Reklama

Reklama

Euzebiusz Smolarek: To Jerzy Brzęczek powinien być trenerem na Euro

Euzebiusz Smolarek, 47-krotny reprezentant Polski, po raz pierwszy ocenia występ Polaków na Euro 2020. - Piłkarzy zawsze będę bronił, bo sam nim byłem. Zawaliliśmy pierwszy mecz, bo nie możemy tracić bramek w taki sposób. No i ta czerwona kartka. To nie była kontrowersyjna sytuacja. Nie wolno kalkulować, że może sędzia nie da kartki. Krychowiak nie ma 18 lat i sam wie, że zawinił – mówi.

Andrzej Klemba, Interia: Podczas Euro nie było cię widać w mediach. Czas na ocenę. Totalna porażka?

Ebi Smolarek: - Nie chciałem udzielać się jako komentator. Skupiałem się, by oglądać te mecze jako kibic. Właściwie to nie chciałem nawet być ekspertem, bo sam wiem, jak piłkarz może się czuć przed, w trakcie i po mistrzostwach Europy. Przecież byłem na Euro 2008, które też nam się nie wyszły.

Zupełnie nam się nie udały te mistrzostwa?

- To nie była do końca porażka. Z jednej strony uważam, że to Jerzy Brzęczek powinien być trenerem podczas Euro. Chyba że zostałby zwolniony sporo wcześniej, a nie na początku roku. Nie rozumiałem momentu, w którym PZPN podjął taką decyzję. Miałem dobry kontakt z Brzęczkiem i nie uważałem, by coś zawalił. Jeden mecz był gorszy, drugi lepszy. Nie byłem jednak w środku, więc nie wiem, czy nie działo się coś innego. Po pierwszym meczu na Euro nie zobaczyłem, by reprezentacja z nowym selekcjonerem jakoś się zmieniła. Gdyby poszła do przodu, to byśmy pokonali Słowację. Trener Paulo Sousa miał za mało czasu, by poznać specyfikę polskiej piłki. On musi dopiero się jej nauczyć. A tego nie da się zrobić w tak krótkim czasie. To niemożliwie, by tak szybko narzucić swój styl. Tak naprawdę przekonamy się dopiero w meczach eliminacji do mistrzostw świata, czy trener sobie radzi. Leo Beenhakker dobrze się odnalazł w Polsce i myślę, że tak samo powinno być z Sousą.

Reklama

Studio Ekstraklasa na żywo w każdy poniedziałek o 20:00 - Sprawdź!

Byliśmy ostatni w grupie, a nawet z trzeciego miejsca można było wyjść do fazy pucharowej.

- Szkoda było tego pierwszego spotkania, bo w kolejnych zagraliśmy dużo lepiej. Wyglądało jakby trener Sousa do końca nie poznał zespołu i jego możliwości. Słyszałem o zmęczeniu, ale to nie może być wytłumaczenie. Dlaczego w drugim i trzecim meczu nie było z tym problemu?

Najwięcej krytyki spadło na Grzegorza Krychowiaka. Chyba słusznie?

- Piłkarzy zawsze będę bronił, bo sam nim byłem. Za łatwo traciliśmy bramki i trzymaliśmy za duży dystans do rywali. Na takim poziomie to nie powinno się zdarzyć. I ta czerwona kartka. Nie można robić takich rzeczy w takim momencie. To było bardzo niemądre zachowanie. Czerwona kartka i tak stracone bramki przesądziły o losach tego meczu. Krychowiak sam wie, że zawinił. To nie była kontrowersyjna sytuacja. Nie wolno tak kalkulować, że może sędzia nie da kartki. On nie ma 18 lat. Też mi się zdarzyła czerwona kartka i doskonale wiedziałem, że to moja wina. Tak samo jak nie wykorzystam sytuacji sam na sam. Do kogo mogę mieć pretensje? Tylko do samego siebie.

Można znaleźć coś pozytywnego w naszej grze?

- Robert Lewandowski znów pokazał, co umie. Potwierdził także w reprezentacji, że jest piłkarzem światowego formatu. Mecze z Hiszpanią i Szwecją, choć ten drugi przegrany, nie były już takie złe. Tylko że za późno zaczęliśmy lepiej grać. Na Euro trzeba być mocnym od początku. Trzeba iść dalej i myśleć o awansie na mundial. Wprowadzamy sporo młodzieży, ale nie możemy zapomnieć, że potrzebujemy mieć też na poziomie zawodników doświadczonych. Na pewno kadra się zmienia i to też sprawia, że w eliminacjach do mundialu nie będzie łatwo. Bardzo bym chciał, żeby pojechali na te mistrzostwa świata.

Rozmawiał Andrzej Klemba

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL