Reklama

Reklama

Chicago Blackhawks zdobyli Puchar Stanleya

Hokeiści Chicago Blackhawks po raz piąty w historii zdobyli Puchar Stanleya. W szóstym meczu finału rywalizacji play off w lidze NHL pokonali na wyjeździe Boston Bruins 3-2 i rozstrzygnęli losy serii 4-2. Goście na 76 sekund przed końcem przegrywali 1-2, ale wygrali po nieprawdopodobnym finiszu!

Napastnik "Czarnych Jastrzębi" Patrick Kane otrzymał Conn Smythe Trophy - nagrodę dla najbardziej wartościowego gracza (MVP) posezonowej rywalizacji. 24-letni zawodnik w fazie play off wystąpił w 21 spotkaniach i zdobył w nich 19 punktów (dziewięć goli i dziesięć asyst). Jest dopiero czwartym Amerykaninem, któremu przypadło to wyróżnienie.

"To po prostu najlepszy rok w moim życiu. Gra w tej drużynie to coś niesamowitego" - przyznał Kane.

Po raz pierwszy od 1979 roku do decydującej batalii o Puchar Stanleya przystąpiły zespoły zaliczane do tzw. "Pierwotnej szóstki". "Original six" oprócz Blackhawks i Bruins tworzą: Montreal Canadiens, Toronto Maple Leafs, Detroit Red Wings i New York Rangers. Przez 25 sezonów, w latach 1942-67, w NHL rywalizowały tylko te drużyny. 34 lata temu w finale Canadiens pokonali Rangers 4-1.

Reklama

Zgodnie z przewidywaniami finał był bardzo wyrównany. W trzech meczach do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka, a żaden nie kończył się różnicą większą niż dwóch bramek.

W poniedziałek prowadzenie Bruins w ósmej minucie dał Chris Kelly. Wyrównał w drugiej tercji Jonathan Toews. Stojące pod ścianą "Niedźwiadki" ponownie wygrywały od 53. minuty. Wtedy na listę strzelców wpisał się Milan Lucic.

Kibice w hali TD Garden coraz mocniej wierzyli, że ich ulubieńcy wygrają i o zdobyciu trofeum zadecyduje siódme spotkanie. Przeżyli jednak spore rozczarowanie. Gdy do końca pozostawało 76 sekund, drugą bramkę dla Blackhawks zdobył Bryan Bickell. Gospodarze nie zdążyli jeszcze ochłonąć po stracie gola, a już przegrywali. 19 sekund później zwycięskim trafieniem dla drużyny z Chicago popisał się Dave Bolland.

"Nie mogę uwierzyć, że to już koniec. My się nigdy nie poddajemy" - powiedział bramkarz Blackhawks Corey Crawford.

Wielu z obecnych hokeistów obu zespołów już przed rozpoczęciem tegorocznego finału doskonale znało smak rywalizacji o tak dużą stawkę. Trzy lata temu po Puchar Stanleya sięgnęła ekipa z Chicago (wcześniej w 1934, 1938 i 1961), a bostończycy w 2011 roku (wcześniej w 1929, 1939, 1941, 1970 i 1972).

"W 2010 roku nie do końca wiedzieliśmy co robimy. Nie byliśmy nawet świadomi tego, jak dobrze gramy. Tym razem doskonale zdawaliśmy sobie sprawę jak dużo pracy i poświęcenia trzeba by powtórzyć tamten sukces" - podkreślił Toews.

Boston Bruins - Chicago Blackhawks 2-3

Bramki: 1-0 Chris Kelly (7:19, asysta: Tyler Seguin, Daniel Paille, 1-1 Jonathan Toews (24:24, bez asysty), 2-1 Milan Lucic (52:11, asysta: David Krejci), 2-2 Bryan Bickell (58:44, asysta: Jonathan Toews, Duncan Keith), 2-3 Dave Bolland (59:01, asysta: Michael Frolik, Johnny Oduya).

(Blackhawks wygrali rywalizację play off do czterech zwycięstw: 4-2).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama