Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (24 pkt.)
  • 2 .Lechia Gdańsk (22 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (21 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (19 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 6 .Cracovia (16 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (16 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (15 pkt.)

Wisła Kraków. Maciej Sadlok dobitnie o sytuacji "Białej Gwiazdy"

Dziesięć kolejnych porażek z rzędu sprawiło, że borykająca się z ogromnymi problemami na wielu polach Wisła Kraków osiadła na mieliźnie, stając się czerwoną latarnią rozgrywek Ekstraklasy. Już tylko najwięksi optymiści nie stracili wiary, że do niedawna czołowy klub ligi uchroni się przed spadkiem. Do łatwych usprawiedliwień na pewno nie ucieka się Maciej Sadlok, jeden z filarów zespołu.

Trzy zwycięstwa, dwa remisy i aż 13 porażek - oto dorobek krakowskiego klubu w bieżących rozgrywkach. Najgorsze jest jednak to, że Wisła przestała przeplatać porażki korzystnymi wynikami, śrubując niechlubną serię. Kolejnym ciosem, z psychologicznego punktu widzenia, była porażka w ostatniej kolejce z Górnikiem Zabrze, który sam jest w wielkim kryzysie.

Kibiców klubu bolało to, że wiślacy wprawdzie dwukrotnie byli w stanie obejmować prowadzenie, ale w końcówce meczu dali się rozbić dwoma bramkami. Inna sprawa, że Wisła zasłużyła na gola zdobytego na 2-0, który nie został uznany.

Reklama

- Patrząc jednak z perspektywy sportowca, lepiej przegrać jak z Górnikiem, bo przecież strzeliliśmy gole i tworzyliśmy sytuacje. Z kolei starcie z Rakowem było jednym z gorszych w całym roku - powiedział 30-letni Sadlok, w rozmowie na łamach "Przeglądu Sportowego", starając się szukać jakichkolwiek pozytywów.

Obrońca "Białej Gwiazdy" bez ogródek odniósł się do obecnej sytuacji. Zestawił ją z ubiegłym sezonem, gdy mimo wielomiesięcznych zaległości z wypłacaniem pensji przez ówczesny zarząd klubu, piłkarze spisywali się świetnie. A może wtedy osiągali wyniki ponad miarę? W każdym razie doświadczony zawodnik nie szuka łatwego wytłumaczenia za trwający stan rzeczy.

- Przychodzą święta i drugi raz z rzędu coś złego nas spotyka. Różnica jest taka, że teraz to my odpowiadamy za złe sprawy, które są w klubie. Wtedy nie mieliśmy żadnego wpływu na to, jak będzie dalej, a teraz go mamy. Dlatego wszystko w naszych głowach i nogach, by to naprawić - powiedział dla "PS" Sadlok.

Art

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje