Reklama

Reklama

Przemysław Frankowski na wahadle mógł grać już w Atalancie. Pytał też klub Premier League

Przemysław Frankowski został powołany przez Paulo Sousę do kadry na Euro 2020, choć ostatni raz zagrał w reprezentacji Polski pod koniec 2019 r. To był też akurat moment, gdy o sprowadzeniu Polaka z Chicago Fire myśleli szefowie angielskiego Sheffield United.

Euro 2020 dla Przemysława Frankowskiego to pierwszy duży turniej w roli reprezentanta Polski. 

Euro 2020. Przemysław Frankowski w kadrze Polski - debiut u Nawałki, etat u Brzęczka, z Sousą na turniej

Kariera Przemysława Frankowskiego w reprezentacji Polski to pewna sinusoida. W kadrze debiutował w marcu 2018 r., w meczu Polska - Nigeria. Adam Nawałka powołał go do szerokiej kadry na mundial 2018, ale ostatecznie nie znalazł dla niego miejsca w 23-osobowym składzie na turniej w Rosji. Pełnoetatowym reprezentantem Polski stał się u Jerzego Brzęczka, ale zdarzyło mu się wypaść z kadry nie ze swojej winy. Z kolei Paulo Sousa przy swoich pierwszych powołaniach w marcu go pominął. 

- Selekcjoner Jerzy Brzęczek zapraszał Przemka na praktycznie każde zgrupowanie, ten odwdzięczył się golem z Macedonią Północną. Nieobecność na zgrupowaniu jesienią 2020 r. wynikała z tego, że w czasie pandemii nastały problemy z lataniem po świecie i kluby MLS wykorzystały przepis FIFA, blokując wszystkim zawodnikom wyloty na mecze reprezentacji. Na mecze marcowe nie był powołany przez Paulo Sousę, bo liga MLS startowała później niż zwykle. Normalnie w Stanach kończy się grać w listopadzie i zaczyna pod koniec lutego, ale ze względu na pandemię przesunęli start na kwiecień, bo nie chcieli zaczynać sezonu bez kibiców na trybunach, dziś na niektóre mecze przychodzi nawet po 30 tys. kibiców. Przemek nie miał więc rytmu meczowego, miał tylko okres przygotowawczy, więc brak powołania wtedy był uzasadniony - opowiada menedżer piłkarza, Mariusz Mowlik.

CZYTAJ TEŻ: Euro 2020. Przemysław Frankowski: Nie myślę o hierarchii w kadrze Paulo Sousy

Przemysław Frankowski w reprezentacji Polski Jerzego Brzęczka był skrzydłowym, ale u Paulo Sousy może grać jako wahadłowy. Jak twierdzi agent zawodnika, jest do tej roli przygotowany. - Przemek u poprzedniego trenera Chicago był skrzydłowym, a teraz u trenera Raphaela Wicky'ego też gra na skrzydle, ale były mecze w poprzednim sezonie, że zespół grał na wahadłowych i wtedy Przemek grał na prawej stronie. Nie jest to dla niego jakaś nowość i w przyszłości będzie tym wahadłowym częściej, tym bardziej, że wiele klubów na świecie zmienia swoje ustawienie na to z wahadłowymi. Przemek w MLS bardzo się rozwinął, bardzo mocno pracuje nad grą w defensywie, co dla wahadłowego jest przecież bardzo ważne - dodaje Mariusz Mowlik, agent i były piłkarz m.in. Lecha Poznań. 

Reklama

Przemysław Frankowski i najważniejszy sezon w Chicago Fire

Specjalistka od amerykańskiej piłki, Katarzyna Przepiórka, w "Przewodniku kibica MLS 2021" tak opisuje Przemysława Frankowskiego w Chicago Fire: "Przed nim trzeci i najważniejszy sezon w MLS. Poprzedni sezon można uznać za przejściowy ze względu na nowego trenera, nową wizję klubu i zmagania z pozbyciem się poprzedniej władzy, która swoimi działaniami niemal doprowadziła do upadku zasłużonego klubu. (...) Trener Raphael Wicky podkreśla w wywiadach, że jest bardzo zadowolony z pracy polskiego zawodnika i pokłada w nim wielkie nadzieje. O zaufaniu ze strony klubu najlepiej świadczy fakt, że to jeden z nielicznych piłkarzy, który został w kadrze Chicago Fire, choć był ściągany przez poprzednią władzę. (...) Po latach posuchy play-off jest wręcz obowiązkiem. W gronie piłkarzy, którzy muszą coś udowodnić, jest m.in. Przemysław Frankowski. Od tego, jak będzie się prezentował na początku tego sezonu, będą zależały nie tylko losy drużyny, ale również jego przyszłość i potencjalny transfery do Europy. Od poprzedniego roku Frankowski ma wokół siebie wartościowych kolegów, którzy mogą mu pomóc w osiągnięciu celu".

CZYTAJ TEŻ: Przemysław Frankowski w pierwszym roku gry w MLS zarabiał 2,5 mln zł

Transfery Przemysława Frankowskiego - wśród zainteresowanych Atalanta i Sheffield Utd

O to, do jakich klubów mógł wcześniej trafić Przemysław Frankowski, zapytaliśmy jego menedżera, Mariusza Mowlika.

- Przemek odchodził z Jagiellonii Białystok już jako reprezentant Polski, więc zainteresowanie nim było dosyć spore. Tak naprawdę najtrudniej było dogadać się z Jagiellonią co do kwoty transferu. Samo Chicago było najbardziej zdeterminowane, pokazało najlepszą i najbardziej wiarygodną ścieżkę rozwoju. Ważne było też spokój i bezpieczeństwo dla rodziny, bo Przemek w momencie przeprowadzki miał małe dziecko. Oprócz Chicago zainteresowany był Achmat Grozny, który proponował podobne warunki, ale tu zaważyły względy bezpieczeństwa, rodzina nie do końca chciała mieszkać w Groznym. Była też oferta z Sivassporu z Turcji, z Atalany Bergamo, z belgijskiego Lokeren. Wybraliśmy Chicago i jesteśmy zadowoleni. Co do Atalanty, to mieliśmy jasny sygnał, że nie byłby pierwszym wyborem trenera, musiałby mocno walczyć o miejsce w składzie. W Bergamo od razu musiałby się też przestawić na grę na wahadle, wtedy Przemek nie był do końca jeszcze na to przygotowany - podkreśla Mariusz Mowlik.

Menedżer przyznaje, że po pierwszym sezonie Przemysława Frankowskiego w MLS i po udanej jesieni w reprezentacji Polski (z golem z Macedonią włącznie), na koniec 2019 r., angielskie Sheffield United skierowało do Chicago Fire zapytanie o możliwość transferu. - Dostałem z Sheffield United informację, że dla nich Przemysław Frankowski stał się dla nich wiarygodnym piłkarzem dopiero po udanym sezonie w MLS. Uważali, że jest bardzo ciężko wskoczyć na poziom Premier League prosto z Ekstraklasy, dla nich byłaby to za duża niewiadoma. Myśleli o nim też w kontekście gry na wahadle - podkreśla menedżer Mariusz Mowlik. 

Bartosz Nosal

Dowiedz się więcej na temat: Przemysław Frankowski | Mariusz Mowlik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy