Reklama

Reklama

Michalski i Nogal o Kuliżnikowie: Szkoda, że prawda wyszła tak późno

- Szkoda, że prawda o Kuliżnikowie wyszła tak późno. Jego dominacja dawała wiele do myślenia - podkreślili sprinterzy Piotr Michalski i Artur Nogal, którzy na co dzień rywalizowali z przyłapanym na stosowaniu dopingu rosyjskim łyżwiarzu szybkim Pawle Kuliżnikowie.

Rosyjska agencja RIA Nowosti na swojej stronie R-sport poinformowała we wtorek, że na stosowaniu niedozwolonego środka meldonium został złapany m.in. specjalizujący się w biegach na 500 i 1000 m pięciokrotny mistrz świata Kuliżnikow.

- Kuliżnikow już w wieku 18 lat został przyłapany na dopingu, po czym wrócił do ścigania i został mistrzem świata. Od samego początku wiele osób uważało to za mocno podejrzane. W tym sezonie zastanawiałem się, czy może jest jednak tak wybitnym i utalentowanym zawodnikiem, bo trzeba przyznać, że technicznie jeździł bardzo dobrze. Ale prawda wyszła na jaw, z czego się cieszę, szkoda tylko, że tak późno - powiedział Michalski o Kuliżnikowie, który kilka miesięcy temu pobił rekord świata na 500 m - 33,98.

Reklama

Wcześniej rekord globu należał do słynnego Kanadyjczyka Jeremy'ego Wotherspoona, który jest aktualnie trenerem Michalskiego, Nogala i Artura Wasia w akademii łyżwiarskiej w norweskim Hamar.

- Rekord ustanowił jesienią 2015 roku, a meldonium został wpisany na listę zakazanych od 1 stycznia 2016 roku. Jeśli więc to dalej będzie rekord globu Rosjanina, to będę miał wielki żal do międzynarodowej federacji. W naszych sercach rekordzistą globu będzie trener Jeremy - dodał zawodnik Górnika Sanok.

Pytany o kontakty z Kuliżnikowem podczas treningów i zawodów, odparł: - Czasem można było zobaczyć delikatną izolację ze strony Rosjan, na przykład posiłki podczas mistrzostw świata w Kołomnie spożywali w innym pomieszczeniu niż pozostali łyżwiarze, ale z tego powodu nie robiłbym afery.

Z kolei Nogal (Legia Warszawa) przyznał: - Każde złapanie sportowca na dopingu jest ogromnym zaskoczeniem. Akurat w tym przypadku aż tak bardzo nie dziwi, bowiem jak wiemy już miał jedną wpadkę. Po treningach ciężko coś wywnioskować, ale już starty w zawodach i ogromna dominacja Kuliżnikowa dawały wiele do myślenia. Ewidentnie wyprzedzał światową czołówkę. Oczywiście świetnie jeździł technicznie, ale czy to byłoby możliwe bez wspomagania, tego nie wiem. Na pewno miał łatwiej.

Polscy łyżwiarze szybcy przebywają w holenderskim Heerenveen, gdzie od piątku do niedzieli rywalizować będą w finałowych zawodach Pucharu Świata.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje