Reklama

Reklama

Karim Benzema w poszukiwaniu straconego czasu

Największy enfant terrible francuskiej piłki od czasów Nicolasa Anelki wraca po sześciu latach do reprezentacji. Atak mistrzów świata: Mbappe, Griezmann, Benzema budzi strach przed Euro 2020.

Działaczom francuskim odpowiadał "zapomnijcie o mnie. Francja jest mistrzem, reszta to detale bez znaczenia". W każdej wypowiedzi Benzemy czuło się jednak głęboki żal z powodu tego co się stało.

Euro 2020. Francuska tradycja

Nikt nie zwróci Karimowi tytułu mistrza świata, który drużyna Didiera Deschampsa zdobyła w Rosji. Jakiś czas potem sfrustrowany napastnik Realu Madryt wyznał hiszpańskiej "Marce", że nie zamieniłby czterech triumfów w Lidze Mistrzów na złoto mundialu. Co jednak mógł powiedzieć?

Miałby jedno i drugie, gdyby nie tajemniczy udział w aferze z szantażowaniem Mathieu Valbueny. Jak było naprawdę pewnie się nie dowiemy. Bez względu na wynik procesu.

Reklama

Jeśli Benzema nie był niczemu winien, stracił w kadrze najlepsze lata. To czyni go w jakimś stopniu postacią tragiczną. Na zawsze.

Czy można się jednak dziwić Deschampsowi? Drużyna "Trójkolorowych" to jeden z najbardziej delikatnych organizmów w światowej piłce. W 1998 roku z zapartym tchem patrzyliśmy jak wielonarodowościowy zespół z pochodzącym z Algierii, a wychowanym na przedmieściach Marsylii  Zinedine’m Zidane’m wygrywał mundial. Trener tamtej grupy Aime Jacquet podjął kilka decyzji nieoczywistych. Już dwa lata wcześniej.

Euro’96 w Anglii. Ulice brytyjskich miast zdobiły ogromne plakaty największej gwiazdy Premier League Erica Cantony. Napastnik Manchesteru United budził podziw i grozę gospodarzy krzycząc do nich efekciarskim napisem: "to ja stworzyłem angielski futbol, a teraz będę musiał go zniszczyć". Anglikom nie mieściło się w głowach, że mając takiego piłkarza Francja może go nie zabrać na mistrzostwa. Jacquet był jednak świadomy, że ze względu na ego wielkości Wieży Eiffla Cantona może wysadzić od środka każdy zespół, w którym nie jest postacią numer 1.

Drużyna narodowa Francji od lat nie jest grupą najlepszych piłkarzy mających francuski paszport. Deschamps to były zawodnik i uczeń Jacqueta. Ostrożność "Trójkolorowych" zaostrzył bulwersujący przypadek Nicolasa Anelki, którego Raymond Domenech zabrał na swoje nieszczęście na mundial w RPA w 2010 roku (a mógł postawić na Benzemę). Tamte mistrzostwa zakończyły się dla Francuzów spektakularną klapą, po której ogłaszano wszem i wobec, że wielokulturowa szatnia jest bombą z opóźnionym zapłonem. To co było atutem Francuzów w 1998 roku, okazało się wadą 12 lat później?

Konflikty w drużynie nie miał jednak źródeł etnicznych, ale charakterologiczne. Cantona, czy Anelka byli ekscentrykami zdolnymi wdać się w awanturę z każdym szkoleniowcem, który nie robił tego, czego żądali.

Euro 2020. Nr 1 we Francji?

Nawet Zidane nie uniknął wielkiego osobistego dramatu na koniec niezwykłej kariery. Cios głową, który wymierzył Marco Materazziemu w finale mundialu w Niemczech w 2006 roku przeciw Włochom kosztował jego i Francję bardzo drogo. Obrońca Willy Sagnol był tak wściekły na Zizou, że nie odzywał się do niego latami. Szanse na złoto mundialu straciło całe pokolenie - nie wszyscy byli w kadrze osiem lat wcześniej.

Deschamps miał podstawy, by oskarżenie, które padło na Benzemę w związku ze sprawą Valbueny potraktować poważnie. W każdym sporcie zespołowym jedność jest podstawową wartością. Trener ma obowiązek ją chronić wszystkimi sposobami. Wyniki przyznały rację Deschampsowi, jak jego mistrzowi 20 lat wcześniej. W 2018 roku Francja zdobyła drugi tytuł mistrza świata z Olivierem Giroud, który na turnieju w Rosji nie zdobył gola, za to ciężko pracował na boisku.

Kiedyś poproszony o porównanie do Girouda Benzema powiedział, żeby nie zestawiać bolidu Formuły 1 z gokartem. Zabrzmiało to co najmniej nonszalancko wobec drugiego strzelca w historii reprezentacji Francji. Karim zagrał dla "Trójkolorowych" aż 81 razy: był na Euro 2008, mundialu w Brazylii i Euro 2012. Jako bolid F1 nie zaprowadził Francji do sukcesów.

Najwięcej osiągnął w Realu u boku Cristiano Ronaldo. Na uznanie zapracował jednak po jego odejściu. Belg Romelu Lukaku zapytany o najlepszego środkowego napastnika świata nie wymienił Roberta Lewandowskiego, ale właśnie Benzemę. Francuz wyszedł z cienia CR7, a teraz po sześciu latach wraca do reprezentacji. Atak, który stworzy z Kylianem Mbappe i Antoine Griezmannem będzie potencjalnie najmocniejszy na Euro 2020.

Zwolennikiem powrotu Benzemy do drużyny narodowej był bliski kolega Deschampsa Zidane. Trener Realu nazwał Karima najlepszym napastnikiem w historii francuskiej piłki. Konkurencja jest spora, od króla strzelców mundialu w 1958 roku Justa Fontaine'a, przez J.P. Papina, po Thierry'ego Henry'ego.

Czasu się nie cofnie, ale jest szansa choć trochę się odegrać. Nadchodzi moment Benzemy? Zobaczymy na Euro.

Dariusz Wołowski

Dowiedz się więcej na temat: Karim Benzema | Euro 2020 | Didier Deschamps | Zinedine Zidane

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje