Reklama

Reklama

Euro 2020. Fińskie media o gorzkiej porażce z Rosją: Gdyby nie VAR...

​"Gdyby nie VAR... " - wzdychają fińscy komentatorzy i eksperci po nieuznanej już w trzeciej minucie bramce Joela Pohjanpalo w meczu piłkarskich mistrzostw Europy z Rosją. "Spalony był na długość grzywki" - oceniają media, które przegrany 0:1 mecz porównują do thrillera.

Po niespodziewanej wygranej "Puchaczy" z Danią (1:0) rozbudzone zostały nadzieje kibiców na kolejne punkty i wyjście z grupy debiutującej w turnieju rangi mistrzowskiej reprezentacji Finlandii.

W kraju oczekiwania i zainteresowanie meczem wszechczasów - jak określono jak pisał dziennik "Ilta-Sanomat" - było spore. W środę piłkarska gorączka ogarnęła także... helsińskie przedszkole.

"Przez dobre pół godziny dzieci pilnie oglądały mecz, który puściliśmy z laptopa. Chłopcy woleli to niż zabawy na świeżym powietrzu" - powiedziała PAP Jessica, opiekunka w jednej z placówek nieopodal Stadionu Olimpijskiego.

Reklama

"Zagraliśmy lepiej niż z Danią. Po golu "do szatni" Aleksieja Miranczuka wyszliśmy bardziej otwarcie na drugą połowię, ale nasz pościg nie wystarczył" - komentowano na kanale sportowym stacji Yle.

"Jesteśmy zawiedzeni. Byliśmy pewni, że bramka po strzale głową Pohjanpalo była prawidłowa. Chodziło o centymetry" - mówił tuż po meczu selekcjoner Finów Markku Kanerva.

Jak dodał, jego ekipa powalczy jeszcze z Belgią. Prasa wskazuje, że Finlandia wciąż może wyjść z grupy, choćby z trzeciego miejsca.

Z Helsinek - Przemysław Molik (PAP)

pmo/ pp/

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje