Reklama

Reklama

​Szwecja - Polska 3-2 na Euro 2020. Sousa: Jestem pewien, że rodzi nam się bardzo silna drużyna

- Czy był to ostatni mecz, w jakim Polskę prowadziłem? Zrobiliśmy wszystko, aby awansować, poprawiliśmy grę zespołu, ale od losu dostaliśmy znacznie mniej niż na to zasłużyliśmy. Odpadamy. Wiem, że w sierpniu w PZPN-ie nie będzie już Zbigniewa Bońka, przyjdzie nowy prezes. Mój kontrakt wygasa dopiero po eliminacjach do MŚ. Chcę pracować dalej z Polską, jestem pewien, że rodzi nam się bardzo silna drużyna, która już zrobiła spore postępy - nie załamywał rąk Paulo Sousa po porażce ze Szwecją 2-3 i zajęciu ostatniego miejsca w grupie.

Paulo Sousa wyszedł do dziennikarzy z otwartą przyłbicą, choć wie, że cel - awans do 1/8 finału nie został zrealizowany. Na gorąco znalazł przyczyny porażki, ale dostrzegł znacznie więcej pozytywów.

- Nie zgodzę się z twierdzeniem, że nasza defensywa zawiodła. Przegraliśmy przez łatwo tracone bramki. Kolejny raz pierwszy strzał przeciwnika oznacza straconą bramkę. Musimy być bardziej skoncentrowani, to kwestia pracy mentalnej, jaką muszą wykonać nasi piłkarze -uważa Paulo Sousa.

Paulo Sousa apeluje do kibiców

Jego przekaz do kibiców?

- Wierzcie w nas nadal! Rośniemy jako zespół, damy wam wkrótce więcej powodów do radości niż na tym turnieju, czy w tym meczu. Wszyscy razem będziemy silniejsi i będziemy mieli wyniki, na jakie zasługujemy - zaapelował do fanów Sousa.

Reklama

Choć wie, że w sierpniu losy jego selekcjonerskiej posady będą spoczywać w rękach nowego prezesa, ma nadzieję na kontynuację swej misji.

- Czekam na nowego prezesa związku i mam nadzieję, że będę mógł kontynuować rozwój drużyny. Mam dużo szacunku dla naszej drużyny, jesteśmy szczęśliwi z tej pracy, dajemy z siebie wszystko i rośniemy jako zespół - tłumaczył.

Choć Polska traci dwukrotnie więcej bramek niż za kadencji Jerzego Brzęczka Paulo Sousa upiera się, że dokonała sporego postępu w grze defensywnej.

Nowy program o Euro - codziennie na żywo o 12:00 - Sprawdź!

Nie możesz oglądać meczu? - Posłuchaj na żywo naszej relacji!

- Oczywiście, że bronimy jako zespół lepiej i to znacznie lepiej. Bronimy znacznie dalej od naszej bramki, a to warunkuje naszą lepszą obronę, spychamy przeciwnika pod bramkę, odbieramy mu piłkę, kontratakujemy. Jesteśmy agresywniejsi w pressingu - chwalił zespół, pomimo porażki 2-3.

Sousa zgodził się, że Szwecja była najsilniejszym zespołem w grupie i zasłużenie ją wygrała.

- Choć Szwedzi świetnie bronią, nikt w tym roku nie stworzył tak wielu sytuacji w meczu z nimi, co my. To był świetny występ bramkarza rywali. Coraz lepiej "karmimy" napastników dobrymi podaniami, z tego powstają sytuacje, ale pod bramką również brakuje nam szczęścia. Przecież mogliśmy zdobyć znacznie więcej bramek, jednej nie uznał nam sędzi po analizie VAR - normalna sprawa w piłce - opowiadał selekcjoner "Biało-Czerwonych".

Sousa: Bronimy znacznie lepiej

Zapytaliśmy selekcjonera o to, czy nie ma wrażenia, że w niektórych sprawach drepcze w miejscu. W marcu w Budapeszcie, w starciu z Węgrami również straciliśmy w łatwy sposób trzy bramki. Minęły trzy miesiące i tłumaczenie Sousy brzmi jak echo wypowiedzianych na Węgrzech słów. Czy da się pogodzić ożywienie ofensywy z zachowaniem szczelnej defensywy?

- Zmiana rutyny, wpojonych zachowań  u niektórych zawodników nie jest łatwe. Ale dużo rzecz już poprawiliśmy i ja wolę się koncentrować na pozytywach. Nasza droga od początku była jasna. Paradoksalnie, mimo odpadnięcia jesteśmy w lepszej sytuacji. Kontrolujemy to, co robi rywal, jesteśmy bez piłki bardziej agresywni, spychamy przeciwników w pole karne, tworzymy więcej sytuacji ze środka i ze skrzydeł. Jesteśmy na dobrej drodze.

- Na tym turnieju nie prezentowaliśmy takiej intensywności gry, na jaką liczyliśmy, ale okoliczności nie były łatwe. Pamiętamy jak ważni zawodnicy nam wypadli przez kontuzje, inni przyjechali na zgrupowanie bez formy, jeszcze inni z drobnymi urazami. Ten pech się w końcu skończy i zrobimy kolejne postępy, ale już teraz znacznie lepiej funkcjonujemy jako zespół - zakończył Paulo Sousa.

Z Petersburga Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje