Reklama

Reklama

Żużel. Masakra w Danii. Tungate odjechał na sygnale, po Huckenbecka przyleciał helikopter

W ostatnich dniach przez Danię przetoczyła się fala ulewnych deszczy. Tamtejsze środowisko żużlowe nie zdecydowało się jednak na odwołanie żużlowych spotkań. Kibice obserwujący w środę ligowe zawody byli świadkami wielu bardzo groźnych sytuacji na skutek których ucierpieli żużlowcy startujący także w polskiej lidze.

Najgroźniej wyglądał upadek Kaia Huckenbecka w spotkaniu Nordjysk Elite Speedway - Sønderjylland Elite Speedway, po którym na murawie stadionu w Brovst wylądował helikopter. Niemiec wpadł plecami w bandę, po tym jak motocykla nie opanował jego rywal - Thomas Joergensen. Szczęście w nieszczęściu zawodnika reprezentującego w Polsce Trans MF Landshut Devils polegał na tym, że ostatecznie opuścił tor tylko w karetce. Te zawody zdecydowano się zakończyć po siedmiu biegach.

Tyle samo wyścigów trwało spotkanie we Fjelsted. Tamtejszy szpital również musiał przyjąć tego dnia żużlowca. Na skutek upadku w piątym biegu, znacznie ucierpiał bowiem Linus Sundstroem. Niewiele brakowało, by podobny los spotkał Petera Kildemanda. Były uczestnik cyklu Grand Prix zawdzięcza pełnię zdrowia Patrickowi Hansenowi, który popisując się refleksem godnym pilota myśliwca zdołał wyminąć leżącego na torze rodaka.

Reklama

Iversen pociesza kibiców Unii

Pozostałe dwa mecze zdecydowano się dociągnąć do końca. Nie oznacza to jednak, że obyło się w nich bez wypadków. Co prawda, spotkanie w Esbjergu toczyło się bezpiecznie, ale na początku zawodów w Slangerup w przerażającym karambolu uczestniczyli Rohan Tungate i Kenneth Hansen. Szczególnie mocno ucierpiał Australijczyk z Unii Tarnów, który został odwieziony do szpitala na sygnale.

Po tak okrojonej kolejce ciężko wyciągać szersze sportowe wnioski dotyczące zawodników startujących w polskich ligach. Co prawda, słabo spisali się Kacper Gomólski czy Markus Birkemose, jednak forma na tak zlanym opadami torach nie musi przecież rzutować na dyspozycję w odbywających się na bezpiecznych nawierzchniach meczach eWinner 1. ligi oraz PGE Ekstraligi.

Na szczególną uwagę zasługuje jednak powrót do jazdy Nielsa Kristiana Iversena. Doświadczony Duńczyk udowodnił, że po jego ostatniej kontuzji nie ma już większego śladu i jest gotów do ścigania. Na ciężkim zlanym opadami torze zdobył 15 punktów w 6 startach, a na swym liczniku miał między innymi Piotra Protasiewicza. Dobra dyspozycja byłego uczestnika cyklu Grand Prix niejako ociera łzy tarnowskim kibicom, którzy wciąż oczekują informacji o stanie zdrowia Tungate’a.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama