Wojna w kraju mistrzostw świata. Polskie siatkarki w zawieszeniu. Czekają na ruch władz
Sytuacja na granicy Tajlandii i Kambodży eskaluje, w mediacje pokojowe włączył się prezydent USA Donald Trump, a już za miesiąc tajlandzkie hale mają gościć mistrzostwa świata siatkarek z udziałem reprezentacji Polski. - Zrobimy to, co zdecyduje nasz związek. Myślę, że będą bardzo patrzeć na nasze bezpieczeństwo i nie będzie żadnych pochopnych decyzji - komentuje Magdalena Jurczyk, środkowa polskiej kadry. Wciąż brak ostatecznej decyzji FIVB w sprawie turnieju.

W skrócie
- Polskie siatkarki przygotowują się do mistrzostw świata w Tajlandii, gdzie eskaluje konflikt z Kambodżą.
- Zawodniczki koncentrują się na walce o medal Ligi Narodów, mimo niepewnej sytuacji w kraju gospodarza turnieju.
- Organizatorzy oraz Polski Związek Piłki Siatkowej monitorują sytuację i czekają na decyzje FIVB dotyczące ewentualnych zmian.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Polskie siatkarki rywalizują w Łodzi w finałach siatkarskiej Ligi Narodów. Najpierw "Biało-Czerwone" pokonały 3:2 Chiny, w sobotę nie poradziły sobie jednak z Włoszkami, przegrywając w trzech setach. W niedzielę czeka je mecz z Japonią o trzecie miejsce i trzeci z rzędu brązowy medal rozgrywek.
W czasie turnieju w Łodzi wybuchły jednak walki na granicy Tajlandii i Kambodży. Zadawniony konflikt o zespół przygranicznych świątyń rozgorzał na nowo i pochłonął już kilkadziesiąt ofiar. Z przygranicznych terenów ewakuowano setki tysięcy ludzi, w obu krajach, zwłaszcza w Tajlandii, rozgorzały nacjonalistyczne i wojenne nastroje. Politycy obu państw wzajemnie oskarżają się o sprowokowanie działań zbrojnych. W prowincjach graniczących z Kambodżą Tajlandia wprowadziła stan wojenny, trwa ostrzał artyleryjski i walki w powietrzu.
Tymczasem za niespełna miesiąc, bo już 22 sierpnia, w Tajlandii ruszają mistrzostwa świata siatkarek. Rywalizacja z udziałem Polek odbywa się w czterech miejscowościach. Najbliżej granicy z Kambodżą - około 300 kilometrów w linii prostej - znajdują się Nakhon Ratchasima i Bangkok. Polki pierwsze mecze rozegrają na południu Tajlandii w Phuket. Jeśli wyjdą z grupy, na kolejne spotkania przeniosą się jednak do Bangkoku.
Polskie siatkarki zaskoczone informacjami z Tajlandii. "Mało czasu na jakąś zmianę"
Część reprezentantek Polski przyznaje, że nie słyszało o konflikcie w Tajlandii, choć Interia Sport udało się ustalić, że ten temat był poruszany w wewnętrznych rozmowach przez siatkarki. Zaskoczone informacjami z Tajlandii były jednak Malwina Smarzek i Martyna Czyrniańska, które usłyszały pytanie o sytuację w kraju goszczącym mistrzostwa świata po półfinale Ligi Narodów.
- Jestem odcięta od świata i nie wiem, co się dzieje w Tajlandii. I co? Gramy w Łodzi? - dopytywała.
Nieoficjalnie wiemy, że Polska nie jest zainteresowana ewentualnym przejęciem organizacji mistrzostw świata.
- Mogę tu zostać. Jestem zaskoczona. Mało czasu jest na jakąś zmianę, ale my tu mamy już wszystko rozstawione - próbowała Smarzek obrócić sytuację w żart.
Do kilku polskich zawodniczek informacje o konflikcie w Tajlandii jednak dotarły. Wszystkie podkreślają, że na razie nie zaprzątają sobie głowy myślami o przyszłości i koncentrują się na walce o medal Ligi Narodów.
Aleksandra Gryka: - Słyszałam o sytuacji w Tajlandii. Nie jestem jednak wykwalifikowana, by mówić o takich rzeczach, bo nie znam się na geopolityce. Jeszcze chyba za wcześnie, by mówić o przeniesieniu turnieju w inne miejsce. Nikt z nas w ogóle nie chce takiego konfliktu.
Katarzyna Wenerska: - Słyszałyśmy o tym, ale na razie to jest z boku. Musimy skupić się na tym, co tu i teraz, czyli na meczu o brązowy medal. A potem będziemy się martwić, jak ta sytuacja tam wygląda.
Mistrzostwa świata siatkarek. Polki czekają na ruch związku
Z drugiej strony Wenerska przyznaje, że miała już kiedyś okazję grać w wyjątkowych, niemal wojennych okolicznościach. Zdarzyło się to przy okazji jednego z wyjazdów na Ukrainę w ramach europejskich pucharów.
- Grałam kiedyś w Lidze Mistrzyń na Ukrainie, jeszcze przed wybuchem wojny. Było widać, że coś się dzieje. Było bardzo dużo wojskowych, chodzili za nami, pilnowali nas. Czy działało to na naszą wyobraźnię? Chyba nie - wspomina rozgrywająca reprezentacji Polski.
Sytuację w Tajlandii uważnie monitoruje natomiast Polski Związek Piłki Siatkowej. Sebastian Świderski w rozmowie z Interia Sport przyznał, że czeka na rozmowy z przedstawicielami polskiego rządu, a także reakcję Międzynarodowej Federacji Piłki Siatkowej (FIVB).
- Bardzo mocno zastanawiamy się teraz nad tym, którą drogą iść. Czekamy zatem na pierwsze informacje z FIVB. Chcemy wiedzieć, jakie są ich plany - podkreśla prezes PZPS.
W rozsądną decyzję polskich działaczy wierzy Magdalena Jurczyk. Środkowa reprezentacji Polski grała już w Tajlandii między innymi w czasie ubiegłorocznych finałów Ligi Narodów, gdy Polki świętowały w Bangkoku zdobycie brązowego medalu.
- Słyszałyśmy, co się dzieje. My zrobimy to, co zdecyduje nasz związek. Myślę, że będą bardzo patrzeć na nasze bezpieczeństwo i nie będzie żadnych pochopnych decyzji - podkreśla siatkarka.
Konflikt Tajlandii z Kambodżą. Do akcji wkroczył Donald Trump
W stanowisku przesłanym w piątek Interia Sport FIVB zapewniała, że turniej w Tajlandii zostanie rozegrany zgodnie z planem, a "bezpieczeństwo i dobro wszystkich uczestników oraz interesariuszy jest naszym najwyższym priorytetem". W kolejnych dniach konflikt jeszcze eskalował, a w mediacje włączył się nawet Donald Trump.
"Tajlandia, podobnie jak Kambodża, chce natychmiastowego zawieszenia broni i pokoju. Przekażę tę wiadomość premierowi Kambodży. Po rozmowach z obiema stronami wydaje się, że zawieszenie broni, pokój i dobrobyt są naturalnym rozwiązaniem. Wkrótce się przekonamy!" - napisał w mediach społecznościowych.
Na jego apel pozytywnie zareagował tajlandzki rząd, jak dotąd jednak nie doszło do dwustronnych rozmów pokojowych. Ta reakcja daje jednak nadzieję na opanowanie sytuacji przy granicy. Według doniesień medialnych, tajlandzkie wojska nadal prowadzą działania wojenne na terenie Kambodży. Tajlandię z sąsiadem łączy granica o długości ponad 800 kilometrów, a jej potencjał militarny jest szacowany na kilkukrotnie większy od liczącej o około 40 milionów mieszkańców mniej Kambodży.
W niedzielę pojawiły się informacje od linii lotniczej Thai Airways, że wstrzymane zostały czasowo loty łączące Bangkok ze Phnom Penh.
O informację na temat organizacji mistrzostw świata zapytaliśmy również Tajlandzką Federację Siatkówki. Do momentu opublikowania tego tekstu nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi. Polskie siatkarki w niedzielę o godz. 16 zagrają z Japonią o brązowy medal Ligi Narodów, na mistrzostwa świata do Tajlandii mają wylecieć za trzy tygodnie.








![Zwroty akcji w Lidze Narodów. Tie-break rozstrzygnął losy meczu [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N19F2N4P7UOVF-C401.webp)




