Reklama

Reklama

Tomic: Oto klucz do zwycięstwa z Przysiężnym

​- Było to dobre spotkanie w moim wykonaniu. Dobrze serwowałem i to było kluczem do zwycięstwa - ocenił Bernard Tomic. - Dwa pierwsze sety zadecydowały o mojej porażce - dodał Michał Przysiężny.

Australia po pierwszym dniu prowadzi z Polską 2-0 w barażu o Grupę Światową Pucharu Davisa, który odbywa się w Warszawie. Jeśli Łukasz Kubot nie miał nic do powiedzenia w meczu z Lleytonem Hewittem przegrywając 1:6, 3:6, 2:6, to Przysiężny nawiązał walkę z Tomicem, któremu uległ 5:7, 6:7 (1-7), 4:6.

Reklama

- Był to średni występ w moim wykonaniu - mówił jednak Przysiężny. - W pierwszym secie miałem szansę, gdy było 5:6 prowadziłem 40:0, ale rywalowi wyszły dwa returny po moim drugim serwisie, potem zrobiła się równowaga i było nerwowo, i w efekcie przegrałem seta - tłumaczył. - W drugiej partii w dziewiątym gemie prowadziłem 40:15, jednak wtedy rywal dwa razy dobrze zaserwował i szansa uciekła - dodał tenisista, który w kadrze zastąpił kontuzjowanego Jerzego Janowicza.

- Dzisiaj grałem bardzo dobrze w kluczowych momentach. Dobry serwis dał mi dużo pewności siebie, podobnie jak wcześniejsze zwycięstwo Lleytona. Zazwyczaj po pierwszym dniu Pucharu Davisa jest 1-1, my prowadzimy 2-0, więc jesteśmy zadowoleni - stwierdził Tomic.

Być może o lepszej grze w kluczowych momentach reprezentanta Australii zadecydowało jego większe "ogranie", mimo że Bernard ma dopiero 20 lat.

- W młodym wieku miałem już możliwość grania z wielkimi tenisistami, jak Rafael Nadal czy Roger Federer. Gdy miałem 18 lat, występowałem na wielkich kortach. Potem zrobiłem postępy, ale jeszcze mam wiele do poprawienia w swojej grze - powiedział Tomic.

- Trudno się jednak gra przeciwko komuś, kogo się nie zna. Z takim właśnie zawodnikiem przegrałem w US Open. Mój piątkowy rywal dobrze serwował i był solidny - chwalił Polaka zawodnik z antypodów.

Australijczyków docenił Radosław Szymanik, kapitan "Biało-czerwonych". - Obaj to tacy czarodzieje na korcie. Lleyton nie dał Łukaszowi szans, z kolei Michał to zupełnie inna bajka. Szkoda tego pierwszego seta - mówił.

- Mieliśmy mało szans na przełamanie rywala i żadnemu z naszych zawodników nie udało się tego dokonać - stwierdził jeszcze Szymanik.

Autor: Paweł Pieprzyca

Dowiedz się więcej na temat: tenis | Bernard Tomic | Michał Przysiężny | puchar davisa | Warszawa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje