Partner merytoryczny: Eleven Sports

Euro 2012: Manolo już dopinguje Hiszpanów w Gniewinie

Lubię to
Lubię to
0
Super
0
Hahaha
0
Szok
0
Smutny
0
Zły
0
Udostępnij

Nie tylko mecze, ale nawet treningi reprezentacji Hiszpanii nie mogą się odbyć bez słynnego Manolo. Legendarny kibic "La Roja" pojawił się już w Gniewinie i w środę rano razem z polskimi sympatykami oglądał otwarty trening mistrzów Europy.

"Zawsze podążam za moją reprezentacją, zatem kibicowskie ścieżki już wcześniej zawiodły mnie do Polski. W waszym kraju można już wyczuć przyjazny klimat, są tu też doskonałe warunki do gorącego dopingu. Bardzo wiele obiecuję sobie po dłuższym pobycie w Polsce" - powiedział Manolo.

63-letni fan nie miał jeszcze okazji gościć na Arenie Gdańsk, gdzie drużyna prowadzona przez trenera Vicente del Bosque rozegra trzy pierwsze mecze w grupie C.

"Słyszałem natomiast, że jest to bardzo ładny stadion i mam nadzieję, że okaże się dla nas szczęśliwy. Kibicuję naszej drużynie z całego serca, ale nie potrafię przewidzieć, jak wypadniemy na tych mistrzostwach. Obronić tytuł, jak pokazuje historia, jest niezwykle trudno i ta sztuka jeszcze nikomu się nie udała. Jestem jednak dobrej myśli. Jeśli nie uda nam się nawet powtórzyć sukcesu sprzed czterech lat, to jestem przekonany, że zajdziemy w tym turnieju daleko. Mam nadzieję, że Polska także" - dodał mieszkający w Walencji fanatyk futbolu.

Manolo miał okazję fetować ostatnio dwa ogromne sukcesy Hiszpanów - mistrzostwo Europy wywalczone w 2008 roku oraz zdobyte dwa lata później mistrzostwo świata. Jednak nie turnieje w Szwajcarii i Austrii oraz w Republice Południowej Afryki najbardziej utkwiły mu w pamięci.

"To były niezwykłe imprezy z uwagi na nasze osiągnięcia. Ja jednak najmilej wspominam mistrzostwa świata w 2002 roku w Korei Południowej i Japonii, gdzie panowała najlepsza kibicowska atmosfera. Mam nadzieję, że Polska nawiąże do azjatyckiego klimatu, a wszyscy kibice będą się tutaj czuli jak w domu" - stwierdził najbardziej rozpoznawalny sympatyk reprezentacji Hiszpanii.

Podczas tych wojaży Hiszpan przemierzył za swoją reprezentacją setki tysięcy kilometrów. Raz zmuszony był jednak wrócić z wielkiej imprezy do domu.

"To było podczas ostatnich mistrzostw świata. Choroba sprawiła, że musiałem wrócić do Hiszpanii. Dość szybko doszedłem jednak do siebie i zdążyłem pojawić się w RPA w najważniejszej fazie turnieju" - podsumował.

Manolo, czyli Manuel Caceres Artesero, rozpoczął kibicowanie i podróżowanie za swoją drużyną narodową w 1982 roku podczas rozgrywanych w jego ojczyźnie mistrzostw świata. Z powodu tej kibicowskiej pasji rozpadło się jego małżeństwo, a prowadzony przez niego w Walencji bar splajtował.


PAP

Lubię to
Lubię to
0
Super
0
Hahaha
0
Szok
0
Smutny
0
Zły
0
Udostępnij
Masz sugestie, uwagi albo widzisz na stronie błąd?Napisz do nas
Dołącz do nas na:
instagram
  • Polecane
  • Dziś w Interii
  • Rekomendacje