Reklama

Reklama

  • 1 .Pogoń Szczecin (3 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (3 pkt.)
  • 3 .Legia Warszawa (3 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (1 pkt.)
  • 5 .Warta Poznań (1 pkt.)
  • 6 .Bruk-Bet Termalica (1 pkt.)
  • 7 .Cracovia (1 pkt.)
  • 8 .Górnik Łęczna (1 pkt.)

Wisła Kraków w dobie koronawirusa. Przetrwać kryzys, zanim nadejdzie pomoc

Zamiast podreperować finanse klubu zapowiadającymi się na rekordowe wpływami za mecz z Legią, Wisła Kraków musi jeszcze bardziej zaciskać pasa. Choć należy do klubów, które najbardziej cierpią na pandemii, jest też - jak nikt inny w Polsce - zaprawiona w bojach o przetrwanie. Ostatnie 15 miesięcy "Białej Gwiazdy" to jeden wielki survival - sztuka przetrwania. Z kapitanem Jakubem Błaszczykowskim na pokładzie.

W niedawnej rozmowie w programie "Jasna strona Białej Gwiazdy" prezes Wisły Piotr Obidziński kalkulował na żywo, że mecz, do którego klub nie dopłaca musi zgromadzić 20 tys. kibiców. Takie są bowiem koszty wynajęcia stadionu (123 tys. zł za mecz) i ochrony. 

Tym spotkaniem, na którym klub miał nadzieję zbić kokosy powinno być najbliższe domowe starcie z Legię, z szacowaną frekwencją ponad 30 tys. ludzi, w tym ze zwiększoną pulą dla warszawian. Epidemia przekreśliła szansę na największe w tym sezonie wpływy z dnia meczowego przy Reymonta.

Dotknięci wyjątkowo pandemią


Wiślacy są szczególnie dotknięci wirusem. Z powodu epidemii spowolniła sprzedaż akcji z drugiej emisji, jaką klub rozpoczął 12 marca i spodziewał się uzyskać z tego tytułu 4,280 mln zł.

Reklama

"W związku z potrzebami ekonomicznymi ukierunkowanymi na rozwój Wisły Kraków SA, przy jednoczesnej poprawie jej ogólnej sytuacji ujawnionej w sprawozdaniu finansowym za 2019 rok, a także w nawiązaniu do bieżącej sytuacji w Polsce i w Europie, Władze Klubu podjęły decyzję o nowych możliwościach inwestycyjnych w Wisłę Kraków" - ogłosił wówczas klub.

Sprzedaż akcji rozpoczęła się tuż przed pandemią COVID-19. Ataku koronawirusa Wisła się zresztą spodziewała.

"Na sytuację Klubu mogą jednak wpłynąć siły wyższe, jak na przykład rozprzestrzeniająca się aktualnie pandemia SARS-CoV-2, wpływając na funkcjonowanie społeczeństwa i powoduje odwoływanie imprez masowych. W związku z tym mecze piłkarskie będą odbywać się bez udziału publiczności, co uderza w płynność finansową Białej Gwiazdy. Jednocześnie cele strategiczne na 2020 rok - wcielenie Akademii pod skrzydła Wisły Kraków SA i dalsza minimalizacja długu poprzez wypracowanie zysku, bazując na rozwoju strony komercyjnej, sportowej oraz optymalizacji kosztów - pozostają niezmienne. Do ich realizacji niezbędne jest jednak finansowanie pomostowe" - oświadczyła 12 marca.

Problem w tym, że koronawirus uderzył nie tylko w sport, ale w całe społeczeństwo, także w kibiców. Spośród fanów "Białej Gwiazdy" akcje nabyło dotąd 6375 osób, które zebrały 1 955 900 zł.

Zatem nie udało się sprzedać nawet 50 procent walorów. W zestawieniu z ubiegłoroczną emisją, gdy w ciągu doby "Biała Gwiazda" sprzedała wszystkie akcje i uzyskała milion euro, to słaby wynik. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę okoliczności ogólnoświatowego kryzysu, który doprowadza do bankructwa wiele firm, a co za tym idzie, ludzie tracą pracę, nie jest to wcale zły rezultat.

W kryzysie zebrali dwa miliony zł

Dość przypomnieć, że w dniu, w którym Wisła uruchamiała drugą emisję mieliśmy w Polsce już 50 osób zakażonych i właśnie pierwsza osoba zmarła na COVID-19. Znacznie bardziej była zainfekowana zachodnia część kontynentu i każdy zdawał sobie sprawę, że to, co rozkłada życie we Włoszech, Austrii czy Niemczech za chwile trafi pod nasze strzechy. Mimo tego kryzysu, w którym każdy zadaje sobie pytanie: "Czy stać mnie będzie na zakup żywności?" kibice Wisły wysupłali prawie dwa miliony złotych dla ratowania klubu. Co więcej, dla każdego spośród nich na pewno nie były to pierwsze pieniądze, jakie rzucili w ramach SOS "Białej Gwiazdy" w ostatnich 15 miesiącach, gdy wiślacką brać zmobilizowali: Jakub Błaszczykowski, Tomasz Jażdżyński i Jarosław Królewski.

Zresztą Kuba, w imieniu drużyny, a trener Artur Skowronek - w imieniu sztabu, jako pierwsi w Ekstraklasie ogłosili gotowość uczestnictwa w zaciskaniu pasa, dla ratowania klubu. Sytuacja jest delikatna, bo przecież Wisła nie należy do czołówki, a jeśli już to do dolnych rejonów średniej krajowej jeśli chodzi o zarobki piłkarzy. Klub jednak nie ma wyjścia - musi stosować oszczędności, skoro jego wpływy spadły drastycznie.

PZPN rzucił koło ratunkowe całej polskiej piłce. Najpierw trzeba jednak do niego dopłynąć. Pieniądze z centrali wpłyną dopiero u progu sezonu 2020/2021, dla tych, którzy przeżyli pandemię. Najpierw wszystkie kluby, w tym Wisła muszą do tego dotrwać, co wymaga sporej gimnastyki. Tym razem świetnymi akcjami muszą się popisać nie trener Skowronek i jego piłkarze, którzy w tabeli za rok 2020 są najlepsi w Polsce, tylko Rada Nadzorcza pod przewodnictwem Tomasza Jażdżyńskiego i zarząd prezesa Obidzińskiego.

Nikt nie bagatelizował koronawirusa

Odkąd rząd ogłosił konieczność izolacji, zabronił przeprowadzania imprez masowych, piłkarze Wisły pracują w domach, w oparciu o indywidualne plany, jakie przygotował sztab szkoleniowy.

- Na początku kwietnia okaże się, czy kluby otrzymają zielone światło na treningi w dwójkach, oparte o specjalnie wypracowane wytyczne, grafiki i należyte środki ostrożności - powiedziała Interii rzeczniczka Wisły Karolina Biedrzycka. Potwierdza to zresztą trener Skowronek.

Wisła nie zbagatelizowała sytuacji związanej z COVID-19. Już na początku miesiąca - jeszcze przed wstrzymaniem rozgrywek i innymi restrykcjami - sztab oraz zawodnicy otrzymali wewnętrzne procedury, następnie wprowadzono środki ostrożności.

- W bazie szkoleniowej pojawiły się m.in. płyny do dezynfekcji rąk, ograniczono kontakty z otoczeniem, w tym zrezygnowano z akcji promocyjnych czy kontaktów z mediami. Następnie sztab i zawodnicy zostali poddani szkoleniu i zobligowani do pozostania w domach. Nie mogą opuszczać kraju, odwiedzać miejsc publicznych itd. - wylicza Biedrzycka.

Konieczność izolacji nie oznacza, że pracownicy biurowi klubu dostali wolne.

- Jeśli chodzi o pracowników biurowych, to w znacznym stopniu pracujemy zdalnie, z domu. Raz lub dwa raz w tygodniu mamy wideokonferencję, aby ustalić działania na najbliższy czas. Jesteśmy w stałym kontakcie przez komunikatory. Rozgrywek nie ma, ale musimy pozostać aktywni w Social Mediach tak, aby potrzymać kontakt z kibicami, dostarczyć im treści o rozmaitym charakterze: rozrywkowym, informacyjnym, edukacyjnym czy kultywującym historię klubu - opowiada Interii Biedrzycka.

- Dodatkowo włączamy się w akcje CSR (Odpowiedzialność Społeczna Biznesu - przyp. red.), jak zbiórka dla małopolskich szpitali, która została zorganizowana przez Fundację Ludzki Gest i Stowarzyszenie Socios Wisła Kraków - dodaje.

Michał Białoński



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje