Reklama

Reklama

​Euro 2020. Nowy święty Hiszpanii

"Unai Simon wcielił się w Ikera Casillasa. Mamy nowego świętego" - krzyczy madrycki dziennik "Marca". Po koszmarnym kiksie w starciu z Chorwacją bramkarz Athletic Bilbao poprowadził Hiszpanię to półfinału Euro 2020.

Przewaga psychologiczna Yanna Sommera była ogromna. Bramkarz Szwajcarów był postacią numer 1 meczu ćwierćfinałowego z Hiszpanami. Obronił dziewięć strzałów, grał jak natchniony. Gdyby nie jego ręce, walczący w dziesiątkę przez 48 minut (po czerwonej kartce dla Remo Freulera) zespół Vladimira Petkovica nie miałby szansy przetrwać do karnych.

Euro 2020. Obronisz trzy karne

Ale przetrwał. Tak samo heroicznie jak w meczu 1/8 finału z Francją. Wtedy gracze Petkovica wykorzystali pięć karnych i świętowali triumf nad mistrzami świata. Trener Szwajcarii wybrał tych samych ludzi w serii jedenastek z Hiszpanią. Zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki: piłkarze Luisa Enrique zaprzepaścili pięć kolejnych karnych w poprzednich meczach.

Reklama

Wszystko przemawiało wtedy za Szwajcarami. Strzał w słupek kapitana La Roja Sergio Busquetsa to potwierdzał. Do bramki stanął Unai Simon - ten sam, który zawalił gola na 0-1 z Chorwacją. - Musisz obronić trzy strzały - powiedział mu wtedy rezerwowy Mikel Oyarzabal.

Simon to bramkarz, który już w 15. roku życia nagrywał na wideo swoje mecze, a potem je oglądał po kilka razy. W dzień spotkania ze Szwajcarami, razem z analitykiem Jesusem Casausem i trenerem bramkarzy Jose Sambade przeanalizowali sposób w jaki jedenastki wykonują rywale. Czy było to decydujące? Czy to tylko dorabianie teorii do faktów? Simon obronił trzy jedenastki. Czwartą Szwajcarzy posłali w niebo.

Zwycięskie karne przypomniały Hiszpanom mecz, w którym narodziła się złota generacja. W 1/8 finału Euro 2008 La Roja wyeliminowała po serii jedenastek aktualnych wtedy mistrzów świata Włochów. Bohaterem został Casillas, a ostatniego karnego wykorzystał Cesc Fabregas. Wczoraj Casillasem został Simon, a Fabregasem Oyarzabal.

- Szedłem do piłki całą wieczność, jakby leżała gdzieś bardzo daleko. Miałem różne myśli, ale od początku wiedziałem jak strzelać - opowiada piłkarz Realu Sociedad. Gol oznaczał dla Hiszpanii awans do półfinału Euro 2020.

Euro 2020. Plan Hiszpanów

Karne przygotowywali od jakiegoś czasu. Brzmi to może śmiesznie, bo Gerard Moreno przestrzelił z 11 metrów w spotkaniu grupowym z Polakami, a Alvaro Morata zmarnował jedenastkę w starciu ze Słowacją. Selekcjoner Luis Enrique był jednak świadomy, że w fazie pucharowej wielkich turniejów mecze często rozstrzygają karne. Po przegranej serii jedenastek z Rosją Hiszpanie pożegnali mundial w 2018 roku. Choć mieli przez 120 minut miażdżącą przewagę.

Po rosyjskich mistrzostwach Luis Enrique objął drużynę narodową. By ją zbudować od nowa w oparciu o młodych graczy. Trzeba było zapomnieć o triumfach złotej generacji z lat 2008-2012. Kolejne trzy wielkie turnieje Hiszpania zakończyła na tarczy. Prezes Jose Rubiales wiedział, że musi wybrać selekcjonera z charyzmą, który nie pozwoli się pożreć mediom. Presja w Hiszpanii jest ogromna. Selekcjoner jest nieustannie w ogniu krytyki. Luis Enrique wydaje się być na to impregnowany. Lubi podkreślać jak dalece lekceważy zdanie dziennikarzy.

Gdy przed Euro 2020 piłkarze powołani przez Luisa Enrique zjechali na zgrupowanie do ośrodka Las Rosas w Madrycie, selekcjoner zapytał, czy chcą ćwiczyć karne. Odpowiedź była "tak". Dopiero potem wszystko się pogmatwało. Sergio Busquets miał pozytywny wynik testu na Covid, poszedł na kwarantannę, a reszta graczy w strachu przed zakażeniem izolowała się w pokojach. 10 dni nie było normalnych treningów.

Jednym ze współpracowników Luisa Enrique jest psycholog Joaquin Valdes. Selekcjoner uważa, że klucz do rozwoju zespołu tkwi w głowach zawodników. Są dobrze wyszkoleni, grają w wielkich klubach, mają za sobą sukcesy w reprezentacjach juniorów. Trzeba, by zdali futbolową maturę i stali się seniorami.

Może zwycięstwa nad Chorwacją i Szwajcarią na Euro 2020 są właśnie takim egzaminem dojrzałości dla młodych Hiszpanów? W półfinale czekają na nich Włosi - zespół dojrzały, który nie przegrał 32 kolejnych meczów. Drużyna Roberto Manciniego będzie na Wembley faworytem. Może nawet zdecydowanym. Raz na jakiś czas Hiszpanom wychodzi jednak taki mecz jak z Niemcami w Lidze Narodów w listopadzie, gdy rozbili wielkiego rywala 6-0. Jeśli we wtorek nie wzniosą się na tak niebotyczny poziom, w finale Euro 2020 ich nie będzie. Italia to zespół kompletny i w szczycie formy.

Dariusz Wołowski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy