Reklama

Reklama

Soczi rok przed igrzyskami

Największy letni kurort w Rosji przeszedł próbę generalną przed zimowymi igrzyskami. Jak wygląda Soczi na rok przed największą imprezą czterolecia w sportach zimowych?

W miniony weekend sportowcy walczyli w Soczi podczas zawodów Pucharu Świata, ale miasto, wciśnięte między Kaukaz a Morze Czarne, jest dziś wielkim placem budowy. - W tej chwili jesteśmy w świetnej formie i zgodnie z planem realizujemy nasze ambitne zamierzenia - chwalił się szef komitetu organizacyjnego Dmitrij Czernyszenko.

Nad przygotowaniem aren igrzysk i pełnego zaplecza dla sześciu tysięcy sportowców i członków drużyn pracuje 60 tys. robotników. Wszystko ma być gotowe na czas, by pierwsze igrzyska organizowane przez Rosjan po rozpadzie ZSRR zakończyły się sukcesem. Minister sportu Rosji Witalij Mutko powiedział w czwartek, że igrzyska kosztować będą 50 mld dolarów! To więcej niż najdroższe do tej pory w historii igrzyska w Pekinie (43 mld dolarów). Moskwa jednak nie szczędzi pieniędzy, bo traktuje olimpiadę jako okazję do poprawy wizerunku.

Reklama

W ostatnich latach stosunki pomiędzy Rosją a Zachodem mocno się ochłodziły. Władze w Moskwie znalazły się w ogniu krytyki po wprowadzeniu kontrowersyjnych ustaw, które - według opozycji - łamią swobody obywatelskie. Kreml nie przepuści więc okazji, by pokazać światu, że Rosja jest krajem nowoczesnym i otwartym. Świetnie obrazuje to wypowiedź szefa największego banku w Rosji, Germana Grefa, który podczas ostatniego Światowego Forum Ekonomicznego w Davos stwierdził: "Potrzebujemy poprawy naszego wizerunku, bo jesteśmy lepsi niż oni sądzą".

Rozmach inwestycyjny musi budzić podziw, ale aktywiści z organizacji pozarządowych biją na alarm, że sukces osiągnięty zostanie wielkim kosztem ekosystemu i mieszkańców Kaukazu Północnego. Ekolodzy z Greenpeace Rosja oskarżają władze o wprowadzanie przepisów mających na celu zalegalizowanie budowy w obszarach chronionych w górach okalających Soczi.

Z kolei organizacja Human Rights Watch wskazuje na nieprawidłowości przy wysiedlaniu mieszkańców przed zaplanowanymi inwestycjami. "Większość właścicieli otrzymało odszkodowania, ale w wielu przypadkach kwoty były niesprawiedliwe, a proces nieprzejrzysty" - powiedziała Julia Gorbunowa z HRW.

"Igrzyska będą wielkim wydarzeniem, dwutygodniowym świętem sportu, ale poprzedzone zostaną okresem kradzieży na kolosalną skalę" - twierdzi Maria Lipman z Carnegie Moscow Centre, wskazując na powszechną korupcję towarzyszącą inwestycjom w Soczi.

Działania dwóch firm budujących stadion olimpijski i tor bobslejowy stały się przedmiotem dochodzenia w sprawie rzekomej defraudacji ponad 200 mln euro. Jakby tego było mało, sędzia, który ujawnił system dystrybucji gruntów, został aresztowany i twierdzi, że poddano go torturom oraz grożono mu śmiercią.

Rosja ma jednak wielkie ambicje i potrzebuje spektakularnego sukcesu. Także sportowego. Przed trzema laty w Vancouver poniosła klęskę (dopiero 11. miejsce w klasyfikacji medalowej). W sumie zdobyła 15 medali, a teraz szef rosyjskiego komitetu olimpijskiego Aleksander Żukow twierdzi, że reprezentacja będzie miała potencjał na 15 złotych krążków, które mają dać triumf w klasyfikacji medalowej. 

"Takie cuda w sporcie nie istnieją - odpowiada Siergiej Butow, redaktor "Sports Express". - Pierwsze miejsce to fantastyka! Jeśli będziemy w trójce, to będzie to przełamanie i odskocznia do rozwoju w przyszłości".

Autor: Mirosław Ząbkiewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje