Reklama

Reklama

Euro 2020. Jacek Ziober: Mentalnie się podnieśliśmy

"Wybiliśmy Hiszpanom ich największy atut, czyli rozgrywanie piłki w środku pola" - uważa Jacek Ziober. Były napastnik reprezentacji Polski sądzi, że kluczem do zdobycia przez polskich piłkarzy cennego punktu w meczu z Hiszpanią była właśnie postawa drugiej linii.

"Biało-Czerwoni" w swoim drugim spotkaniu na mistrzostwach Europy zremisowali w sobotę z Hiszpanią 1-1. Dzięki temu zachowali szansę na wyjście z grupy.

Nie możesz oglądać meczu? - Posłuchaj na żywo naszej relacji!

Jacek Ziober: Bardzo dobry mecz całej drużyny

Zdaniem Ziobera występ Polaków w starciu z faworytem grupy E był nie tylko o wiele lepszy od pierwszego meczu ze Słowacją (1-2), ale i najlepszym spotkaniem reprezentacji w ostatnim czasie.

"To był bardzo dobry mecz całej drużyny, choć błędy oczywiście się zdarzały i mogło skończyć się różnie. Przed spotkaniem obawiałem się najgorszego, ale z trudnym rywalem podnieśliśmy głowy i podjęliśmy walkę. Kluczem do pozytywnego wyniku była postawa drugiej linii. Wybiliśmy Hiszpanom ich największy atut, czyli rozgrywanie piłki w środku pola. Odbiór piłek, agresywne krycie pozwoliło nam na podjęcie walki wręcz" - powiedział 46-krotny reprezentant kraju.

Reklama

Hiszpania - Polska. Ziober: Dwóch napastników to był dobry wybór

Dodał, że udanym posunięciem był też powrót trenera Paulo Sousy do gry z dwójką napastników. Wskazał, że bardzo dobrą pracę w przodzie wykonywał Karol Świderski, który wspierał Roberta Lewandowskiego.

"Wreszcie mieliśmy też dobre skrzydła, na których z powodzeniem radzili sobie Kamil Jóźwiak i Tymoteusz Puchacz. Ścigali się i uprzykrzali życie Hiszpanom. Wielką pracę w obronie wykonał Kamil Glik. Zrehabilitował się też Wojciech Szczęsny, bo według mnie pierwszy gol stracony ze Słowacją idzie na jego konto" - ocenił Ziober.

Strefa Euro - zaprasza Paulina Czarnota-Bojarska i goście - Oglądaj!

Oklaski dla Lewandowskiego

Były napastnik m.in. hiszpańskiej Osasuny Pampeluna podkreślił, że na największe brawa zasłużył Lewandowski, który w ważnym meczu potwierdził rolę szefa reprezentacji. "Pokazał waleczność i swoje nieprzeciętne umiejętności, co na turniejach nie zawsze mu wychodziło. W Sewilli prowadził nasz zespół, ale trzeba też podkreślić, że w końcu ze swojej roli wspierania napastnika wywiązywali się pozostali piłkarze. Przy golu Robert był tam, gdzie powinien być i wreszcie dostał piłkę, na którą czekał" - tłumaczył.

Polacy, aby pozostać w turnieju, w środę w ostatnim meczu grupowym muszą wygrać ze Szwecją. Zdaniem Ziobera "Biało-Czerwoni" mają większy potencjał od tego rywala, ale mimo to przestrzega przed stawianiem się w roli faworyta.

Euro 2020. Czy ten mecz był przełomem?

"Mentalnie się podnieśliśmy. Oby remis z Hiszpanią okazał się przełomowy. Martwi to, że wciąż o kadrze Sousy niewiele wiemy. Choćby to, jaka jest jej żelazna jedenastka. Czy jest w niej miejsce dla Grzegorza Krychowiaka? Coś się buduje, ale to jeszcze trwa. Tak, czy inaczej do meczu ze Szwecją musimy podejść z chłodną głową i taką samą ambicją. Uważam, że ten przeciwnik jest do ogrania. Jeśli znów będziemy agresywni, wygramy walkę o środek pola, to możemy osiągnąć cel" - przyznał wychowanek ŁKS Łódź.

Dowiedz się więcej na temat: Euro 2020 | Jacek Ziober

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje