Reklama

Reklama

Euro 2020. Mirosław Waligóra dla Interii: Belgowie jeszcze nie pokazali swojej siły, to tylko 60 procent potencjału

- Oczekiwania w Belgii są ogromne. Wszyscy mają świadomość, że to ostatni dzwonek dla złotego pokolenia belgijskiej piłki. Dla sporej części piłkarzy to ostatni wielki turniej. Mają już trzydzieści parę lat. Piłkarsko nigdy nie byli tak dojrzali jak obecnie. To może zaważyć na końcowym sukcesie - mówi w rozmowie z Interią wicemistrz olimpijski z Barcelony, Mirosław Waligóra.

Mirosław Waligóra to król strzelców polskiej Ekstraklasy z sezonu 1991/92. Obecnie mieszka w belgijskim Lommel, przy granicy z Holandią. W trakcie Euro 2020 kibicuje nie tylko "Biało-Czerwonym", ale również podopiecznym Roberto Martineza, którzy w sobotę pokonali gładko Rosję 3-0.

Łukasz Żurek, Interia: Belgowie nikogo chyba nie zaskoczyli udanym otwarciem turnieju.

Mirosław Waligóra: - Można się było spodziewać z ich strony takiego właśnie występu. Szybko zdobyte bramki ustawiły im grę. Potem już tylko kontrowali mecz. To nie był jeszcze spektakularny futbol, ale od początku do końca bardzo dojrzały.

Reklama

Ile procent swojego potencjału nam pokazali?

- Myślę, że nie więcej niż 60. Dopiero zademonstrują nam prawdziwą siłę.

Pana zdaniem tym razem nie wrócą z mistrzowskiej imprezy bez medalu?

- Chciałbym, żeby tak było. Trzeba się jednak liczyć z innymi faworytami do złota. Myślę, że są nimi przede wszystkim Włosi i Francuzi. Ale oni również będą musieli liczyć się z Belgami, jeśli do pełni sił wrócą Eden Hazard, Kevin De Bruyne i Axel Witsel. Grupa B nie jest za mocna. Belgowie już z niej właściwie wyszli. Z zajęciem w niej pierwszego miejsca raczej nie powinno być problemu. Schody zaczną się dopiero później.

Mówimy o drużynie, która też ma swoje słabe punkty.

- Zgadza się. Chciałbym zobaczyć, jak ona będzie się prezentować w konfrontacji z zespołami, które grają bardziej do przodu. Bo moim zdaniem defensywa belgijska nie jest zbyt mocna. Zespół nadrabia to w ofensywie. Romelu Lukaku w meczu z Rosją to klasa światowa.

Udanie wystartował po snajperskie berło turnieju?

- Ma na to duże szanse. Uważam, że jest w topowej formie. Nigdy w życiu nie był w lepszej. Tyle że króla strzelców będzie miała w swoich szeregach ta drużyna, która dotrze do fazy medalowej. To warunek.   

Jak wielkie są oczekiwania w Belgii, jeśli chodzi o występ drużyny narodowej w Euro 2020?

- Ogromne. Wszyscy mają świadomość, że to ostatni dzwonek dla złotego pokolenia belgijskiej piłki. Dla sporej części piłkarzy to ostatni wielki turniej. Mają już trzydzieści parę lat. Piłkarsko nigdy nie byli tak dojrzali jak obecnie. To może zaważyć na końcowym sukcesie.

Rozmawiał Łukasz Żurek 

Zobacz nasz codzienny program o Euro - Sprawdź!

Nie możesz oglądać meczu? - Posłuchaj na żywo naszej relacji!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje