Reklama

Reklama

Blatter ma pięciu rywali w walce o fotel szefa FIFA

W czwartek mija termin zgłaszania kandydatur na stanowisko prezesa Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej. Na razie w szranki stanęło sześciu pretendentów, z obecnie rządzącym Josephem Blatterem na czele.

Szwajcara, który jest szefem FIFA od 1998 roku, będą chcieli zdetronizować: szef holenderski federacji Michael van Praag, jordański książę Ali Bin Al Hussein, były dyrektor wykonawczy FIFA Jerome Champagne oraz byli piłkarze Portugalczyk Luis Figo i Francuz David Ginola.

W środę z ubiegania się o to stanowisko zrezygnował agent piłkarski Mino Raiola. Urodził się we Włoszech, ale mając rok przeprowadził się z rodzicami do Holandii i ma także obywatelstwo tego kraju, dlatego nie chce konkurować z van Praagiem.

"Mamy dobrego kandydata" - powiedział Raiola, cytowany przez holenderski tabloid "Algemeen Dagblad", tłumacząc swoje wycofanie się z walki.

Reklama

Żeby kandydować na stanowisko prezesa FIFA trzeba mieć poparcie minimum pięciu krajowych federacji. Van Praag zapewnił je sobie ze strony: Holandii, Belgii, Szwecji, Szkocji, Wysp Owczych i Rumunii.

Wybory odbędą się 29 maja w Zurychu.

Czy jednak któryś z tych kandydatów jest w stanie pokonać Blattera, który już 17. rok rządzi Międzynarodową Federacją Piłkarską?

W 1998 roku Szwajcar zastąpił w roli prezesa Brazylijczyka Joao Havelange'a, który szefował FIFA przez 24 lata, okazując się lepszym od Szweda Lennarta Johanssona.

Cztery lata później Blatter wygrał z Kameruńczykiem Issą Hayatou i to był ostatni moment, kiedy musiał z kimś rywalizować. W 2007 roku nie miał przeciwnika w wyborach, a w 2011 Katarczyk Mohammed Bin Hammam wycofał się po oskarżeniu o przekupstwo, za co został dożywotnio wykluczony z futbolowych struktur.

Jakie są przesłanki, by zastąpić Szwajcara? Według van Praaga podczas rządów Blattera FIFA stała się instytucją pełną nieufności, konfliktu interesów, podejrzeń o nepotyzm i korupcję.

"FIFA straciła swoją wiarygodność" - stwierdził van Praag. "Myślę, że nadszedł czas, aby pójść za swoimi przekonaniami i wziąć odpowiedzialność. Dlatego kandyduję" - mówił Holender, dodając jednocześnie, że zamierza pozostać na stanowisku zaledwie jedną czteroletnią kadencję.

Zarówno on, jak i Al Hussein, Champagne, Figo czy Ginola mają teraz cztery miesiące, by przekonać przedstawicieli 209 federacji zrzeszonych w FIFA, że nadszedł czas na zmiany.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje