Finał Ligi Narodów siatkarek zapowiadał się na pasjonujące widowisko. Wszak naprzeciwko siebie stanęły dwie najwyżej sklasyfikowane ekipy w rankingu Międzynarodowej Federacji Piłki Siatkowej (FIVB) - Włochy i Brazylia.
Smaczku tej rywalizacji dodawał fakt, że ekipa Italii, aktualne mistrzynie olimpijskie, była niepokonana od 28 spotkań. Po raz ostatni siatkarki Julio Velasco przegrały w czerwcu ubiegłego roku. Po drodze wygrały Ligę Narodów przed rokiem, ale też zdobyły olimpijskie złoto w Paryżu.
Polskie siatkarki znów to zrobiły! Nokaut i medal dla Polski
Brazylijki zaskoczyły Włoszki w pierwszym secie
Początek meczu należał do Brazylii, która walczyła o swój pierwszy triumf w historii w Lidze Narodów. W szczytowym momencie przewaga Canarinhos wynosiła cztery punkty (8:4). Z czasem Włoszki, które dzień wcześniej rozbiły Polki w półfinale, zaczęły jednak odrabiać straty i nawet wyszły na prowadzenie 13:12. Wydawało się, że siatkarki trenera Velasco mają sytuację pod kontrolą. W końcówce seta prowadziły przecież 21:17. Tylko kataklizm mógł zabrać im zwycięstwo. I tak się stało. Końcówkę seta Brazylia wygrała 8:2 i tym samym objęła prowadzenie w meczu. W dużej mierze była to zasługa dużej liczby błędów Włoszek, co rzadko im się zdarza. Pomogła też zmiana rozgrywających w Brazylii. Macris zastąpiła Roberta.
Pełna kontrola dominatorek
W drugim secie stroną dominującą były już mistrzynie olimpijskie. Zarysowała się ich wyraźna przewaga, a na boisku szalała Paola Egonu. Niestety z powodu kontuzji boisko musiała opuścić Alice Degradi. Jej miejsce zajęła Stella Nervini. To jednak nie wpłynęło na grę Italii. Włoszki pewnie sięgnęły po wygraną w drugim secie.
Trzecia partia też została wygrana przez Italię, ale tym razem nie było już tak łatwo, choć przez większość seta mistrzynie olimpijskie miały sytuację pod kontrolą. Pojawiły się jednak momenty przestoju i nieco lepszej gry Brazylijek, które nawet na krótko objęły prowadzenie. Wtedy ekipie Velasco włączał się tryb killera. Nie ważne jak, ale ważne, że były skuteczne. Jak trzeba było obić blok, to tak robiły. Jak trzeba było zablokować - proszę bardzo. Oczywiście siatkarki Ze Roberto robiły, co mogły, ale w tych najważniejszych momentach decydowała pewność w grze Włoszek. Zaczęła się też zarysować coraz wyraźniejsza przewaga tej drużyny w ataku i w bloku.
Czwarty set okazał się ostatni. I znowu wyglądał on, jak poprzednie. To Włoszki nadawały ton wydarzeniom na boisku, a kiedy tylko zdarzały się im przestoje, Brazylijki z tego korzystały, goniąc wynik, a nawet czasem wychodząc na prowadzenie. Trzeba przyznać, że jak na taką maszynę do wygrywanie, to jednak Italia popełniała zbyt wiele błędów. I to właśnie utrzymywało momentami przy życiu Brazylię.
Włoszki wyraźnie dominowały w ataku. Ich siła rażenia była naprawdę ogromna. Dzięki temu na końcu to one mogły się cieszyć z wygranej.
Włochy: Alessia Oro, Alice Degradi, Anna Danesi, Myriam Sylla, Paola Egonu, Sarah Fahr, Monica De Gennaro (libero) oraz Ekaterina Antropova, Carlotta Cambi, Gaia Giovannini, Stella Nervini.
Brazylia: Macris, Diana, Rosamaria, Julia, Gabi, Julia Bergmann, Marcelle (libero) oraz Helena, Roberta, Kisy.
Sędziowali: Stanislava Simić (Serbia) i Juraj Mokry (Słowacja).
Przebieg meczu:
I set: 2:5, 8:10, 15:13, 20:17, 22:25.
II set: 5:2, 10:5, 15:10, 20:13, 25:18.
III set: 5:2, 9:10, 15:11, 20:18, 25:22.
IV set: 5:2, 9:10, 15:13, 20:16, 25:22.
Z Łodzi - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:















