Partner merytoryczny: Eleven Sports

Czy będzie piękny hit w Poznaniu?

Lubię to
Lubię to
0
Super
0
Hahaha
0
Szok
0
Smutny
0
Zły
0
Udostępnij

W maju trenerzy Lecha Poznań i Legii Warszawa byli już jedną nogą poza swoimi klubami. Zostali, a dziś ich drużyny prezentują najładniejszy futbol w lidze. Lech i Legia zagrają dziś przy Bułgarskiej o to, aby nie stracić kontaktu z prowadzącym w ekstraklasie Śląskiem Wrocław.

Pod koniec poprzedniego sezonu bliżej utraty pracy był Maciej Skorża. Legia seryjnie przegrywała mecze w lidze, dość szybko straciła szansę na walkę z Wisłą Kraków o mistrzostwo Polski. Piłkarzy z Łazienkowskiej uratował... Lech, bo to właśnie z "Kolejorzem" Legia wygrała w finale Pucharu Polski. Dzięki temu już 3 maja była pewna gry w pucharach, a grając na luzie jej piłkarzy wskoczyli jeszcze na trzecie miejsce w lidze. Mimo tego Skorża i tak miał stracić pracę - klub był bliski porozumienia z selekcjonerem reprezentacji Słowacji Vladimirem Weissem, ale w ostatniej chwili rozmowy zostały zerwane. Gdyby Weiss trafił do Legii, Skorża byłby dziś... szkoleniowcem Lecha! To trener, którego bardzo szanuje właściciel poznańskiego klubu Jacek Rutkowski. Mimo, że opcja ze Skorżą nie wypaliła, trener "Kolejorza" Jose Mari Bakero i tak miał stracić pracę, bo prowadzony przez niego klub nie awansował do pucharów. Prezes Lecha Andrzej Kadziński podjął już nawet decyzję o nieprzedłużaniu umowy z Baskiem, ale Rutkowski był innego zdania. Dziś Bakero wciąż jest trenerem, za to Kadziński w poniedziałek pożegna się ze stanowiskiem.

Były piłkarz Barcelony ma w Lechu dość mocną pozycję - tak przynajmniej twierdzi Rutkowski. Mimo, że poznaniacy wygrywają ostatnio co drugi mecz. - Spójrzmy na spotkanie z Lechią. Mieliśmy pięć albo sześć wypracowanych sytuacji, a nie takich jak z Manchesterem City, gdy piłka odbiła się od głowy Arboledy i jest gol, a Arboleda nawet o tym nie wie. Jestem z trenera zadowolony, drużyna gra dobrze, ale nie ma szczęścia. A mistrzostwo Polski zdobyliśmy właśnie z dużą dozą szczęścia. To szczęście jest nam potrzebne, by z pięciu czy sześciu sytuacji zdobyć jedną bramkę. To się nie stało w Gdańsku, ale stanie się w niedzielę - mówi z przekonaniem Rutkowski.

Lech ma korzystny dla siebie bilans spotkań z Legią - mowa o meczach rozegranych w Poznaniu. Na dodatek w ostatnich latach zwykle był przy Bułgarskiej górą. Piłkarze z Warszawy ostatnie zwycięstwo odnieśli w sezonie 2003/04, a bramkę strzelili w maju 2007 roku, gdy i tak przegrali 1-3. To przemawia za Lechem, podobnie jak i fakt, że Skorża rzadko wygrywa w Poznaniu, a Bakero ma dodatni bilans spotkań z Legią. - To nie ma znaczenia, każdy kolejny mecz zaczynasz od zera - ucina Bask. A co przemawia za Legią? Choćby to, że ostatnio gra wyśmienicie - w lidze, Pucharze Polski i Lidze Europejskiej wygrała osiem spotkań z rzędu, w pięciu nie straciła gola. W środę Skorża dał odpocząć kilku podstawowym piłkarzom, a zmiennicy i tak roznieśli 3-0 Widzew Łódź w Pucharze Polski. Bakero nie zaryzykował i w Pucharze Polski wystawił prawie najsilniejszy skład, a gdy drużynie nie szło, wpuścił jeszcze Stilicia i Wołąkiewicza. Na dodatek poznaniacy musieli grać dogrywkę. - To dodatkowe pół godziny nie ma znaczenia, i tak planowaliśmy trzy dni lżejszych treningów - uspokaja trener Lecha.

Zdaniem Bakero Legia jest znacznie mocniejszą drużyną niż wiosną, gdy w Poznaniu przegrała 0-1, a w Bydgoszczy zremisowała 1-1. - Ten skład znacznie się różni, jest mocniejszy. Przede wszystkim widzę większa równowagę między poczynaniami ofensywnymi i defensywnymi. W niedzielę zadecydują szczegóły, musimy więc być maksymalnie skoncentrowani. Nasz stadion nam pomoże, wyciągamy więc ręce do publiczności zapewniając przy tym, że damy z siebie wszystko - uważa poznański szkoleniowiec.

Spotkanie Lech - Legia rozpocznie się o godz. 17. Zwycięzca zostanie wiceliderem T-Mobile Ekstraklasy.

INTERIA.PL

Lubię to
Lubię to
0
Super
0
Hahaha
0
Szok
0
Smutny
0
Zły
0
Udostępnij
Masz sugestie, uwagi albo widzisz na stronie błąd?Napisz do nas
Dołącz do nas na:
instagram