Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (19 pkt.)
  • 2 .Zagłębie Lubin (14 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (13 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (13 pkt.)
  • 5 .Legia Warszawa (13 pkt.)
  • 6 .Pogoń Szczecin (11 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (11 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (10 pkt.)

Wisła Kraków - ŁKS 4-0 w meczu 5. kolejki PKO BP Ekstraklasy

Paweł Brożek nie rdzewieje mimo 36 lat na karku. To jego dwa trafienia głową poprowadziły "Białą Gwiazdę" do efektownego zwycięstwa nad beniaminkiem Ekstraklasy, który próbował grać odważnie, ale zabrakło mu umiejętności i doświadczenia. Inna żywa legenda Wisły i trener ŁKS-u w jednej osobie Kazimierz Moskal nie będzie wspominał dobrze tego powrotu pod Wawel.

Kliknij, by przejść do zapisu relacji na żywo z meczu Wisła Kraków - ŁKS

Reklama

Zapis relacji na żywo na urządzenie mobilne z meczu Wisła Kraków - ŁKS

Jeszcze piłkarze nie zdążyli wyjść na murawę, gdy szef rady nadzorczej Wisły SA Tomasz Jażdżyński ucieszył kibiców transferem napastnika Tomasza Zbytowicza, który strzelał bramki w GKS-ie Bełchatów. Teraz 19-latek ma poprawić strzelecki potencjał "Białej Gwiazdy" piętro wyżej, czyli w PKO BP Ekstraklasie.

Dla ŁKS-u w piątkowy wieczór miły był tylko początek. Przy pomocy krótkich, prostopadłych podań dość łatwo przedostawał się w okolice pola karnego Wisły, ale tam brakowało mu wszystkiego: przyspieszenia, dokładności, dobrych wyborów, w skrócie - wykończenia. Nie był w stanie nawet wykorzystać prostych strat, jakie na własnej połowie zdarzały się Maciejowi Sadlokowi czy Jeanowi Carlosowi. Dani Ramirez, który miał być postrachem Wisły spowalniał grę tam, gdzie powinien grać na jeden kontakt.

Wisła była dojrzalsza i miała więcej umiejętności, zwłaszcza na kluczowych pozycjach, takich jak atak. Paweł Brożek po dobrym dośrodkowaniu Vukana Savićevicia nie miał idealnej pozycji, ale wykorzystał metr wolnej przestrzeni i zagłówkował do siatki. W ten sposób zdobył 143. gola dla Wisły i jego cel doścignięcie rekordzisty, legendarnego Kazimierza Kmiecika, który dla "Białej Gwiazdy" zdobył 153 bramki, stał się coraz bardziej realny.

Po bramce dla gospodarzy ŁKS opuścił skrzydła, opadł na duchu, jakby do końcowego gwizdka brakował siedem, a nie 67 minut. Jedyne, na co było go stać, to nieudane próby strzałów z dystansu. Przewaga w drugiej linii należała do Wisły. Gdy jeszcze David Niepsuj, po podaniu Sadloka z rzutu rożnego, podwyższył na 2-0 i trzy punkty znaczącą przybliżyły się do krakowian. To ich pierwszy gol po rzucie rożnym w tym sezonie.  

ŁKS próbował coś wskórać na początku II połowy. Maciej Wolski uciekł Niepsujowi, by z linii końcowej wyłożyć piłkę Ramirezowi, którego płaski strzał obronił świetnie dysponowany Michał Buchalik. Skuteczną interwencją "Buchal" zniweczył też ofensywne zapędy Jana Grzesika i dwukrotnie Ramireza (56. I 59. min).

Wisła nie próżnowała w ataku. Zagrażał "Brozio", a Rafał Boguski, który przed meczem otrzymał pamiątkową koszulkę za rozegranie 300 meczów w jej barwach, trafił w słupek, ale przysłowiowego gwoździa do trumny łodzian w tym meczu dopiero Saviciević, tuż po wejściu na boisko owacyjnie witanego Jakuba Błaszczykowskiego. Kuba zwiódł Artura Bogusza, mocno dośrodkował, a po zbyt krótkim wybiciu Savićević wypalił tak, że o mały włos nie rozerwał siatki w prawym górnym rogu.

Gdy w 65. min Kuba oczarował publiczność świetnym podaniem, po którym "Boguś" miał obowiązek pokonać Michała Kołbę, a nie tylko podziękować brawami za dostarczenie piłki wprost na buta, na trybunach rozległa się wyliczanka: "Raz-dwa-trzy mało!".

Liczenie kibicom chciał utrudnić  wprowadzony na ostatnie 13 minut, za Kamila Wojtkowskiego, Aleksander Buksa, jednak z 30 m ostemplował słupek.  Później jeszcze "Błaszczu", nieszablonowym uderzeniem zewnętrzną częścią buta, przypadkowo trafił w Brożka.

W doliczonym czasie Kuba posłał idealne dośrodkowanie, które "Brozio" wykończył piękną główką w lewy róg i ŁKS leżał na łopatkach. Po chwili nad łodzianami zlitował się Szymon Marciniak, kończąc zawody.

Po tym zwycięstwie Wisła wspięła się na 4. miejsce w tabeli, ale za nami dopiero jeden mecz piątej kolejki. ŁKS, z powodu trzeciej porażki z rzędu, opada coraz bliżej strefy spadkowej. Jeśli drugi spośród beniaminków - Raków zapunktuje w niedzielnym meczu z Lechią, łodzianie znajdą się na jednym z trzech ostatnich miejsc.

Z Krakowa Michał Białoński

5. kolejka PKO BP Ekstraklasy:

Wisła Kraków - ŁKS 4-0 (2-0)

Bramki:

1-0 Brożek (23. Głową z podania Savićevicia), 2-0 Niepsuj (44. Głową z podania Sadloka), 3-0 Savićević (61.), 4-0 Brożek (90.+1 głową z podania Błaszczykowskiego).

Wisła: Buchalik - Niepsuj, Klemenz (46. Wasilewski), Janicki, Sadlok - Boguski, Savićević, Wojtkowski (77. Buksa) - Jean Carlos, Brożek, Chuca (60. Błaszczykowski).

ŁKS: Kołba - Grzesik, Sobociński, Rozwandowicz, Bogusz - Ramirez, Wolski (71. Piątek), Guima, Kalinkowski, Pirulo (63. Bryła) - Sekulski (83. Kujawa).

Sędziował Szymon Marciniak z Płocka.

Żółte kartki: Niepsuj (14.) i Buksa (85.).

Widzów: 17045 (w tym: 1949 kobiet, 1222 dzieci i 3391 osób, które odwiedziły stadion przy Reymonta po raz pierwszy)

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje