Andrzej Duda chwalił się inwestycją. Polska otrzymała mocny cios, jest potwierdzenie
Andrzej Duda w czerwcu 2020 roku zapowiadał, że wkrótce w Zakopanem powstanie hala lodowa z prawdziwego zdarzenia. Miał być to jeden z najnowocześniejszych ośrodków w całej Europie. Zapowiadano już pierwsze testy, którymi miały być zawody Pucharu Świata juniorów, później Puchar Świata seniorów, a także mistrzostwa Europy. Żadna z tych imprez w Zakopanem się jednak nie odbyła i w najbliższym czasie na pewno nie odbędzie. Związkowcy oficjalnie potwierdzili, że organizacja zawodów została im odebrana przez niedokończenie na czas miejsca, w którym zawody miały się odbywać. To wizerunkowa klęska dla polskiego sportu.

Budowa hali zatrzymała się na 80 procentach. Generalny wykonawca zażądał waloryzacji kosztów związanych z budową i ostatecznie nie uiścił opłaty wobec podwykonawców. Pat w tej sytuacji trwa już od dłuższego czasu i nie widać na razie, by coś miało się w tym kontekście zmienić. Międzynarodowa Unia Łyżwiarska (ISU) do 31 marca czekała na informację o tym, kiedy planowane jest zakończenie budowy obiektu. Odpowiedzi w tej sprawie nie mogła jednak otrzymać.
PZŁS potwierdziło. Polska straciła ważną imprezę
W rozmowie ze Sportowymi Faktami WP prezes PZŁS, Rafał Tataruch, wyjaśnił, że sytuacja wokół organizacji przez Polskę zawodów w łyżwiarstwie szybkim nie jest kolorowa. Choć udało się ocalić najważniejszą imprezę, czyli mistrzostwa Europy, to Puchar Świata w naszym kraju się nie odbędzie.
"Niestety mogę już potwierdzić, że organizacja zawodów Pucharu Świata została nam odebrana. Na szczęście udało się uratować mistrzostwa Europy, które w ramach wyjątku zostały przeniesione do Tomaszowa Mazowieckiego. Zostaliśmy ukarani za brak informacji i za to, że na budowie hali w Zakopanem dzieje się bardzo źle" - mówił Tataruch. Przyznał, że o ile wcześniej udawało się jeszcze jakoś dyskutować z ISU i "przebłagać", by zawody juniorskie odbyły się w Tomaszowie Mazowieckim, to miarka już się przebrała.
Cios wizerunkowy dla Polski
W tej chwili sprawą hali zajmują się już prawnicy. Pracują oni nad ugodą, która pozwoliłaby na powrót do prac budowlanych. To jednak jeszcze potrwa i wciąż nie wiadomo, kiedy mogłoby dojść do otwarcia budynku.
Jest to tym istotniejsze, że Polska, jeden z najsilniejszych w tej chwili krajów w łyżwiarstwie szybkim, nie ma hali z prawdziwego zdarzenia. "Sytuacja jest dla mnie kompletnie niezrozumiała. Mówimy o prawie dwuletnim opóźnieniu w budowaniu obiektu, który jest absolutnie niezbędny dla naszej dyscypliny. To będzie też miało znaczenie w kontekście igrzysk, bo przecież w Zakopanem miała się odbyć próba przedolimpijska" - mówił w rozmowie ze Sportowymi Faktami WP mistrz olimpijski, Zbigniew Bródka. To oznacza, że kłopoty jedynie się nawarstwiają i nie wiadomo, jak długo potrwają. To nie jest dobra wiadomość dla polskiego sportu.












