Reklama

Reklama

Mistrz Polski wreszcie wygrał!

Sparta Wrocław odniosła swoje pierwsze zwycięstwo w Ekstralidze U24. W Częstochowie zdobyła aż 50 punktów, a honoru Włókniarza niemal w pojedynkę bronił Jonas Jeppesen. Z pojedynku dwóch najbardziej obiecujących młodzieżowych drużyn Ekstraligi najbardziej zadowoleni wyjeżdżają zaś podopieczni Mariusza Staszewskiego. Jego Ostrovia wywiozła remis z Leszna.

Mistrzowie Polski wreszcie wygrali w Ekstralidze U24. Nie ma nic szczególnie zaskakującego w tym, że pierwsze zwycięstwo przydarzyło im się na wyjeździ, bo młodzieżowa drużyna Sparty Wrocław nawet swoje domowe spotkania rozgrywa w Opolu, zaś Włókniarz wyrasta powoli na najsłabszy zespół nowopowstałych rozgrywek. Nie ma w tym nic dziwnego - ze względu na regulaminowe obostrzenia udziału we wtorkowych spotkaniach nie mogą brać ani Jakub Miśkowiak, ani Mateusz Świdnicki. Jedyną nitką pierwszego częstochowskiego garnituru, która współtworzy zespół rezerw jest Jonas Jeppesen. Duńczyk wreszcie spisał się zresztą na miarę pokładanych w nim oczekiwań. W swym pierwszym wyścigu zerwał co prawda taśmę, lecz w pozostałych gonitwach rywale nie byli w stanie nawiązać z nim walki.

Reklama

Unia Leszno remisuje w meczu na szczycie

Najciekawszym dla koneserów spotkaniem wtorkowej rundy był jednak zdecydowanie pojedynek Polcopper Agromix Unii Leszno z Arged Malesą U24. Najbardziej utytułowany klub w historii kraju i tegoroczny beniaminek PGE Ekstraligi uznawane są za najbardziej elitarne "żużlowe podstawówki". Mogą pochwalić się nie tylko regularnym szlifowaniem lokalnych żużlowych diamencików, ale i mądrym importem talentów z zagranicy. Ich bezpośrednia rywalizacja zakończyła się dość zaskakująco - gościom udało się wywalczyć remis przy Strzeleckiej. Gospodarze zapewne odnieśliby spokojne zwycięstwo, gdyby nie niepokojąco słaba postawa Damiana Ratajczaka. Leszczyńscy fani nie mają jednak większych powodów do obaw, bo wszystko wskazuje na to, iż podstawowy młodzieżowiec ich ukochanej drużyny testował po prostu ustawienia motocykli przed zbliżającym się spotkaniem z Apatorem w dorosłej Ekstralidze.

Blisko remisu było również w Grudziądzu, gdzie GKM przegrał zaledwie jednym punktem ze Stalą Gorzów. Podopieczni Piotra Palucha udowodnili, że ich siła nie opierała się wyłącznie na coraz bardziej popularnym Timi Salonenie, który nie wziął już udziału we wtorkowych zawodach, gdyż chwilę przed ich rozpoczęciem oficjalnie potwierdzono jego wypożyczenie do drugoligowej Texom Stali Rzeszów. Zwycięstwo lubuszan mogłoby zresztą być jeszcze wyższe, gdyby nie frycowe zapłacone przez Daniela Klimę i Matthiasa Pollestada w gonitwie inaugurującej spotkanie. Obaj żużlowcy zostali z niej wykluczeni za przekroczenie czasu dwóch minut. 

Reklama

Reklama

Reklama