła do gustu władzom Lecha. Panowie, tylko krytyka buduje, a nie pochwały, czy samochwalstwo...

Wrażenie samochwały sprawia Jose Mari Bakero. Nawet po słabych meczach mydli oczy. Bask po jednym z nich powiedział: "Z liczby zdobywanych przez nas ostatnio punktów i bramek nie jestem oczywiście zadowolony, ale czuję w drużynie ducha i widzę realizowanie konceptu gry, jakiego oczekuję". Kibice jednak nie chcą już słuchać gładkich wywodów - chcą punktów!

Po 17. kolejkach sezonu 2011/2012 poznański klub traci do lidera Śląska Wrocław aż dziewięć "oczek". To przepaść! Nowy prezes Lecha, Karol Klimczak - jak to zdolny finansista - stwierdził na łamach "Przeglądu Sportowego": "Do rozegrania zostało 13 meczów, do zdobycia aż 39 punktów". Proszę zwrócić uwagę na partykułę "aż". Przecież dotychczas do zdobycia w T-Mobile Ekstraklasie było 51 punktów, a Lech zdołał ich wywalczyć tylko 28. To raczej obraz klęski dla zespołu, w którym są gwiazdy. Takiego snajpera, jak Artjom Rudniew w innych drużynach nie ma. Gwiazdami w naszej lidze są tacy zawodnicy, jak: Semir Stilić, Rafał Murawski, Grzegorz Wojtkowiak, czy Siergiej Kriwiec. Czy raczej powinni być, bo jesienią z ich dyspozycją było różnie.

Skąd to się wzięło? Wydaje mi się, że z braku zaufania ze strony Bakero. Dla mnie symbolem tego braku zaufania było odsunięcie Murawskiego i Luisa Henriqueza od meczu z Wisłą Kraków. Murawski we wtorek był jednym z najlepszych Polaków w starciu z Niemcami w Gdańsku. Jednak w piątek usiadł na ławce - wszedł dopiero w trakcie drugiej połowy. Henriquez wcale nie powąchał murawy, gdyż wrócił z meczów reprezentacji Kostaryki. Bask przekonywał wówczas: "Wystawienie Murawskiego i Henriqueza byłoby nieprofesjonalne". A przykładem profesjonalizmu było delegowanie Wojtkowiaka na lewą obronę, gdzie ten piłkarz po prostu cierpiał? Wojtkowiak wracał do normalnej dyspozycji po kontuzji, a musiał wystąpić na pozycji, która jest mu po prostu obca... Jeśli miałbym coś oddać Bakero, to na pewno wprowadzenie do zespołu Marcina Kamińskiego. To może być nie tylko filar Lecha, ale i reprezentacji Polski.

Sympatyków "Kolejorza" do Bakero nieodwołalnie zniechęciła seria pięciu meczów ligowych bez strzelenia gola - kolejki od 11. do 15. Później przyszły co prawda dwa zwycięstwa - 4-0 nad ŁKS-em i 3-2 z Zagłębiem Lubin. Jednak w moim przekonaniu zaciemniają obraz sytuacji. Przed Lechem w tabeli T-Mobile Ekstraklasy są cztery drużyny, a warto zwrócić uwagę, że o czołowe lokaty na koniec sezonu będzie się biła również Wisła Kraków, która jest na razie na szóstym miejscu. Lech z czołowymi drużynami bilans ma kiepski: wygrał tylko z Ruchem (3-0), natomiast przegrał ze Śląskiem (1-3), Wisłą (0-1) i Polonią (0-1), a zremisował z Legią (0-0). W obecnym sezonie to właśnie mecze z czołówką pokazują prawdę o pracy z Bakero, a nie "strzelaniny" ze słabeuszami...

Tuż przed świętami Bożego Narodzenia odbyło się - jak relacjonuje prezes Klimczak - burzliwe posiedzenia zarządu, które zdecydowało o pozostaniu Bakero. Czy ta decyzja zaważy na humorach w roku 90-lecia klubu? Ba, zaważy na perspektywie rozwoju? Wiosną przekonamy się o tym w ekspresowym tempie, ponieważ liga - ze względu na finały Euro 2012 - zakończy się już na początku maja.

Autor jest komentatorem Polsatu Sport

Jeszcze więcej informacji i komentarzy na blogu "...A bramki są dwie" Romana Kołtonia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje