Reklama

Reklama

Puchar Davisa. Polacy przegrali z Argentyńczykami w 1. rundzie Grupy Światowej

Polscy tenisiści przegrali z reprezentacją Argentyny 2-3 spotkanie I rundy Grupy Światowej Pucharu Davisa. Zwycięski punkt zdobył Leonardo Mayer, pokonując w niedzielę w gdańskiej ERGO ARENIE Michała Przysiężnego 6:7 (4-7), 7:6 (7-4), 6:2, 6:3. Był to debiut drużyny kapitana Radosława Szymanika w elicie, składającej się z 16 zespołów.

Argentyńczycy awansowali do ćwierćfinału, w którym spotkają się w lipcu z ekipą Włoch (okazała się lepsza u siebie od Szwajcarii). Natomiast Polaków czeka w dniach 16-18 września występ w meczu barażowym o utrzymanie w Grupie Światowej na rok 2017.

Reklama

Po zgodnej decyzji obydwu kapitanów odbędzie się piąty pojedynek, w którym do dwóch wygranych setów będą grać Hubert Hurkacz i Renzo Olivo.

Mecz otwierający niedzielną rywalizację przypominał pojedynek rewolwerowców, bowiem Przysiężny i Mayer główny nacisk kładli na skuteczność serwisów. W pierwszym secie nie doszło do przełamań, a w tie-breaku kluczowy okazał się jeden "mini break" na 5-4, ponieważ obaj zdobywali konsekwentnie punkty przy własnym podaniu.

Podobnie było w drugi secie, ale tym razem Polak przegrał jedyny punkt przy serwisie na 0-1 i nie zdołał odrobić straty. 

Potem w drugim gemie trzeciej partii pozwolił się przełamać, a następnie w ósmym, gdy przy setbolu popełnił podwójny błąd serwisowy.

W czwartym secie Przysiężny zgubił regularność i zaczął popełniać seriami niewymuszone błędy. Stracił w nim własne podanie w czwartym gemie, a to wystarczyło faworyzowanemu Mayerowi, by rozstrzygnął losy partii wynikiem 6:3 po ponad dwuipółgodzinnej walce.

- Wiadomo, że nie da się grać cały czas na tak wysokim poziomie, jak obaj graliśmy w dwóch pierwszych setach. W trzecim i czwartym wyszedł niestety u mnie brak ogrania turniejowego z ostatnich miesięcy, a Mayer serwował dzisiaj cały czas fenomenalnie i w swoich gemach nie dawał mi szans na nic praktycznie. Na pewno jednak przekonaliśmy się tu w Gdańsku, że Grupa Światowa nie jest taka straszna. Myślę, że gdyby mógł tu zagrać Jerzy Janowicz i byłby w formie, no i ja nie wróciłbym w ostatniej chwili po kontuzji, to moglibyśmy powalczyć, a nawet wygrać - powiedział Przysiężny.     

Wynik spotkania nie dziwi, szczególnie biorąc pod uwagę, że Polacy wystąpili w Gdańsku osłabieni brakiem kontuzjowanego lidera drużyny - Janowicza. Przysiężny rozegrał tu dwa mecze po raptem sześciu dniach treningów, które wznowił w ubiegłym tygodniu po czteromiesięcznej przerwie w grze spowodowanej problemami zdrowotnymi.

Na zakończenie rywalizacji odbył się pojedynek Huberta Hurkacza (602. ATP) z Renzo Olivo (167.), który zastąpił Pellę. W pierwszej w karierze konfrontacji debiutujących w Pucharze Davisa zawodników, w której nie brakło efektownych wymian, Polak wygrał 4:6, 7:6 (8-6), 6:4. 19-letni wrocławianin zanotował popisowe zagranie w drugim secie, w którym obronił pięć meczboli. Biegł do piłki posłanej na tył kortu i wydawało się, że nie wie, jak ją uderzyć, po czym w ostatnim momencie zagrał tyłem, zaskakując przeciwnika i publiczność.

Argentyna to jeden z najlepszych zespołów ostatnich lat w Pucharze Davisa, w którym nieprzerwanie od 14 lat występuje w Grupie Światowej. Na dodatek czterokrotnie, a trzy razy w ciągu poprzednich 10 edycji, grała w finale rywalizacji o Srebrną Salaterę (1981, 2006, 2008 i 2011), choć bez sukcesu.

Na pewno w polskich szeregach największe powody do zadowolenia ma debel Łukasz Kubot i Marcin Matkowski, którzy w czwartym z rzędu wspólnym występie w reprezentacji odniósł zwycięstwo, w dodatku w żadnym nie stracił gema przy swoim serwisie. Para ta walczy w tym sezonie o kwalifikację olimpijską na sierpniowe igrzyska w Rio de Janeiro. 

W niedzielę na trybunach ERGO ARENY zasiadło około 2000 tysiące kibiców, co na podsumowanie trzydniowej rywalizacji daje frekwencję poniżej 7000 widzów, a najwięcej blisko 3000 pojawiło się na sobotnim meczu deblowym. Hala usytuowana na granicy Gdańska i Sopotu, przy zastosowanym ustawieniu trybun, może pomieścić 9400 osób.

To lepszy wynik podczas, niż podczas ubiegłorocznych występów reprezentacji narodowej w Pucharze Davisa, gdy kolejno w marcu w Płocku, w lipcu w Szczecinie i we wrześniu - w barażu o awans do Grupy Światowej - frekwencja dzienna oscylowała w przedziale 1000-1500 osób. Jednak tym razem ranga spotkania była wyższa, bowiem po raz pierwszy polscy tenisiści grali w gronie 16 najlepszych drużyn świata.  

W piątek Polski Związek Tenisowy ogłosił, ale tylko na swoim profilu na Facebooku, że w Inowrocław będzie gościł w dniach16-17 kwietnia mecz Polska - Tajwan, baraż o utrzymanie w Grupie Światowej rozgrywek Fed Cup.

Decyzja zarządu PZT budzi mieszane odczucia, bo Hala Widowiskowo-Sportowa, największy obiekt w mieście - jak można przeczytać na jej oficjalnej stronie internetowej - ma zaledwie 1452 stałych siedzeń  na trybunach oraz najwyżej 800 dostawianych foteli. To daje maksymalnie 2252 miejsc podczas każdego z dwóch dni wydarzenia, w którym najprawdopodobniej weźmie udział - jakby nie patrzeć - trzecia obecnie tenisistka w rankingu WTA Tour, Agnieszka Radwańska.

Zastanawia forsowanie Inowrocławia jako organizatora kwietniowego spotkania w sytuacji, gdy kandydatura ta nie została jeszcze zaakceptowana przez władze Międzynarodowej Federacji Tenisowej. I jak twierdzili przedstawiciele ITF obecni w Gdańsku wcale nie musi, bowiem, zgodnie z regulaminem, spotkanie tej rangi może być rozgrywane w hali posiadającej trybuny na co najmniej 4000 miejsc.

Wynik meczu 1. rundy Grupy Światowej: 

Polska - Argentyna 2:3

Piątek

Michał Przysiężny - Guido Pella 1:6, 4:6, 6:7 (5-7) Hubert Hurkacz - Leonardo Mayer 2:6, 6:7 (3-7), 2:6

Sobota

Łukasz Kubot, Marcin Matkowski - Carlos Berlocq, Renzo Olivo 6:3, 6:4, 6:4

Niedziela

Michał Przysiężny - Leonardo Mayer 7:6 (7-4), 6:7 (4-7), 2:6, 3:6

Hubert Hurkacz - Renzo Olivo 4:6, 7:6 (8-6), 6:4

Z Gdańska Tomasz Dobiecki

Dowiedz się więcej na temat: puchar davisa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje