Reklama

Reklama

Dan Petrescu rozwiązał kontrakt z Dynamem Moskwa

Były piłkarz reprezentacji Rumunii i m.in. Chelsea Londyn, Dan Petrescu za porozumieniem stron rozwiązał kontrakt z Dynamem Moskwa. Rumuna, który w 2006 roku był trenerem Wisły Kraków, ma zastąpić Stanisław Czerczesow.

Petrescu prowadził Dynamo Moskwa od sierpnia 2012 roku. Wcześniej z Kubaniem Krasnodar wywalczył awans do rosyjskiej ekstraklasy.

"Po meczu z Anży Machaczkała rada nadzorcza klubu wyszła z propozycją zmiany trenera. We wtorek kontrakt ze szkoleniowcem został rozwiązany za porozumieniem stron. Podziękowaliśmy Petrescu za współpracę i życzyliśmy mu powodzenia w dalszej karierze. Dan wyciągnął zespół z trudnej sytuacji i doprowadził go do pewnego poziomu. Jednak ostatnio nie zaobserwowano postępów, a musimy iść do przodu. Obecnie negocjujemy z Czerczesowem i mam nadzieję, że wkrótce będziemy mogli przedstawić go jako trenera pierwszej drużyny" - powiedział dyrektor sportowy stołecznego klubu Guram Adżojew.

Reklama

W niedzielę Dynamo Moskwa przegrało na wyjeździe z Anży Machaczkała 0-4 i po 24 kolejkach zajmuje czwarte miejsce w tabeli (43 pkt). Do trzeciego CSKA traci trzy, a do prowadzącego Lokomotiwu osiem punktów.

Petrescu w latach 2005-2006 pracował w Wiśle, ale został zwolniony bo wymagał od piłkarzy...ciężkich treningów. Władze klubu przystały na prośbę zawodników i niesłusznie zwolniły dobrego szkoleniowca.

Rosyjscy dziennikarze bronią Dana Petrescu.

- Sądząc po słowach dyrektora sportowego Dynama - Gurama Adżojewa, celem klubu jest "awans do Europy", a na sześć kolejek przed końcem sezonu drużyna zajmuje czwarte miejsce i traci tylko trzy punkty do trzeciego CSKA. Dlatego przyznaję, że nie widzę logiki w odstawieniu Petrescu - podkreśla Maksim Maksimow z "Sport Expressu".

- Szefostwo Dynama to z pewnością poważni ludzie, którzy stawiają poważne cele, kupują poważnych zawodników, koniec końców inwestują w ten interes poważne pieniądze. Dlatego mogą żądać sukcesów od podwładnych i podejmować decyzje. Sęk w tym, że zwolnienie trenera, który trzyma się czołówki w tabeli w końcówce sezonu nie wygląda na poważny ruch - dodaje Maksimow.
Zobacz szczegóły z ekstraklasy rosyjskiej!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje