Reklama

Reklama

Euro 2020. Wojtala: To nie był zły mecz, ale dający wiele do myślenia

"To nie był zły mecz, ale dający wiele do myślenia" - tak ocenił towarzyski mecz polskich piłkarzy z Islandią (2-2) były reprezentant kraju Paweł Wojtala. Jak dodał, w związku z kontuzją Arkadiusza Milika selekcjoner Paulo Sousa wciąż szuka nowych rozwiązań.

Wtorkowe spotkanie biało-czerwonych w Poznaniu było ostatnim sprawdzianem przed zaczynającym się w piątek mistrzostwami Europy. Polacy rzutem na taśmę uratowali remis, wyrównującego gola Karol Świderski zdobył dopiero w 88. minucie. Wojtala przyznał, że po tym meczu można mieć mieszane uczucia.

"Myślę, że nie był to aż taki zły mecz w wykonaniu naszej reprezentacji, ale na pewno dający sporo do myślenia. Musimy pamiętać, że nasi piłkarze są po ciężkich przygotowaniach, one były bardzo intensywne i zawodnicy trochę mieli w nogach. Były momenty, w których gra naszej drużyny wyglądała całkiem nieźle, ale też takie, kiedy byliśmy za mało aktywni na boisku. Nawet, jeśli nie wyglądało to najlepiej, to ja mam nadzieję, że sztab szkoleniowy nie odejdzie z wcześniej obranej drogi i przygotowań do turnieju" - powiedział PAP 12-krotny reprezentant Polski.

Reklama

Jego zdaniem, Sousa wykorzystał mecz z Islandią na przetestowanie różnych wariantów gry oraz sprawdzenie zawodników.

"Nie znamy do końca założeń, jakie trener Sousa miał na to spotkanie. Na pewno sprawdzał różne warianty, ale też po to są właśnie takie mecze. Zresztą widać to choćby po ustawieniu w defensywie, bo w meczu z Rosją wyglądała inaczej niż przeciwko Islandii. Szkoleniowiec przyznał też, że musiał kilku zawodników oszczędzić" - podkreślił.

Wojtala zwrócił uwagę, że kontuzja Milika nie ułatwi zdania selekcjonerowi.

"Wierzę, że trener Sousa ma jasny pomysł, jak to będzie wyglądać w pierwszym meczu, choć również zdaję sobie sprawę, że kontuzja Arka mocno pokrzyżowała mu plany. Dlatego też musi szukać nowego rozwiązania, bo +wypadł+ mu ze składu bardzo ważny zawodnik" - skomentował były obrońca m.in. Lecha Poznań i HSV Hamburg.

Pełniący obecnie funkcję prezesa Wielkopolskiego Związku Piłki Nożnej Wojtala nie chciał indywidualnie oceniać zawodników, ale docenił zaangażowanie Tymoteusza Puchacza, który po raz drugi z rzędu wyszedł w podstawowym składzie.

"Tymek znany jest z tego, że potrafi dynamicznie wejść w pole karne, zaatakować z lewej strony, ale też pracuje na całym boisku, gubiąc często swoją pozycję. W meczu z Islandią była taka sytuacja, że znalazł się w narożniku po prawej stronie. Widać, że był bardzo zaangażowany w grę i wypełnił swoje zadanie. Teraz jednak nie chodzi o to, by kogoś wyróżniać. To jest etap przygotowań i na ocenę przyjdzie czas po mistrzostwach. Mamy dużo zmian, dużo wariantów gry, trener cały czas poszukuje, buduje ten zespół i próbuje zaszczepić zawodnikom swoją wizję futbolu" - podkreślił.

Mecz w Poznaniu obejrzało blisko 20 tysięcy kibiców. Wojtala wierzy, że jest to kolejny krok w kierunku powrotu do normalności.

"Cieszę się, że przed Euro tak liczni kibice, wcześniej we Wrocławiu i teraz w Poznaniu, mogli obejrzeć reprezentację na żywo. Mam nadzieję, że jest to światełko w powrocie do normalności. Musimy pamiętać, że ten koronawirus cały czas jest z nami i to bezpieczeństwo jest niezwykle istotne. Zaczynamy się jednak coraz bardziej otwierać. Kibice, nie tylko w piłce nożnej, ale w całym sporcie, są bardzo potrzebni" - zaznaczył.

Pytany o szanse biało-czerwonych na Euro, prezes WZPN przyznał, że pierwszy pojedynek ze Słowacją (14 czerwca) może być kluczowy.

"Na pewno jesteśmy w stanie wyjść z grupy, a potem wszystko jest możliwe. Myślę, że jesteśmy taką drużyną, która będzie się rozkręcać w trakcie turnieju, obyśmy tylko dali sobie szansę na to rozkręcenie się. Tu każdy mecz jest ważny, ale ten najbliższy ze Słowacją może okazać się kluczowy. Na dobrym wyniku i dobrej atmosferze można wiele zdziałać" - podsumował Wojtala. 

Marcin Pawlicki



Dowiedz się więcej na temat: Euro 2020 | Paweł Wojtala

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje