Reklama

Reklama

Iga Świątek: Chcę na maksa wykorzystać czas w Buenos Aires

Iga Świątek awansowała do II rundy gry pojedynczej dziewcząt podczas turnieju tenisowego na igrzyskach olimpijskich młodzieży, które odbywają się w Buenos Aires. Polska mistrzyni juniorskiego Wimbledonu w I rundzie pokonała Eleonorę Molinaro z Luksemburga 6:1, 6:4.

Iga Świątek awansowała do II rundy gry pojedynczej dziewcząt podczas turnieju tenisowego na igrzyskach olimpijskich młodzieży, które odbywają się w Buenos Aires. Polska mistrzyni juniorskiego Wimbledonu w I rundzie pokonała Eleonorę Molinaro z Luksemburga 6:1, 6:4.

Przed wylotem do Buenos Aires 17-letnia tenisistka przyznała że cieszy się z tego, że występuje w tak wielkiej imprezie, jaką są młodzieżowe igrzyska olimpijskie.

- Jak tata mi opowiadał o olimpiadzie, to w samych superlatywach. Mówił przede wszystkim żebym dobrze się bawiła. Nastawił mnie bardzo pozytywnie - mówiła.

Ojciec Igi - Tomasz Świątek był olimpijczykiem w wioślarstwie w Seulu w 1988 roku. W 1/8 finału Iga Świątek zmierzy się z pochodzącą z Wielkiej Brytanii, a reprezentującą Tajwan - Joanną Garland.

Reklama

Polka po wszystkich odniesionych sukcesach czuła się jednocześnie bardzo szczęśliwa z osiągniętych wyników, ale jednocześnie zmęczona tym wszystkim, co wydarzyło się po zwycięstwie w juniorskim Wimbledonie.

- Brakuje mi trochę odpoczynku, ale wiem, że po tym turnieju będę miała dwa tygodnie bez tenisa. Wtedy będę miała czas trochę poleżeć sobie w łóżku. Teraz chcę na maska wykorzystać ten czas, który mnie czeka na turnieju i później będę miała chwilę, żeby pomyśleć o tym wszystkim co się działo w tym roku i co będzie w kolejnym - powiedziała.

Świątek podkreśla, że mimo iż zdobyte tytuły bardzo ją cieszą, to jednak nie grozi jej zachłyśnięcie się popularnością.

- Nie spodziewałam się takich wyników. Chciałam być w czołowej 400 rankingu WTA, żeby spokojnie zagrać w juniorskich turniejach wielkoszlemowych. Na początku roku to kompletnie się nie spodziewałam, że będę 170. Jakbym zaczęła gwiazdorzyć to mój trener i trenerka przygotowania fizycznego by mi to powiedzieli i wyciągnęliby jakieś konsekwencje. Na pewno się zmieniam, ale nie wiem, czy mają na to wpływ moje sukcesy i wyjazdy, czy po prostu dorastam. Ale też muszę być gotowa na te zmiany i przede wszystkim pozostać sobą - stwierdziła Świątek.

Polka wykonała wielki skok nie tylko rankingowy, ale także tenisowy. Urosła, wzmocniła się fizycznie i dzięki temu potrafi nie tylko piłkę uderzyć mocniej, ale także znacznie skrócić czas wymian.

- Wszyscy wokół mi mówią, że urosłam, ale ja tego nie czuję. Na pewno czuję się silniejsza, ale wszystko zależy od momentu. Przygotowujemy się na dany turniej, a po nim jest jednak spadek formy. A ona wzrasta i spada przez cały rok. Na pewno jak jestem w formie, to czuję, że mogę zrobić praktycznie wszystko na korcie. Ale takich chwil jest bardzo mało - dodała.

Tenisistka opowiada, jak ważne jest przygotowanie mentalne do rywalizacji na najwyższym poziomie oraz o ile trudniej po sukcesach nawiązywać nowe znajomości.

- Jak byłam w Budapeszcie i Szwajcarii, to było dość spokojnie, bo generalnie nic mnie nie zaczęło boleć. Te mecze nie wiązały się z tak dużym poziomem stresu, jak na Szlemach. Tam już po pierwszej rundzie potrafiłam mieć zakwasy w lewej nodze, co wynikało bardziej ze stresu, niż z obciążenia. Na turniejach ITF "wyczilowałam" się w głowie i wyszłam po prostu na kort. Zagrałam to co umiem najlepiej. Nie miałam ogromnych oczekiwań, bo Wimbledon mnie wykończył. I to poskutkowało tym, że z wolną głową wygrałam tyle meczów. Ciężko jest nawiązać nowe znajomości teraz, jak większość osób mnie kojarzy, albo traktuje mnie przez pryzmat moich sukcesów. Mam kilku zaufanych ludzi i ich się trzymam - powiedziała Świątek.

Na igrzyskach olimpijskich młodzieży Iga gra zarówno w turnieju singlowym, jak i deblowym z przyjaciółką Kają Juvan, a w mikście rywalizować będzie wraz z kolegą z reprezentacji Danielem Michalskim.

- Na olimpiadzie w Buenos nastawiam się na taki sam poziom, jak na turnieju wielkoszlemowym. Teraz będzie trochę ciężej, bo muszę zagrać singla, debla i miksta. Myślałam, że będę trochę bardziej podekscytowana. A jestem bardzo spokojna. Chciałabym trochę bardziej to przeżywać - stwierdziła Świątek.

Podczas turnieju w Buenos Aires Polka zabrała ze sobą wiele książek i pokaźną bibliotekę serialowych hitów. - Nie lubię się nudzić. Mam serial, książkę i muzykę. Teraz za bardzo nie mam co oglądać, więc pobrałam kilka sezonów seriali. Lubię też serie, bo nie chcę, żeby opowieść się tak szybko skończyła. Dlatego lubię grube książki i kilkutomowe serie - zakończyła.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL