Reklama

Reklama

​Euro 2020 przełożone na 2021 rok. Roman Kosecki: To rozsądna decyzja

We wtorek UEFA, podczas wideokonferencji z podległymi jej federacjami, zdecydowała o przełożeniu Euro 2020 na przyszły rok. Zdaniem Romana Koseckiego to rozsądne rozwiązanie. - Nic się nie stanie, gdy mistrzostwa odbędą się rok później i wszyscy przystąpią do nich w normalnych warunkach - mówi były reprezentant Polski, działacz piłkarski i polityk w rozmowie z Interią.

To oficjalne. Najbliższe mistrzostwa Europy rozpoczną się nie 12 czerwca tego roku, lecz 11 czerwca 2021 roku i potrwają aż do 11 lipca. Ustalono także nowe daty rozegrania decydujących spotkań w klubowych rozgrywkach. Finał Ligi Mistrzów odbędzie się 27 czerwca, a finał Ligi Europy w Gdańsku trzy dni wcześniej, czyli 24 czerwca.

- W tym czasie to rozsądna decyzja. Wszystkie rozgrywki będą "stały na głowie" - i te krajowe, i te europejskie. Pamiętajmy, że wciąż nie do końca wiadomo kto ma wystąpić na Euro, ponieważ nie rozegrano jeszcze barażów. Nic się nie stanie, gdy mistrzostwa odbędą się rok później i wszyscy przystąpią do nich w normalnych warunkach. Widzimy z resztą, że to będzie specjalny czas w futbolu. Przecież najbliższe mistrzostwa w Katarze mają się odbyć nie tak jak zwykle latem, lecz w okresie zimowym, tak że wszystko się pozmieniało. Jeśli chodzi o przełożenie mistrzostw Europy, dobrze że taką decyzję podjęto - stwierdził Kosecki w rozmowie z Interią.

Reklama

- Teraz wszystkie związki piłkarskie będą miały możliwość, by decydować o swoich krajowych rozgrywkach. Będą mogły nawet anulować te rozgrywki pozostawić klasyfikację w obecnym stanie - dodał 69-krotny reprezentant Polski.

Eks-piłkarz Atletico Madryt zauważył także, że ogromne zamieszanie w świecie sportu, związane z koronawirusem, to kwestia dotycząca nie tylko profesjonalistów. Jest on bliska także przedstawicielom futbolu amatorskiego, którzy nie są pewni tego, jaki czeka ich los.

- Mówimy teraz o piłce zawodowej, ale ja jestem również właścicielem szkółki piłkarskiej. My nie zdajemy sobie sprawy, jakiego ogromu ludzi dotyka globalnie ta sprawa. Tyle dzieci, młodzieży, kobiet i mężczyzn gra amatorsko. Przecież to jest ta piłka, w której udział bierze najwięcej zawodników. Wszystko jest w tej chwili zawieszone. Dotyczy to też mnóstwa trenerów, którzy pracują w wielu akademiach, zarabiając mniej czy więcej. Oni również są młodzi, mają kredyty i swoje sprawy. Dotyka to więc nie tylko tych największych. My, jako akademie, wysyłamy pewne zestawy ćwiczeń do wykonania w domu, aby w miarę możliwości nie pozostać w bezruchu. Czekamy też na dalszy rozwój sytuacji - powiedział nasz były reprezentant. 

Wciąż nie wiemy co przyniesie przyszłość. Choć ustalono, co z mistrzostwami Europy, dalszy przebieg rozgrywek klubowych stoi pod znakiem zapytania. Zdaniem Koseckiego, w przypadku całkowitego przerwania zmagań w Ekstraklasie, uznanie obecnego stanu tabeli za ostateczny to najlepsze rozwiązanie

- Pandemia kiedyś się skończy i zaczną się puchary. Myślę, że we wszystkich krajach mają podobną zagwozdkę i zastanawiają się, co z tym zrobić. Chciałbym, aby wszystko minęło jak najszybciej, nawet jutro. Nie wiemy jednak kiedy zakończy się pandemia. Może do tego dojść nawet w sierpniu, gdy kluby rozpoczynają już treningi i rozgrywki, także te pucharowe. Każdy kraj zgłasza swoich przedstawicieli. Jeśli z dnia na dzień dotyka nas taka straszna historia, to ludzie chyba zrozumieją, że klasyfikację należy uszanować, a nie mówić, że nie ma żadnego mistrza. Sytuacja w tabeli na dzień dzisiejszy pokazuje wyraźnie, kto jest na jakim miejscu. Tak się właśnie gra w piłkę. PZPN nie może mieć żadnych skrupułów - przyznaje Kosecki.

Tomasz Brożek


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy