Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (24 pkt.)
  • 2 .Lechia Gdańsk (22 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (21 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (19 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 6 .Cracovia (16 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (16 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (15 pkt.)

Wisła Kraków. Sławomir Peszko krytykuje obronę zespołu

- Ile trzeba strzelić bramek, żeby wygrać mecz? Przegraliśmy przez słabą organizację w defensywie i indywidualne błędy – wypalił po porażce w Sosnowcu Sławomir Peszko. W środę Wisła Kraków przegrała z Zagłębiem 3-4 i wciąż musi drżeć o miejsce w górnej ósemce.

Mecz w Sosnowcu był pełen zwrotów akcji, a Wisła niemal od początku goniła wynik. Choć przegrywała dwoma bramkami, 25 minut przed końcem udało się jej dopaść rywali. Tyle że zamiast pójść za ciosem, krakowianie w końcówce dali sobie strzelić gola.

- Przy wyniku 3-3 myślałem, że już wygramy ten mecz. Byłem przekonany, że będziemy nękać rywali sytuacjami. A to Zagłębie strzeliło bramkę, nam piłka do siatki nie wpadła - stwierdził Peszko przed kamerą klubowej telewizji.

34-letni skrzydłowy Wisły po porażce nie ukrywał rozczarowania. Zagłębie zakończyło serię trzech wygranych krakowskiej drużyny. Peszko nie owijał w bawełnę i przyznał, że zawiodła przede wszystkim obrona.

Reklama

- Przegraliśmy przez słabą organizację w defensywie i kilka błędów indywidualnych. Jestem trochę rozczarowany i zły - na siebie i na ten wynik. Tyle wysiłku, tyle przygotowań, a później przyjeżdżasz do Krakowa z zerowym dorobkiem punktowym. A ósemka wcale nie jest jeszcze dla nas taka pewna, że możemy sobie tracić punkty w Sosnowcu. Ile trzeba strzelić bramek, żeby wygrać mecz? Skoro tracisz cztery gole, ciężko wygrać na wyjeździe - podkreślił Peszko.

Odmienne nastroje panują w Sosnowcu. Dla Zagłębia wygrana z Wisłą była jak łyk świeżego powietrza. Piłkarze z Sosnowca wciąż zamykają tabelę, ale do miejsca gwarantującego utrzymanie tracą tylko trzy punkty.

- Dopiero pierwszy raz w tym sezonie wygraliśmy dwa mecze z rzędu. To ważne, bo w tym tygodniu rozgrywamy trzy spotkania. Dla kibiców mecz był super, ale dla nas był zły, bo dwukrotnie prowadziliśmy dwoma bramkami i szybko traciliśmy gole. Jestem bardzo blisko zawału serca. Nasza sytuacja w tabeli powoduje, że na boisku gramy nerwowo i stąd pojawiają się błędy, które musimy wyeliminować - powiedział po meczu Valdas Ivanauskas, szkoleniowiec Zagłębia.

DG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje