Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (60 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (53 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (51 pkt.)
  • 4 .Piast Gliwice (42 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (41 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (40 pkt.)
  • 7 .Warta Poznań (40 pkt.)
  • 8 .Śląsk Wrocław (39 pkt.)

Wisła Kraków - Warta Poznań. Trwa fatalna seria "Białej Gwiazdy" po koszmarnej końcówce

Wisła przegrała trzecie spotkanie z rzędu! Krakowianie tak długo usypiali grą, aż w końcu sami się zdrzemnęli, co wykorzystał Mateusz Kuzimski i Warta przy Reymonta wygrała 1-0.

Reklama

Zapis relacji na żywo z meczu Wisła Kraków - Warta Poznań

Reklama

Fatalna pierwsza połowa, trochę lepsza druga, ale niewielkie w tym pocieszenie dla Wisły. Krakowianie przegrali kolejne spotkanie, a z ostatnich sześciu meczów wygrali tylko jedno i dziś przy Reymonta sytuacja robi się niewesoła.

W pierwszej części Warta dokonała rzeczy rzadko spotykanej - nie oddała żadnego strzału. Ani w trybuny, ani w aut, ani nawet poza stadion. Nic. Zero. O uderzenie celnym nie wspominając. Jedyna okazja gości to było złe trafienie w piłkę przez Adama Zrelaka. Dopiero  w doliczonym czasie gry Aleks Ławiniczak uderzył obok słupka.

Co z tym zrobiła Wisła? Zamiast atakować, naciskać i wywierać presję na rywali, to spokojnie prowadziła grę na połowie rywali. Bez dryblingów, szybkiego rozegrania akcji i przede wszystkim bez zagrożenia. Krakowianie jakby wiedzieli, że mają przewagę, ale mieli obawę, by zranić poznaniaków. Efekt? Również zero strzałów celnych, a najgroźniejszym uderzeniem był strzał Yawa Yeboaha, który minął słupek o jakieś trzy metry.

O pierwszych 45 minutach chcieliby zapomnieć nie tylko kibice, ale pewnie także piłkarze, bo mecz przypominał spotkanie ostatniej kolejki sezonu, w którym ósma drużyna gra z dziewiąta, a wynik nie ma żadnego wpływu na układ tabeli.

Wisła - Warta. Pierwszy celny strzał w... 55 minucie

Na pierwszy celny strzał trzeba było czekać do 55. minuty. Łukasz Burliga dobrze znalazł się polu karnym, ale uderzył w środek. Tym uderzeniem jakby została zdjęta jakaś klątwa, bo kilkadziesiąt sekund później w bramkę trafił również Robert Ivanov z Warty.

Te akcje zapowiadały lepszą drugą połowę i rzeczywiście - o niewiele, ale była ona lepsza. Drużyny zaczęły chętniej atakować, jakby ktoś w końcu im powiedział, że remis w taki stylu nikomu chwały nie przynosi. Świetną sytuację miała Warta, gdy w kontrze wyszła 3 na 2, ale jeden z zawodników gości znalazł się... na spalonym.

Aż w końcu nadeszła 88. minuta. Czyżycki posłał ładne podanie do Mateusza Kuzimskiego, a ten stanął oko w oko z Mateuszem Lisem i nie dał mu szans. Piłkarze Warty fetowali, bo wciąż mają szansę nawet na europejskiej puchary, a krakowianie zwiesili głowy, bo coraz mocniej zakopują się w dole tabeli.

Mecz z Wartą przyniósł Wiśle także kolejne kłopoty. Kontuzji nabawił się bowiem środkowy obrońca Urosz Radaković, a w kolejnym spotkaniu z powodu żółtych kartek będzie musiał pauzować Frydrych. To oznacza, że w środowym meczu z Zagłębiem w Lubinie krakowianie będą musieli przemeblować środek defensywy.

Wisła Kraków - Warta Poznań 0-1 (0-0)

Bramka: Kuzimski (88. podanie Czyżyckiego)

Wisła: Lis - Burliga (90. Buksa), Radaković (31 .Szot, 90. Medved), Frydrych, Sadlok - Starzyński, Kuveljić (65. Mawutor), Żukow, Savić, Yeboah - Forbes.

Warta: Lis - Kuzdra, Ławniczak, Ivanov, Kiełb - Grzesik (74. Kuzimski), Trałka, Żurawski (62. Czyżycki), Kupczak, Baku - Zrelak (85. Rodriguez).

Żółte kartki: Szot, Frydrych.

Sędziował: Wojciech Myć.

Piotr Jawor

Dowiedz się więcej na temat: Wisła Kraków | Warta Poznań

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama