Reklama

Reklama

Piłkarska musztra wg Adama Nawałki

Oparł swą piłkarską potrawę na średnim pressingu, doprawił wysokim i niskim, dosolił (rywalowi) szybkimi, mocnymi podaniami na jeden kontakt i poskromił najmocniejszą w lidze Wisłę Kraków. Jej wychowanek z dużo uboższym kadrowo Górnikiem Zabrze Adam Nawałka.

O ile po porażce ze Śląskiem, Robert Maaskant, trener Wisły, słusznie zauważył, że ten mecz potwierdził tezę, że w piłce nożnej nie zawsze lepszy wygrywa, o tyle po zderzeniu za Górnikiem holenderski szkoleniowiec mógł tylko pogratulować Nawałce zasłużonej wygranej. Pomyśleć, że jesienią byli w Zabrzu tacy szaleńcy, którzy chcieli zwolnić pana Adama!

Pan Adam to kolejny ulubieniec właściciela Wisły Bogusława Cupiała, który na jego oczach, jego Wisełce odbiera punkty. Pamiętamy wszyscy Franza Smudę w roli trenera Lecha szalejącego po każdym golu strzelanym Wiśle przy Reymonta (wygrana Lecha 4-1). Sporo krwi "Białej Gwieździe" napsuł wychowany na jej piersi trener Orest Lenczyk. Remis 1-1, jaki osiągnął z Cracovią na koniec zeszłego sezonu, oznaczał dla wiślaków koniec marzeń o mistrzostwie Polski, a w tym sezonie ze Śląskiem odebrał wiślakom aż pięć "oczek".

Reklama

Nawałka, który swą trenerską edukację rozpoczął już od obserwacji metod Wielkiego Oresta, jest dzisiaj jednym z najbardziej wszechstronnie wyedukowanych polskich trenerów. Będąc dyrektorem sportowym Wisły, pan Adam zaliczył staże trenerskie w AS Roma i Bayerze Leverkusen. Jego nowoczesne spojrzenie na piłkę nożną docenił Leo Beenhakker czyniąc Nawałkę jednym ze swych asystentów. W ten sposób obecny trener Górnika wziął udział w operacji Euro 2008.

Ważne, że jego rola nie ograniczała się do potakiwania i poklepywania po plecach Leo. Domagał się od Holendra, by na Euro 2012 wziął będącego w życiowej formie Pawła Brożka, ten uparł się jednak na Tomasza Zahorskiego. Do błędu Leo przyznał się dopiero wtedy, gdy mleko się rozlało - z "Brozia" uczynił sztandarowego napastnika w eliminacjach MŚ 2010. Paweł - wspólnie z Jakubem Błaszczykowskim - był zresztą bohaterem meczu z Czechami.

Teraz Nawałka pokazał z Górnikiem, że Wisłę można ograć nie tylko poprzez zaparkowanie w bramce przegubowca. Da się to zrobić również poprzez zastosowanie ofensywnej taktyki. Siergiej Pareiko rzadko kiedy miał czas na spokojne przyjęcie piłki, gdyż zabrzanie ciągle go atakowali. Owszem, zdarzały się momenty, gdy dysponująca lepszym potencjałem piłkarskim Wisła (zwłaszcza szalejący Patryk Małecki) spychała Górnika do obrony, ale to spotkanie pokazało, że Nawałka nie marnuje czasu na treningach.

Pierwszy gol był majstersztykiem - Górnik potrafił wydostać się spod pressingu, rozegrać piłkę od bramkarza, przez lewego obrońcę na prawą stronę, skąd krzyżowe podanie na lewą flankę otworzyło Gaszparikowi drogę do bramki Pareiki. Przyszły mistrz Polski kilkakrotnie został po piłkarsku "rozklepany" we własnym polu karnym, jakby grał z przedstawicielem z innej, silniejszej ligi!

- Klasowa drużyna nie powinna przegrywać dwukrotnie z rzędu - Robert Maaskant sam udzielił odpowiedzi na pytanie, czy Wisła jest już gotowa do walki o Europę.

Trener Maaskant to zdolny szkoleniowiec, który nauczył zespół panowania nad piłką. Daje jednak do myślenia nie tylko poprzez wpuszczanie, ale w ogóle trzymanie na ławce zawodników będących w takiej dyspozycji, jak Serge Branco. Serge wyglądał piłkarsko, jakby wylądował z kosmosu. Obaj podstawowi boczni obrońcy Wisły (Czikosz i Paljić) od początku sezonu nie przegrali tylu pojedynków, ile on w tym meczu. Zachodziłem w głowę - jak można było wpuścić kogoś takiego? Na ławce "Białej Gwiazdy" marnuje się piłkarz o nietuzinkowych umiejętnościach - Cezary Wilk.

Branco o wiele lepiej wypada na trybunach w pięknym płaszczu i wymyślnych czapkach w otoczeniu blondwłosych kobiet.

Jeden z kibiców Wisły na forum podsumował wstęp Branco trafnie:

"Branco prezentuje piłkę podwórkową. I trzeba dodać, że pełni rolę takiego kolesia, którego się brało na podwórko tylko dlatego, żeby było po równo."

Niezrozumiała jest też niechęć Maaskanta do Andresa Riosa, który dostaje za mało czasu, by pokazać co potrafi, a już pierwszą akcją po wejściu zasygnalizował wielki potencjał.

Nawałka klasę pokazał też na konferencji prasowej. - Wychowałem się na Wiśle, grałem tu jako junior, senior, potem pracowałem jako trener i cały czas sercem jestem z tym klubem. Jednak moją obecną misją jest to, aby zespół z Zabrza grał jak najlepiej. Wiśle życzę powodzenia w następnych meczach - powiedział, a ja coś czuję, że czasy Nawałki przy Reymonta jeszcze nadejdą. Będzie mógł wprowadzać mieszankę swych doświadczeń z tym co najlepsze we włoskiej obronie i holenderskim ataku.

Na razie niektórzy na pana Adama narzekają, że wprowadza wojskowy niemal reżim w szatni. Nie pozwala piłkarzom grać w kolorowych butach, trzyma ich krótko. W wypadku Górnika skutkuje ta piłkarska musztra.

Dyskutuj na blogu Michała Białońskiego

Dowiedz się więcej na temat: Ekstraklasa | Wisła Kraków | Górnik Zabrze | Adam Nawałka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje