Partner merytoryczny: Eleven Sports

Polska żegna Euro najsłabszym meczem w mistrzostwach

Lubię to
Lubię to
0
Super
0
Hahaha
0
Szok
0
Smutny
0
Zły
0
Udostępnij

Piłkarska reprezentacja Polski pożegnała Euro 2012 najgorszym meczem w mistrzostwach. Bezdyskusyjna porażka z Czechami 0-1 to było 20 minut niezłej gry, i 70 minut powolnego "umierania" na boisku.

Robert Lewandowski załamany po porażce z Czechami
Robert Lewandowski załamany po porażce z Czechami/./AFP

Remis z Rosjanami tchnął nadzieję w tłumy kibiców. Oczami wyobraźni zobaczyli solidny, zdeterminowany, dobrze przygotowany zespół. Tak naprawdę jednak niezłe były tylko krótsze, lub dłuższe momenty gry, najwięcej było ich w meczu nr 2, najmniej przeciw Czechom. Od 20. minuty drużyna Smudy nie miała już żadnych argumentów.

64 lata czekali czescy piłkarze na zwycięstwo w Polsce. Doczekali w chwili, gdy kibicom kadry Smudy śnił się ćwierćfinał Euro. Oceniając na zimno, Polska to jednak niższa kultura piłkarska wobec Czechów. Nie zmieni tego jeden trener i 11 piłkarzy. Dla nich występ na mistrzostwach jest porażką, znęcanie się nie ma już sensu, Smuda przegrał, odchodzi, czy jednak znajdzie się ktoś genialny, kto wskaże drogę wyjścia z kryzysu? Po prezesie PZPN trudno oczekiwać reform, on postawi na czele drużyny kolejnego straceńca, który obieca, że będzie lepiej, by wcześniej, czy później dojść do ściany, jak Smuda w starciu z Czechami.

Można jeszcze raz powtórzyć powszechnie znane prawdy o reformie szkolenia i zmianie systemu, tak naprawdę jednak PZPN nie ma nawet cienia pomysłu jak to zrobić. Część z nas czuje żal, inni wściekłość, wszyscy bezradność wobec sytuacji, która zdaje się nie mieć wyjścia. Związek powinien zatrudnić fachowca od gruntownych reform systemu, ale jak wiadomo jest to ostatnia rzecz, o której działacze myślą. W mętnej wodzie czują się najlepiej.

To była szalona grupa, biorąc pod uwagę, że wygrała ją drużyna Michala Bilka, która zaczęła od porażki z Rosjanami 1-4. Zespół Dicka Advocaata, kreowany wtedy nawet na faworyta mistrzostw, wraca do domu na tarczy. Wyprzedził tylko Polaków, którzy w drugim starcie na Euro znów nie wygrali meczu. Cztery lata temu zespół Beenhakkera wrócił z Austrii z jednym punktem, teraz drużyna Smudy kończy turniej z dwoma. Kibice przeżyli trochę więcej emocji i nadziei, koniec jest jednak podobny. Miało być jak nigdy, skończyło się jak zawsze.

Co nam pozostaje? Radość ze wspaniałej gry innych, na turnieju, podczas którego nie padł dotąd ani jeden bezbramkowy remis. Dzięki rzeszom polskich fanów trwających przy drużynie Smudy na dobre i na złe, a także kibicujących rywalom, te mistrzostwa mają tak niezwykłą atmosferę. Jedna porażka, nawet najbardziej bolesna, tego nie zmieni. Polacy szaleją za piłką, potrafią być wierni swojej drużynę, nawet gdy jej sukces jest tylko złudzeniem.

Dariusz Wołowski, korespondencja z Wrocławia


INTERIA.PL

Lubię to
Lubię to
0
Super
0
Hahaha
0
Szok
0
Smutny
0
Zły
0
Udostępnij
Masz sugestie, uwagi albo widzisz na stronie błąd?Napisz do nas
Dołącz do nas na:
instagram
  • Polecane
  • Dziś w Interii
  • Rekomendacje