Reklama

Reklama

Szwecja - Polska. Dariusz Dziekanowski: Krychowiak? Byliśmy lepiej zorganizowani bez niego. Nie zmieniajmy wyjściowej jedenastki

- Przełom jeszcze przed nami. Może nim być mecz ze Szwecją. Dopiero po awansie do 1/8 finału przestaniemy myśleć o przeszłości. Zapomnimy o Słowacji, wcześniejszych niepowodzeniach i zaczniemy patrzeć w przyszłość. Mówienie o początku nowej ery już dzisiaj jest przedwczesne - twierdzi w rozmowie z Interią Dariusz Dziekanowski, były reprezentant Polski, uczestnik finałów mundialu Mexico '86.

Tylko raz pokonaliśmy Szwecję w turnieju rangi mistrzowskiej. Dawno temu - w 1974 roku po bramce Grzegorza Laty. Jeśli w środę nie powtórzymy tego wyczynu, będzie to dla nas oznaczało pożegnanie z finałami Euro 2020.  

Strefa Euro - zaprasza Paulina Czarnota-Bojarska i goście - Oglądaj!

Zaraz po zremisowanym meczu z Hiszpanią (1-1) Robert Lewandowski oznajmił, że w starciu ze Szwecją reprezentacja Polski nie będzie faworytem. Skandynawowie w drugim spotkaniu grupowym, przeciwko Słowacji (1-0), mimo zwycięstwa nie pokazali jednak niczego nadzwyczajnego.

Reklama

- Jeżeli Szwedzi wygrywają 1-0, nie pokazując niczego nadzwyczajnego, to powinniśmy jeszcze bardziej krytycznie spojrzeć na siebie. Bo my przegraliśmy z tą samą Słowacją. W najbliższym spotkaniu nie tylko nie możemy sobie pozwolić na takie błędy jak w meczu otwarcia, ale na dodatek musimy wykorzystać każdą słabość rywala - mówi w rozmowie z Interią Dariusz Dziekanowski.

Szwecja - Polska. Grzegorz Krychowiak w wyjściowej jedenastce?

W poniedziałkowy wieczór okazało się, że - dzięki korzystnym wynikom w innych grupach - Szwecja ma już pewny awans do 1/8 finału. Będzie mogła więc nieco luźniej podejść do zestawienia wyjściowej jedenastki. O takim komforcie nie ma mowy w obozie "Biało-Czerwonych". Otwarte pozostaje natomiast palące pytanie - zagrać ze Szwedami z Grzegorzem Krychowiakiem, który w sobotę odbywał kartkową pauzę, czy jednak bez niego?

- Uważam, że bez Grzegorza w meczu z Hiszpanią byliśmy lepiej zorganizowani w drugiej linii i zagraliśmy jako zespół dobrze, a nawet bardzo dobrze w defensywie - oznajmia Dziekanowski. - Nie było sztywnego podziału na tych, którzy odpowiadają za destrukcję i na tych, którzy kreują. Współpraca między zawodnikami układała się bez zarzutu. Nie pozwalaliśmy rywalom grać tak, jak lubią i potrafią. Nie było takich dziur jak w spotkaniu ze Słowacją, mimo że w Sewilli mieliśmy trudniejsze zadanie. Jeżeli wszyscy piłkarze będą zdrowi, w środę chciałbym zobaczyć tę samą jedenastkę, która rozpoczęła nasz ostatni mecz.

Wśród sporej części komentatorów i kibiców furorę robi w ostatnich dniach hasło "mit założycielski". Konfrontacja z Hiszpanią ma być w wykonaniu ekipy Paulo Sousy przełomem, początkiem nowej ery - czymś, na co wszyscy czekamy. Czy ta teza się obroni?

 - Przełom jeszcze przed nami - uważa Dziekanowski. - Może nim być mecz ze Szwecją. Dopiero po awansie do 1/8 finału przestaniemy myśleć o przeszłości. Zapomnimy o Słowacji, wcześniejszych niepowodzeniach i zaczniemy patrzeć w przyszłość. Mówienie o początku nowej ery już dzisiaj jest przedwczesne

Komentujemy każdy mecz Euro na żywo - Posłuchaj naszych relacji!

Po dwóch kolejkach gier grupowych "Biało-Czerwoni" zamykają grupę E. Ma tego świadomość Paulo Sousa. Jeszcze w Sewilli zapowiedział, że na mecz ze Szwedami trzeba wyjść tak, jakbyśmy byli już poza turniejem. Czekanie 45 minut na zryw do batalii o wszystko będzie niewybaczalnym błędem.

- Myślę, że takie słowa nie są potrzebne - dodaje Dziekanowski. - Każdy z zawodników zdaje sobie sprawę, że jeżeli w środę nie zostawi na boisku maksimum wysiłku, koncentracji i przygotowania mentalnego, to powtórzy się Słowacja. Zostawmy więc słowa, a niech przemówią czyny. Dokładnie tak jak w meczu z Hiszpanią.

Euro 2020 - wyniki, tabele, strzelcy, terminarz   

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje