Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (12 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (9 pkt.)
  • 3 .Jagiellonia Białystok (8 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (7 pkt.)
  • 5 .Pogoń Szczecin (7 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (7 pkt.)
  • 7 .Legia Warszawa (6 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (6 pkt.)

Wisła Kraków. Michał Buchalik: Byłem w szoku

Nie milkną echa niedzielnych wydarzeń w czasie meczu Arka - Wisła, podczas którego kibic gdyńskiego klubu wbiegł na murawę i podbiegł do bramkarza Michała Buchalika. I to mimo że mecz rozgrywany był bez publiczności.

Maciej Słomiński, Interia: Na pomeczowej konferencji prasowej, emanował od ciebie niebiański spokój. A przecież godzinę wcześniej zostałeś zaatakowany przez kibica Arki. 

Reklama

Michał Buchalik, bramkarz Wisły Kraków: - Pierwszy raz coś takiego mnie spotkało. Po meczu nie dochodziło do mnie, co tak naprawdę zaszło. Na gorąco nie chciałem tego roztrząsać i dalej nie chcę.

Gdyńska policja w oficjalnym komunikacie podała, że delikwent miał trzy promile alkoholu w wydychanym powietrzu (Czytaj więcej!).

- Nie chcę tego szerzej komentować.

Czułeś się zagrożony?

- Bramkarz jest uczony reagować instynktownie na określone sytuacje, a takiej nie da się przewidzieć i wytrenować. Byłem trochę w szoku i nie wiedziałem jak się zachować, ale jak wspomniałem wcześniej - nie chcę do tego wracać.

Drużyna Wisły musiała być zawiedziona bezbramkowym remisem, gdyż mieliście inicjatywę i więcej sytuacji od Arki. 

- Prowadziliśmy grę, byliśmy lepsi, ale wiadomo, jaka jest piłka. Gdyby w doliczonym czasie gry Michałowi Nalepie wyszedł strzał życia z rzutu wolnego, wyjechalibyśmy z niczym. Arka nas w tabeli nie doszła, Korona przegrała, jesteśmy źli po tym meczu, ale szanujemy ten punkt.

Czy szatnia Wisły Kraków dopuszcza myśl o spadku z Ekstraklasy?

- W piłce wszystko jest możliwe, ale między nami nie ma rozmów na ten temat. Z drugiej strony czuć większą presję przed meczami. Absolutnie nie planujemy bić się do ostatniej kolejki o utrzymanie, chcemy to załatwić jak najszybciej. Tak dużemu klubowi jak Wisła nie przystoi tak niska pozycja w tabeli.

Jak to jest być w jednej drużynie z Jakubem Błaszczykowskim, jednym z najlepszych zawodników w historii polskiej piłki? Obserwowałem z trybun wasz mecz z Arką i mimo upływu lat, Kuba był najlepszy na boisku.  

- Dzielić szatnię z takim piłkarzem, to jest dla nas wszystkich duża rzecz, do zapamiętania do końca życia. Zgodzę się, że w niedzielę Kuba był najlepszy, bardzo nam pomaga i ciągnie drużynę do przodu. Superfacet na boisku i poza nim. Nie wywyższa się, jest dobrym kolegą, ale jak trzeba, potrafi w szatni krzyknąć. Gdy robi to ponad stukrotny reprezentant Polski, ma to swoją wymowę.

Czy myślisz, że na niedzielną akcję i to, że kibic podbiegł właśnie do ciebie, miało wpływ, że grałeś za miedzą w Gdańsku?

- Podejrzewam, że ten człowiek nie wiedział nawet jak się nazywam.

Twoja żona pochodzi z kaszubskiego Chmielna, oddalonego o 40 kilometrów od areny zmagań Wisły z Arką. Grałeś też w Lechii, czy powroty do Trójmiasta mają dla ciebie jakąś szczególną wymowę?

- Najważniejsza dla mnie jest Wisła. Jestem w Krakowie już sześć lat, bardzo się z klubem zżyłem, z nim się utożsamiam. Nieważne gdzie, musimy punktować w każdym meczu, zwłaszcza w sytuacji w jakiej jesteśmy. Jeśli chodzi o Trójmiasto, bliżej mi do Lechii, w której grałem dwa lata, niż do Arki. Gdy przyjeżdżamy do rodziny na Kaszuby, zdarzało nam się wybierać na mecze w Gdańsku właśnie.

Dowiedz się więcej na temat: Michał Buchalik | Wisła Kraków

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje