Reklama

Reklama

Cracovia - Ruch Chorzów 2-1 w 10. kolejce Ekstraklasy

Cracovia pokonała 2-1 (2-0) Ruch Chorzów w drugim sobotnim spotkaniu 10. kolejki Ekstraklasy. Dwie bramki dla "Pasów" zdobył Deniss Rakels. Dzięki wygranej, krakowianie awansowali na piąte miejsce w ligowej tabeli.

Gospodarze przystępowali do tego meczu z pięcioma zmianami w składzie względem ostatniej ligowej potyczki z Zagłębiem Lubin. W wyjściowej jedenastce znalazło się miejsce dla Grzegorza Sandomierskiego, Pawła Jaroszyńskiego, Deleu, Denissa Rakelsa oraz Erika Jendriszka.

Przyjezdni z Chorzowa zdecydowali się na zaledwie dwie roszady w stosunku do przegranego 1-4 meczu z Legią. Mateusza Cichockiego zastąpił Michał Koj, a miejsce Pawła Oleksego zajął Marek Szyndrowski.

Sobotnie spotkanie było szczególne dla Jacka Zielińskiego, który od września 2012 przez rok prowadził drużynę "Niebieskich". Ze śląskim zespołem pożegnał się po dotkliwej porażce 0-6 z Jagiellonią Białystok i aż do kwietnia pozostawał bezrobotny.

Reklama

W 5. minucie po zespołowej akcji przed szansą stanął Kamil Mazek. Pomocnikowi Ruchu zabrakło jednak zimnej krwi, bo zanim ten zdążył uderzyć, jeden z rywali wybił piłkę poza pola karne.

Cracovia odpowiedziała po minucie. Po dośrodkowaniu Deleu, głową próbował Bartosz Kapustka, ale Matusz Putnocky wyekspediował piłkę na rzut rożny. Po centrze z narożnika i drugiej próbie Kapustki głową, futbolówkę do bramki Ruchu wpakował Deniss Rakels. Łotysz uczcił w ten sposób swój powrót do meczowej osiemnastki. W ostatnim meczu w Lubinie nie było go nawet na ławce rezerwowych.

W 17. minucie, "Niebiescy" próbowali z rzutu wolnego. Bezpośrednio, po ziemi, z około 20 metrów uderzył Marek Zieńczuk, ale Sandomierski stanął na wysokości zadania i dobrze upilnował swojego słupka.

Dwie minuty później szansę miały "Pasy". Po pięknej wymianie Kapustki i Rakelsa, reprezentant Łotwy minimalnie chybił jednak ponad bramką.

Ekstraklasa - sprawdź terminarz, wyniki oraz tabelę!


Chorzowianie nie rezygnowali ze starań zdobycia wyrównującego gola. W 28. minucie, idealnym dośrodkowaniem na głowę Rafała Grodzickiego, popisał się Zieńczuk. Kapitalną robinsonadą po próbie stopera "Niebieskich" popisał się Sandomierski, który uratował swój zespół przed stratą bramki.

Na sześć minut przed końcem pierwszej połowy Cracovia miała wyborną szansę na zdobycie drugiej bramki. Po krótkim rozegraniu rzutu rożnego, najpierw zablokowany został strzał Damiana Dąbrowskiego, a następnie Putnocky zatrzymał uderzenie Rakelsa.

W 43. minucie, bezpośrednio z rzutu wolnego swoich umiejętności spróbował Cetnarski, ale Putnocky ponownie stanął na wysokości zadania i zapobiegł nieszczęściu.

Dwie minuty później bramkarz Ruchu nie był już w stanie zatrzymać naporu "Pasów" i skapitulował po raz drugi. Po indywidualnej akcji prawą stroną boiska, Erik Jendriszek wyłożył piłkę na siódmy metr do Rakelsa, a ten, jak przystało na rasowego snajpera, wpakował piłkę do bramki gości.

Drugą połowę lepiej rozpoczęli "Niebiescy". W 54. minucie, oko w oko z Sandomierskim stanął Mazek, ale bramkarz gospodarzy skrócił kąt na tyle umiejętnie, że pomocnik Ruchu nie miał szans na pokonanie go.

Sześć minut później Ruch dopiął swego i zdobył kontaktową bramkę. Po genialnej centrze Zieńczuka, piłkę głową do bramki Cracovii wpakował Mariusz Stępiński.

W 72. minucie chorzowianie mieli okazję na wyrównującego gola. Po "centro-strzale" Rołanda Gigołajewa z rzutu wolnego, piłka przeleciała nieznacznie obok słupka bramki Sandomierskiego.

Dwie minuty przed końcem meczu Ruch miał kolejną szansę. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, w powietrzu z piłką minął się Sandomierski. Bramkarza "Pasów" uratowali jednak koledzy, którzy wybili piłkę poza szesnastkę.

W 90. minucie, drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Patryk Lipski. Pomocnik "Niebieskich" nie protestował i szybko opuścił murawę, aby koledzy mieli czas na walkę o wyrównujące trafienie. Mimo to, nie sprostali oni wyzwaniu i wynik meczu nie uległ już zmianie. Dzięki wygranej, Cracovia awansowała na piątą pozycję w tabeli.

Po meczu powiedzieli:

Waldemar Fornalik (trener Ruchu Chorzów): - Przegraliśmy 1-2 z Cracovią, która była bardzo zmotywowana. Widać to było od pierwszych minut. My chcieliśmy grać w piłkę, ale to było trochę za mało. Cracovia grała agresywniej, bardziej zdecydowanie. Były fragmenty w pierwszej połowie, gdy udawało nam się grać w piłkę, natomiast już lepsza była w naszym wykonaniu druga. Strzeliliśmy bramkę, a przynajmniej po trzech stałych fragmentach gry jeden gol mógł jeszcze paść. Wtedy byśmy zremisowali.

- Nie wiem czy powinienem to mówić, ale mam sporo wątpliwości co do kilku decyzji arbitra. Muszę to spokojne jeszcze raz obejrzeć i wtedy mogę się do tego odnieść.

Jacek Zieliński (trener Cracovii): - Był to trudny mecz, który sami sobie skomplikowaliśmy w drugiej połowie. Nam w tym spotkaniu chodziło przede wszystkim o przełamanie fatalnej passy pojedynków bez zwycięstwa (na swoim stadionie). Historia zatoczyła koło, ostatni mecz moja drużyna wygrała na Kałuży z Ruchem, na początku czerwca. Dziś znowu udało nam się to zrobić. W pierwszej połowie gra toczyła się pod nasze dyktando. Natomiast w drugiej w pewnym momencie daliśmy złapać tlen Ruchowi, straciliśmy głupią bramkę. W końcówce było za bardzo nerwowo. Szkoda tych niewykorzystanych sytuacji, które mieliśmy. Brakuje nam instynktu killera, ale mamy trzy punkty. Z tego trzeba się cieszyć. Zmiany w składzie był spowodowane tym, że przegraliśmy w lidze dwa mecze z rzędu.

Cracovia - Ruch Chorzów 2-1 (2-0)

Bramki: Deniss Rakles (6.), (45.) - Mariusz Stępiński (60.)

Cracovia: Grzegorz Sandomierski - Deleu, Sreten Sretenović, Piotr Polczak, Paweł Jaroszyński - Damian Dąbrowski, Miroslav Czovilo, Deniss Rakels (90, Mateusz Wdowiak), Mateusz Cetnarski (66, Dariusz Zjawiński), Bartosz Kapustka (87, Marcin Budziński) - Erik Jendriszek

Ruch: Matusz Putnocky - Martin Konczkowski, Rafał Grodzicki, Michał Koj, Marek Szyndrowski - Łukasz Surma (84, Tomasz Podgórski), Maciej Urbańczyk, Patryk Lipski, Kamil Mazek, Marek Zieńczuk (61, Rołand Gigołajew) - Mariusz Stępiński

Sędzia: Paweł Gil Widzów: 6235

Zobacz raport pomeczowy!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL