FC Barcelona w poprzednim sezonie miała sporo problemów ze swoją grą. W pewnym momencie wydawało się nawet, że być może Xavi Hernandez skończy swoją przygodę trenerską z "Blaugraną" jeszcze w trakcie rozgrywek. Do tego jednak nie doszło i Hiszpan odszedł dopiero po ostatnim meczu sezonu. W jego miejsce zatrudniono Hansiego Flicka. Jasne było, że Niemiec preferuje kompletnie inny styl gry niż Xavi i do Katalonii powinna zawitać ofensywna piłka.
Flick wydał werdykt ws. Szczęsnego, burza w Barcelonie. To się skończy transferem
Trudno było jednak spodziewać się, że będzie to aż tak ofensywna piłka nastawiona na nieustanny atak. Wystarczy przypomnieć sobie, choćby spotkanie pierwszego meczu półfinałowego Pucharu Króla z Atletico Madryt. "Duma Katalonii" na 10 minut przed końcem rywalizacji prowadziła 4:2. Mimo tego niemiecki szkoleniowiec nie zdecydował się na wycofanie swojej obrony, aby zabezpieczyć wynik. Z tego skrzętnie skorzystali goście, którzy w doprowadzili do bardzo ważnego dla siebie remisu.
Lewandowski i Diaz w jednym zespole? To może się wydarzyć
W tamtym meczu błyszczała ofensywa, która generowała bardzo wiele zagrożenia. Wprawdzie nie grał wówczas Robert Lewandowski, ale ten flagowy tercet ofensywny składający się z: Lamine'a Yamala, Roberta Lewandowski i Raphinhi jest wręcz zabójczy. Problemem jest jednak to, że żaden z tych piłkarzy nie ma klasowego zmiennika na ławce, co jeszcze w tym sezonie może odbić się na zespole Flicka.
Świetna wiadomość dla polskich kibiców. Nareszcie się udało
FC Barcelona chciałaby uniknąć przeciążenia swoich piłkarzy w przyszłych latach. W związku z tym od lata 2024 roku działacze rozglądają się za piłkarzami, którzy mogliby wzmocnić zespół na skrzydle. Tutaj wytypowane zostały dwa nazwiska. Przez całe lato mówiło się o Nico Williamsie z Athleticu Bilbao, ale ostatnio przyszłość Hiszpana raczej oddala się od Katalonii. Zdaje się jednak, że drugi cel transferowy wciąż jest opcją do wzmocnienia ofensywy.
Mowa rzecz jasna o Luisie Diazie z Liverpoolu. Kolumbijczyk ma umowę z "The Reds" ważną do czerwca 2027 roku. Po zakończeniu obecnego sezonu pozostaną mu więc ledwie dwa lata kontraktu, co "Duma Katalonii" z pewnością mogłaby wykorzystać. Ceniony brytyjski dziennikarz David Ornstein z "The Athletic" przekazuje wprost. FC Barcelona ma "szczery podziw dla umiejętności, jakimi dysponuje 28-letni skrzydłowy". W mediach pojawiają się także plotki, otwiera się w nowym oknie, że temat odejścia z Liverpoolu nie musi być wcale tak daleki, jak się wydaje.












