Kibice pod hotelem w Warszawie: Dziękujemy, dziękujemy!
- Dziękujemy, dziękujemy! - skandowało kilkudziesięciu kibiców pod hotelem Hyatt w Warszawie, kiedy przed godziną trzecią w nocy wysiadali z autokaru polscy piłkarze wracający z Wrocławia po przegranym meczu mistrzostw Europy z Czechami 0-1.

Samozwańczym dyrygentem oczekującej pod hotelem grupy - jak przyznał - był 36-letni Krzysztof z Warszawy, z zawodu historyk, pracujący w jednej z fundacji.
"Nie jestem kibicem ani Legii, ani Polonii, tylko reprezentacji. Od 20 lat nie darłem się tak, jak podczas tego Euro. Na pewno jest żal, że ten dmuchany balon pękł zbyt szybko, po trzech meczach. Jednak tak dobrej drużyny nie mieliśmy od lat, a wierzę, że będzie ona jeszcze lepsza. Nie można zmarnować tego, co zostało już zbudowane. Niebawem zaczną się eliminacyjne mecze mistrzostw świata. Jestem dobrej myśli - w finałowym turnieju w Brazylii za dwa lata wystąpi polska reprezentacja" - powiedział Krzysztof.
W sobotę wieczorem "Biało-czerwoni" przegrali we Wrocławiu z Czechami i odpadli z Euro 2012.
Więcej na ten temat
Zobacz także
- Polecane
- Dziś w Interii
- Rekomendacje