Reklama

Reklama

Tabela gr. E "Polskiej" :
  • 1. Szwecja (4 pkt.)
  • 2. Słowacja (3 pkt.)
  • 3. Hiszpania (2 pkt.)
  • 4. Polska (1 pkt.)

Euro 2020. Włodzimierz Lubański: Jeśli spełnione zostaną trzy warunki, to może nie zakończymy turnieju na fazie grupowej

- Jakub Świerczok regularnie wyróżnia się w lidze, strzela gole. Na międzynarodowym poziomie niczego jednak jeszcze nie pokazał. To będzie dla niego duże wyzwanie, jeśli dostanie okazję gry. Ale nie odbierajmy mu szansy. Być może to właśnie on świetnie wpasuje się w zespół i zapracuje na miano "czarnego konia" wśród snajperów - mówi w rozmowie z Interią Włodzimierz Lubański, mistrz olimpijski z 1972 roku.

Za nami jeden z najważniejszych akordów tego półrocza. Selekcjoner Paulo Sousa ogłosił kadrę na finały Euro 2020. Tworzy ją 26 graczy przewidzianych do udziału w turnieju i Radosław Majecki - młody bramkarz AS Monaco, któremu Portugalczyk chce się przyjrzeć z bliska. 

- W mojej ocenie Paulo Sousa powołał najlepszych polskich zawodników - mówi Interii Włodzimierz Lubański, legendarny snajper Górnika Zabrze i reprezentacji Polski. - Mamy w tej grupie piłkarzy z dużym doświadczeniem plus trochę młodzieży, która w ostatnim czasie powyjeżdżała za granicę do dobrych klubów. Większych niespodzianek nie widzę, chociaż wiem, że przez cały dzień mówi się dzisiaj o odstawieniu na boczny tor Kamila Grosickiego.

Reklama

Kami Grosicki miał sporo czasu na decyzję

Grosicki znalazł się na czteroosobowej liście rezerwowych. Będzie miał szansę dołączyć do kadry tylko w przypadku kłopotów zdrowotnych któregoś z kolegów. Wielu komentatorów przekonuje, że rezygnacja z tak doświadczonego gracza to ogromny błąd selekcjonera. Lubański daleki jest jednak od lamentu.

- Nie przesadzajmy, każdy zawodnik jest do zastąpienia - zaznacza. - To tylko kwestia formy, właściwej dyspozycji. "Grosik" - kiedy był dobrze przygotowany, właściwie rotowany - rzeczywiście w meczach kadry stwarzał sytuacje dla napastników. Ale to był ten okres, kiedy reprezentacja nastawiona była głównie na kreowanie okazji bramkowych akcjami w bocznych sektorach boiska. Wydaje mi się, że w tej chwili Sousa ma do zaproponowania również zupełnie inne warianty ataku.

W lutym Grosicki zdecydował się zostać w West Bromwich Albion i walczyć o miejsce w meczowej kadrze. Twierdził wtedy, że to jedna z najważniejszych chwil w jego karierze. Miał jednak świadomość, że taki manewr obarczony był dużą dozą ryzyka. Czy to był kluczowy błąd rutyniarza?

- Kamil przebywał w Anglii przez dłuższy czas. Widział, w jakim jest klubie i na jakim poziomie toczy się gra. Miał sporo czasu, żeby coś postanowić i zdecydował się zostać. Widocznie dobrze czuł się w tym otoczeniu. Zawsze są dwa aspekty takich decyzji - sportowy i finansowy. Jeśli oba się zgadzają, to zawodnik podejmuje takie, a nie inne kroki - tłumaczy Lubański.

Sebastian Szymański? Są w kadrze lepsi od niego

Gorącą dyskusję wywołało także pominięcie w 26-osobowej grupie Sebastiana Szymańskiego. On, w odróżnieniu od Grosickiego, grał regularnie w zespole klubowym. W barwach Dynama Moskwa zaliczył jeden z najlepszych sezonów w karierze.

Nie brak głosów, że wysokie notowania u Sousy przekreślił meczem w Budapeszcie przeciwko Węgrom. Był wtedy jednym z najsłabszych na boisku. Nie grał jednak na swojej pozycji, czyli w środku drugiej linii. Ustawiony został w roli skrzydłowego.

- Nie wiem, czy faktycznie przegrał swoją szansę jednym meczem - zastanawia się Lubański. - Sousa obserwował go przecież na treningach, widział jego możliwości. I na tej podstawie dokonał wyboru. Uznał, że Szymański do jego wizji gry nie przystaje.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Sprawdź!

Tymczasem jeszcze niedawno tego samego Szymańskiego określano mianem wielkiej nadziei drużyny narodowej. Wielu widziało w nim piłkarza mającego już za chwilę spełnić oczekiwania, którym od lat nie jest w stanie sprostać w środku pola Piotr Zieliński.

- To było myślenie mocno życzeniowe - ocenia Lubański. - Zieliński, Moder i Klich są zawodnikami lepszymi. Po prostu - są lepsi. Szymański to może być jakaś perspektywa, jakaś przyszłość kadry. Na mistrzostwa Europy jedzie się z najlepszymi zawodnikami - takimi, którzy są obecnie w najwyższej dyspozycji.

Jakub Świerczok może się okazać "czarnym koniem"

Takie samo założenie przyświecało poprzedniemu szefowi kadry Adamowi Nawałce - przed finałami Euro 2016 i przed MŚ 2018. Czy dzisiaj mamy równie silną kadrę jak trzy i pięć lat temu?

- Wydaje się, że obecna drużyna posiada solidną bazę, jeśli chodzi o potencjał sportowy - odpowiada nasz rozmówca. - Na pewno jednak nie znajdujemy się w gronie faworytów. W turnieju rangi mistrzowskiej trzeba mieć przede wszystkim dobrze przygotowany zespół, wzajemne zaufanie i troszeczkę szczęścia. Jeżeli to będziemy mieli, to może tym razem nie zakończymy udziału na fazie grupowej.

W dwóch poprzednich turniejach "Biało-Czerwoni" byli nieskuteczni pod bramką rywala. We Francji zdobyli tylko cztery bramki, w Rosji ledwie dwie. Co będzie, jeśli znów zawiodą nasi eksportowi strzelcy - Robert Lewandowski i Arkadiusz Milik? Jak pokazują wyniki rozlicznych ankiet, kibice wierzą, że swoją szansę wykorzysta napastnik Piasta Gliwice, Jakub Świerczok

- Świerczok regularnie wyróżnia się w lidze, strzela gole. Na międzynarodowym poziomie niczego jednak jeszcze nie pokazał. To będzie dla niego duże wyzwanie, jeśli dostanie okazję gry. Ci inni chłopcy, Dawid Kownacki i Karol Świderski, już czegoś tam na poziomie reprezentacyjnym dotknęli. Jeden i drugi zdobył jako kadrowicz bramkę. Ale nie odbierajmy Kubie szansy. Być może to właśnie on świetnie wpasuje się w zespół i zapracuje na miano "czarnego konia" wśród snajperów - kończy optymistycznie Lubański.

UKi

Euro 2020 - wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje