Reklama

Reklama

Kolarskie MŚ. 40 km barierek ma pomóc kolarzom

Trasa wyścigów indywidualnych podczas mistrzostw świata w kolarstwie szosowym w norweskim Bergen (16-24 września) będzie ogrodzona barierkami, których łączna długość wyniesie 40 kilometrów. Ma to zapobiec temu, aby zawodnicy nie pomylili drogi.

- Pętla wyścigu ma 19 kilometrów. Z małymi dodatkami na starcie i mecie potrzeba nam aż 16 tysięcy barierek. Każda z nich ma 2,5 metra długości, więc w sumie jest to 40 kilometrów - powiedział odpowiedzialny za przygotowanie trasy Marius Joergensen.

Reklama

Na zamówienie organizatorów nie odpowiedziała żadna norweska firma. Również w sąsiedniej Szwecji nikt nie był w stanie sprostać tak dużemu zamówieniu. Dopiero w Danii znaleziono dostawcę. Transport do Bergen odbędzie się drogą morską.

- Będzie to bardzo skomplikowane zadanie logistyczne, ponieważ do transportu takiej liczby barierek potrzeba 37 wielkich ciężarówek, które je przywiozą i tyle samo, które odwiozą je z powrotem. W Bergen będziemy musieli je ustawić jednego dnia i zaraz po wyścigu zdemontować, aby nie paraliżować miasta - wyjaśnił Joergensen.

Powodem uszczelnienia trasy jest nie tylko bezpieczeństwo zawodników lecz zdarzenie sprzed roku podczas pierwszego etapu wyścigu "Tour des Fjords", którego trasa w dużej części była taka sama jak ta na MŚ. Wtedy z powodu braku odpowiedniej liczby  barierek, 15 kilometrów przed metą peleton pomylił trasę i wjechał na pełnej szybkości do tunelu liczącego 2300 metrów.

- W Damsgardstunnelen zdezorientowani kolarze musieli się nagle zatrzymać i zawracać. Tunel był wyłączony z ruchu samochodowego i oświetlenie działało tylko częściowo; w dodatku od kilku dni deszcz i nawierzchnia była mokra. W ścisku i zamieszaniu wielu się przewróciło wpadając na siebie. W efekcie tego idiotycznego błędu organizatorów ci, którzy byli pierwsi, jak ja, znaleźli się na końcu. Zupełnie jak w biblii - opisał zdarzenie norweski kolarz zespołu Katiusza Alexander Kristoff.

- To skandal, aby w międzynarodowym wyścigu, transmitowanym przez zagraniczne stacje telewizyjne, doszło do takie zaniedbania. Poza tym, że kolarze pomyli trasę, to nagle, z powodu braków w ogrodzeniu, pojawiały się na niej autobusy miejskie. Całe szczęście, że etap został potraktowany jako sprawdzian przed MŚ i organizatorzy wyciągnęli wnioski - skomentował kanał norweskiej telewizji TV2.

Dowiedz się więcej na temat: kolarstwo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje