O to możemy być spokojni: Smuda nie będzie się trząsł!
- Jeszcze tylko kwadrans wywiadu u Lisa i na tym koniec. Koncentruje się na starciu z Grecją - powiedział mi selekcjoner reprezentacji Polski Franciszek Smuda. Już za cztery dni zaczyna się Euro 2012!

Byłem zbudowany tym, co zobaczyłem na zgrupowaniu kadry Smudy w ostatnich kilkunastu dniach. Nie, nie zadeklaruję wam, że Orły awansują do ćwierćfinału, czy - jak prorokuje minister Joanna Mucha - do półfinału. Ale pewne jest jedno - Smudzie udało się stworzyć grupę ludzi gotowych do ciężkiej pracy, nie bojącej się wyzwań i poświęceń. I to zarówno w treningach i w meczach.
Trójka fizjologów: Remigiusz Rzepka, Barry Solna i Jay Lee wykonywała w Lienzu i nadal wykonuje naprawdę świetną pracę. Dla kogoś, kto obserwuje tylko mecze, bez całej kuchni, wysiłku, jaki jest wkładany z wielu stron, by w meczu ekipa wyglądała solidnie, trudno docenić kunszt tego tercetu. Za siatką Dolomiten Stadionu, na którym w Austrii Orły wykuwały formę, dało się słyszeć komentarze: "Nic się nie dzieje, ciągle biegają, przeciągają jakieś gumy". Tymczasem Rzepka, Solan i Lee stosowali najnowsze wynalazki fizjologii, by "Biało-czerwoni" biegali szybciej, wytrzymywali dłużej na boisku i strzelali mocniej.
Yoyo testy do określenia wytrzymałości zawodników, fotokomórki do zmierzenia szybkości biegu, gumy, sanki, znakomicie wyposażona siłownia, basen, sauna - wszystko to ułatwiało osiąganie celu.
Piłkarze łatwo łapali nowinki treningowe, wiedzieli, że tylko mogą im pomóc. - Świadomość tych chłopaków jest naprawdę duża. Nawet nie ma co porównywać do chociażby Latynosów. To zupełnie inna kultura. Europejczycy mają otwartą głowę na pracę z fizjologami, wedzą, że mogą na niej tylko skorzystać - podkreślał Barry Solan.
- Jesteśmy zmęczeni, ale nie przemęczeni - przyznał Wojtek Szczęsny. - Gdybyśmy nie byli zmęczeni, to by znaczyło, że się w Lienzu obijamy - tłumaczył Kamil Grosicki.
Jedną z nowości było podciąganie się w kamizelce z obciążeniem, w pozycji leżącej, na wiszących uchwytach. To pozwalało zawodnikom rozwinąć mięśnie grzbietowe. Normą było pięć podciągnięć, ale Grzegorz Wojtkowiak wykonywał osiem, a Jakub Błaszczykowski dochodził nawet do 10.
Zauważyliśmy, że Boenisch z Matuszczykiem porozumiewają się po niemiecku, Obraniak z Perquisem - po francusku, ale i tak są zasymilowani z ekipą.
- Co z tego, że piłkarsko wychowałem się w Niemczech? Co roku na wakacje przyjeżdżałem do Polski, mam tu rodzinę, posługuję się po polsku, a najważniejsze, że czuję się Polakiem. Dla mnie nie było żadnej wątpliwości - grać dla Polski, czy czekać, aż mnie powołają Niemcy - podkreślał w rozmowie z nami Adam Matuszczyk.
Członek reprezentacji Polski nie tylko piłką żyje, nie dajmy się zwariować! Wolny czas podczas przygotowań do Euro 2012 umilał sobie zjazdami na kolejce górskiej w Lienzu, połowami ryb w pięknej rzece Isel, grillowaniem (na zakończenie obozu w Lienzu), a także - bilardem i pasjami rozgrywanymi pojedynkami w PlayStation.
Dariusz Dudka szczycił się, że w parze ze swym przyjacielem Marcinem Wasilewskim pobił w wirtualnym futbolu ekipę Łukasza Piszczka. - Jestem fanem Barcy, ale nazwaliśmy się Realem Madryt, bo "Wasyl" jest starszy i to on wybierał zespół, którym gramy - opowiadał nam "Dudi".
Mocarzem w PlayStation jest też Grzegorz Wojtkowiak. - Ja z Darkiem nie przegrałem żadnego meczu. Darek ze mną do gry nie siada - mówił hardo.
Ciekawy komentarz usłyszałem od jednej z osób, która pracuje przy kadrze od dobrych pięciu lat, więc może pewne aspekty porównać.
- Cztery lata temu, podczas przygotowań do Euro 2008 asystenci Leo Beenhakkera na zmianę musieli w nocy dyżurować, żeby piłkarze nie pili. Teraz nie ma kto pić, trenerzy mają święty spokój - porównywał nasz informator.
Zatem "na papierze" kadra Polski wygląda znakomicie, ale jak się to przełoży na jej grę w meczu z Grecją, przekonamy się już w piątek o godz. 18. Coraz więcej domów i mieszkań, a także samochodów jest przystrojonych w narodowe barwy. Polska kibicuje Orłom Franza - to nie ulega wątpliwości, także w mediach skończyło się wybrzydzanie, marudzenie. Rodzi się atmosfera, która może tylko dodać skrzydeł piłkarzom Smudy. Czy najmłodszy - obok Niemców - zespół na Euro 2012 wytrzyma presję? Balon będzie nadęty do granic możliwości! Może nas unieść wysoko, ale może też pęknąć z wielkim hukiem.
Ja wierzę, że Smuda, który z niejednego pieca chleb jadł, sobie poradzi, a on z kolei na każdym kroku emanuje wiarą w zespół. - Moi chłopcy sprostali niejednemu wyzwaniu w swoich klubach, mają na koncie grę w pucharach, zdobyte mistrzostwa kraju, to poradzą sobie również z presją na mistrzostwach Europy - uważa Smuda, który przed samym sobą stawia również wysoko poprzeczkę. - Ważne jest również zachowanie trenera przed ważnymi meczami. Jeżeli trener pokazuje, ze nie bladnie, nie trzęsie się ze strachu, to tym nastawieniem zaraża drużynę. Gdy z kolei zawodnik widzi, że trener się jeszcze bardziej trzęsie od niego, to jest naprawdę źle.
O jedno możemy być spokojni - kto jak kto, ale Franz Smuda nie będzie się trząsł.
Michał Białoński
Więcej na ten temat
Zobacz także
- Polecane
- Dziś w Interii
- Rekomendacje