Reklama

Reklama

Piłkarskie legendy Orłów

Piłkarskie Legendy Orłów. Andrzej Szarmach - sylwetka

Zdobył dwa medale mistrzostw świata i jeden olimpijski, strzelał bramki na trzech mundialach. W 1974 roku w RFN był wicekrólem strzelców, choć gdyby był egoistą, to może sięgnąłby po koronę króla strzelców. To przy nim w dorosły futbol wkraczał Eric Cantona. Ostatnio wizerunek Andrzeja Szarmacha został nadszarpnięty, ale w niczym nie umniejsza to jego zasług i umiejętności.

Tę historię trzeba zacząć od końca. Od ostatnich mistrzostw świata, w których wziął udział "Diabeł". Hiszpania, 1982 rok. Selekcjonerem jest Antoni Piechniczek. Pod ręką śląskiego trenera reprezentacja przechodzi przebudowę. Nie ma już piłkarzy, którzy tworzyli wielką drużynę lat 70. Brak w kadrze Deyny, Gorgonia, Gadochy, Kasperczaka... Szarmach ma 31 lat. Od dwóch sezonów gra we francuskim klubie Auxerre. W ocenie Piechniczka również jest reprezentacyjnym emerytem.

Akt oskarżenia przeciwko selekcjonerowi

Ale czasami przydatnym. Rok wcześniej zagrał w dwóch meczach kadry. Najważniejszych. W eliminacjach Polska grała w grupie z NRD i Maltą. Szarmach wyszedł na boisko w obu spotkaniach z Niemcami. Na wyjeździe w Lipsku strzelił pierwszego gola zanim zszedł z boiska z naderwanym mięśniem uda. Polacy awansowali na mundial.

Reklama

Napastnik Auxerre dostanie powołanie na turniej. Piechniczek mu nie ufa. Piechniczek go nie lubi, ale Szarmach jedzie. Dlaczego? 

"Andrzej, chcę, żebyś wiedział, że przyjechałeś tu na mistrzostwa za zasługi dla polskiej piłki. Ale u mnie grać nie będziesz" - powiedział Piechniczek Szarmachowi. 

Selekcjoner miał być zmuszony do powołania. Z drugiej strony nominacja stanowiła wentyl bezpieczeństwa dla trenera. Gdyby coś nie wyszło, mógł w ten sposób usprawiedliwić się, że niepotrzebnie wziął do Hiszpanii trio: Szarmacha, Latę i Tomaszewskiego.

Tak tłumaczy to sam piłkarz w świetnej biografii napisanej przez Jacka Kurowskiego "Andrzej Szarmach - Diabeł nie anioł". Rozdział o hiszpańskim mundialu brzmi w niej niczym akt oskarżenia przeciwko selekcjonerowi. Szarmach do dziś nie może pogodzić się z tym, że został odsunięty od składu i zagrał tylko epizod w meczu z Kamerunem (tylko dlatego, że kontuzji doznał Andrzej Iwan) i spotkanie o trzecie miejsce z Francją (bo inni byli zmęczeni).

Powody niechęci trenera wobec wybitnego piłkarza miały być inne niż tylko przebudowa składu. Szarmach mówi wprost, że podczas jednego ze spotkań selekcjoner żalił mu się, że buduje dom w Wiśle i "nie ma pieniędzy na dachówki". - To jak nie masz pieniędzy to po co budujesz? - odpowiedział Piechniczkowi napastnik.

A co by było, gdyby zagrał z Włochami?

Reprezentacja odniosła w Hiszpanii sukces. Zajęła trzecie miejsce. Wciąż aktualne pozostaje jednak pytanie: "Co by było, gdyby Szarmach zagrał w półfinale z Włochami?". Boniek pauzował za żółte kartki, Iwan był kontuzjowany. Piechniczkowi został wybór: Szarmach albo Andrzej Pałasz.

Wybrał Pałasza. Szarmacha wysłał na trybuny. Polacy przegrali 0-2. Szarmach tłumaczył, że zawsze miał patent na Włochów. Włosi się go zwyczajnie bali. Strzelił im najpiękniejszego gola w swojej reprezentacyjnej karierze na mundialu w RFN. W jego ocenie decyzja selekcjonera była absurdalna.

"Pytałem po latach niektórych piłkarzy, czy w tym meczu powinienem inaczej ustawić drużynę w związku z brakiem Andrzeja Szarmacha. Usłyszałem: Wszystkie decyzje, które pan podejmował, były trafione" - mówił Antoni Piechniczek w książce "Piechniczek. Tego nie wie nikt"

"Piechniczek od początku był Diabłowi niechętny, a ten zdając sobie z tego doskonale sprawę, trenował na pół gwizdka, z przymusu i bez satysfakcji (...) Piechniczek Szarmacha nie lubił i niezrozumiale forował przeciętnego Pałasza" - to z kolei ocena Andrzeja Iwana z napisanej z Krzysztofem Stanowskim biografii "Andrzej Iwan. Spalony".

Szarmach zrewanżował się Piechniczkowi. Strzelił pięknego gola Francji w meczu o trzecie miejsce. Nawet się nie cieszył. Ot, wykonał swoje zadanie. Pokazał co umie i co znaczy na boisku.

Wicekról strzelców mundialu

Przez poprzednie lata wielokrotnie właśnie w ten sposób udowadniał swoją reprezentacyjną przydatność. O ile mu się ufało. Poprzednie mistrzostwa świata w Argentynie pod znakiem spięć z trenerem. Ale wtedy z Jackiem Gmochem było skonfliktowane pół drużyny. Gmoch wprowadzał nowatorskie metody treningowe oparte na naukowych wynalazkach, ale w kluczowych momentach zawodził go instynkt i wyczucie, jak w meczu z gospodarzami kiedy w obronie zamiast Gorgonia wystawił Kasperczaka. Po latach Szarmach bije się jednak w piersi. W tym turnieju czuł, że zawiódł. On i cały zespół. Strzelił tylko jednego gola - z Peru.

Najlepsze mistrzostwa zagrał w Niemczech. Mimo że w drużynie Kazimierza Górskiego brylował Kazimierz Deyna, Henryk Kasperczak, Grzegorz Lato również ten 23-letni dopiero wchodzący do reprezentacji napastnik Górnika Zabrze, odcisnął swoje piętno.

Po trzech meczach grupowych Szarmach miał na koncie pięć goli. Strzelił hat- tricka Haiti i po jednej bramce Argentynie i Włochom. W kolejnym golu ze Szwecją wypracował gola Grzegorzowi Lacie, choć mógł próbować sam strzelać. Szarmach został wicekrólem strzelców razem z gwiazdą reprezentacji Holandii Johanem Neeskensem. Najskuteczniejszym zawodnikiem mistrzostw, które Polska zakończyła na trzecim miejscu, został Lato.

W tej drużynie czuł się najlepiej. W niej wszystko grało. Trener Górski stworzył idealną atmosferę. Każdy z piłkarzy wiedział, co trzeba robić. Jedyny zgrzyt to sprawa Roberta Gadochy. Pomocnik kadry  wziął od Argentyńczyków pieniądze za zwycięstwo z Włochami Robert Gadocha. Sprawa wyszła po latach. "Może dobrze, że zrobił to wszystko cichaczem. (...) Atmosfera zostałaby zatruta, nikt nie myślałby o graniu" - mówił Szarmach w książce Kurowskiego.

To diabeł nie anioł

W reprezentacji Polski Szarmach rozegrał 61 meczów, strzelił 32 gole. Oprócz dwóch medali mistrzostw świata, zdobył medal olimpijski - w Montrealu. Wtedy, drugie miejsce na igrzyskach, traktowano jako porażkę Polski. Do Monachium w 1972 roku nie pojechał. Był młody, praktycznie nieznany, grał w Arce Gdynia. Dopiero w czerwcu 1972 roku zadebiutował w kadrze młodzieżowej, do której powołał go Andrzej Strejlau, który uważa odkrycie Szarmacha za "swój największy sukces selekcyjny."

To właśnie w młodzieżówce uzyskał pseudonim "Diabeł". Wcześniej z powodu jego długich blond włosów mówiono na niego "Anioł". W meczu z RFN w eliminacjach MME we wrześniu 1973 roku strzelił gola głową "z kontrującej piłki". "Jaki to "Anioł"? Toż to diabeł nie anioł - miał krzyknąć po bramce Jerzy Kasalik.

Do najlepszych meczów reprezentacyjnych Szarmacha należało z pewnością spotkanie z Holandią w eliminacjach ME z 1975 roku. Na Stadionie Śląskim w Chorzowie Polacy pokonali zespół z Johanem Cruyffem w składzie 4-1. "Diabeł" strzelił dwa gole. W rewanżu "Biało-Czerwoni" przegrali i nie pojechali na Euro.

Ostatni mecz w reprezentacji to ten z Francją w Hiszpanii. Niezbyt miłe zakończenie bogatej piłkarskiej twórczości Szarmacha, choć - jakże by inaczej -z mocnym bramkowym akcentem.

Szkoła przetrwania

Do kadry droga Szarmacha wiodła przez Gdańsk. Wychował się w blokowiskach trójmiejskiej metropolii, w wielodzietnej rodzinie. Nie miał lekko. Żył w biedzie. Musiał walczyć o swoje "na dzielnicy". To była szkoła przetrwania.

Miał smykałkę do sportu. W końcu trener WF wysłał go na zajęcia do Polonii Gdańsk. Trenował i równocześnie pracował, najpierw w Stoczni Gdańsk potem w Stoczni Gdynia. Po przejściu do Arki Gdynia zajął się już tylko piłką. Z Arki trafił w 1972 roku - w atmosferze skandalu - do Górnika Zabrze. Przyszedł do wielkiej drużyny, która niedawno grała w finale Pucharu Zdobywców Pucharów. Drużyny z Włodzimierzem Lubańskim, Jerzym Gorgoniem, Stanisławem Oślizło. Swoimi umiejętnościami wkupił się w łaski starszyzny. Stał się ważnym elementem tego zespołu, choć największym sukcesem było tylko drugie miejsce w lidze w 1974 roku.

Z Górnika przeniósł się za namową swojego serdecznego przyjaciela Grzegorza Laty do Stali Mielec. W 1979 roku ukończyli rozgrywki na trzecim miejscu. Stal najlepsze lata miała już za sobą.

Uczeń Eric Cantona

Karierę Szarmach zakończył we Francji. W 1980 roku, kiedy skończył 30 lat (prawo PRL zabraniało wyjazdu młodszym zawodnikom) wyjechał do małego, prowincjonalnego, ale zakochanego w Polakach klubu AJ Auxerre. Prowadził go niejaki Guy Roux.

To dziś legendarny trener we Francji. Auxerre prowadził od 1961 do 2005 r. Doprowadził go do mistrzostwa Francji w 1996 roku, zdobył z nim Puchar Francji cztery razy. W Auxerre byłem kilka razy. Wywiad z legendarnym trenerem Guy Roux należał do zawodowych obowiązków. Na pytania, których piłkarzy uważa za najbardziej wartościowych zawodników, którzy grali w prowadzonym przez niego klubie, a byli wśród nich mistrzowie świata, zawsze znalazł miejsce dla Andrzeja Szarmacha. "To wielki mistrz" - napisał w swojej autobiografii "Fou de foot". "Miał dwa medale mistrzostw świata. Przyniósł wiatr wielkiego futbolu do małego klubu. Był dla nas gwiazdą jako piłkarz, ale to nie jest gwiazda jako człowiek. To przykład dla innych"  - mówił Roux w reportażu francuskiej telewizji z lat 80.

Dziś Szarmach jest legendą Auxerre i najskuteczniejszym zawodnikiem w historii klubu (96 goli). Przez grę w tym klubie przysłużył się też światowemu futbolowi. Pomagał w rozwojowi przyszłej gwieździe Manchesteru United Ericowi Cantonie. "To wtedy dostał szansę gry w jednym zespole z takimi sławami jak Joel Bats czy srebrny medalista Mundialu'74 Andrzej Szarmach. Auxerre tego dnia zatańczyło z rywalami, a Cantona bujał w obłokach ze szczęścia. - Mało znałem Szarmacha - wspominał. - Ale wiedziałem, że był skromnym, prostolinijnym i miłym człowiekiem. Przy nim nauczyłem się, co to znaczy mieć talent i klasę jednocześnie - dodał. Polak harował ze wszystkich sił, by francuski nastolatek mógł tego dnia strzelić gola. Bez skutku. Ale wtedy, dzięki Szarmachowi, obudziła się w Cantonie hojność dla młodszych graczy, z którymi później grywał w Manchesterze United" - pisał francuski dziennikarz Philippe Auclair w biografii Cantony.

Menedżer Krychowiaka

Po Auxerre Szarmach grał jeszcze w mało znanych klubach: Guingamp, Clermont-Foot, Chatearoux. Po zakończeniu kariery został trenerem (prowadził m.in. Zagłębie Lubin), a później zajął się działalnością menedżerską. To on pilotował transfer z Polski do Francji Grzegorza Krychowiaka. Rozstali się chłodno. Szarmach był rozczarowany.

Dziś uczestnik trzech mistrzostw świata przebywa na emeryturze. Mieszka w Angouleme we francuskiej Akwitanii. Kilka dni temu okazało się, że nie wszystko w życiu genialnego napastnika układa się dobrze. Wpadł w alkoholizm, został skazany na karę więzienia w zawieszeniu za przemoc domową. Jak piszą francuskie media i żona i rodzina bardzo chcą, by wrócił na właściwą drogę. Trzeba trzymać kciuki, żeby mu się udało.

Olgierd Kwiatkowski

Andrzej Szarmach

(urodzony 3 października 1950)

Kariera

1966-69 - Polonia Gdańsk

1969-72 - Arka Gdynia

1972-76 - Górnik Zabrze

1976-80 - Stal Mielec

1980-85 - Auxerre

1985-87 - Guingamp

1987-89 - Clermont Foot

1989-91 - Chateauroux

1991-95 - Angouleme

Sukcesy

3. miejsce na mistrzostwach świata w RFN (1974) i Hiszpanii (1982); wicemistrz olimpijski (1976); król strzelców na igrzyskach olimpijskich w Montrealu (1976, 6 goli); wicekról strzelców na mistrzostwach świata w RFN (1974, 5 goli); najlepszy obcokrajowiec ligi francuskiej w plebiscycie France Football (1981, 1982)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje